Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

KONSPIRACJA WOKÓŁ KONSPIRACJI

0 407

Kolejna wypowiedź w dyskusji o etyce psychoterapeutów i psychologów.

W sierpniu rozpoczęliśmy dyskusję na temat sposobów poprawy kondycji polskiej psychologii i psychoterapii. O etyce w psychoterapii mówili Jerzy Brzeziński (nr 8/2004), Małgorzata Toeplitz-Winiewska i Małgorzata Ojrzyńska (nr 9/2004), Ewa Canert-Łąka, Olga Pilinow i Maciej Musiał (nr 10/2004). Tym razem publikujemy list, którego autor woli pozostać anonimowy.

Przemoc wobec dzieci – i seksualna, i fizyczna – ma destrukcyjne skutki zarówno sama w sobie, jak i w całej konspiracyjnej otoczce, która zwykle jej towarzyszy. Skutki tej otoczki są niekiedy bardziej dewastujące niż sam akt przemocy. Zgłębiając DMH (Disaster Mental Health), nauczyłem się, że człowiek jest tak sprytnie stworzony przez Boga, aby mógł sobie poradzić z traumą, szczególnie jednorazową. Jeżeli trauma jest jawna, jednoznacznie potępiona, nieukrywana, leczona – dziecko ma spore szanse na odzyskanie równowagi emocjonalnej.

Destrukcyjne są jednak skutki drugiego rzędu: przemocy w rodzinie czy w gabinecie lekarza, psychologa lub pedagoga. Z reguły bowiem towarzyszy im konspiracja, wymuszona albo wymanipulowana przez sprawcę, który chce uniknąć więzienia. Dziecko nie tylko przeżywa traumę, ale też jest zmuszane (groźbą, wykorzystaniem przeniesienia, manipulacją) do współkonspiracji (często długotrwałej). Czuje się winne, zbrukane, nieczyste. Nie może się otworzyć przed osobami bliskimi. Nie uzyskuje potrzebnego wsparcia, nie ma szansy na katartyczne doświadczenie.

Leczy jednoznaczne ujawnienie sprawy, stworzenie atmosfery, w której dziecko czuje, że w przekonaniu otoczenia stało się ofiarą czegoś bardzo złego. Dziecko, odbierając spójne i jednoznaczne komunikaty od bliskich, pedagogów, nauczycieli, psychologów, przedstawicieli resortu sprawiedliwości, a także z mediów – jest w stanie uwierzyć, że tamta konspiracja była wymuszona i narzucona. I jest w stanie otworzyć się na pomoc.

Niestety, często pojawiają się wtórne skutki: konspiracja wokół konspiracji. Ulegają jej rodzice, wciągając dziecko w kolejny krąg konspiracji. Często robią to w dobrej wierze, nie chcąc zaszkodzić mu ciąganiem go po urzędach. Paradoksalnie skutki są odwrotne. W wewnętrznym świecie dziecka zaciera się granica między dobrem a złem, winą a byciem ofiarą, chęcią sprostania oczekiwaniom matki i ojca (wynagrodzenia im własnej, wyimaginowanej winy) a pragnieniem pozbycia się ciężaru – za co znów wini ono siebie. Zrozpaczeni rodzice często po prostu nie wiedzą, co robić, i – miotani sprzecznymi informacjami i troską o syna czy córkę – ulegają presji społecznej. Zdarzają się też, choć rzadko, patologiczne przypadki, gdy rodzic domyślał się, że dziecko jest ofiarą przemocy, ale milczał, nie chcąc naruszyć równowagi rodzinnej czy społecznej.

Tu pojawia się sprawa mediów. Jasne, zwięzłe i bez sensacji informowanie o domniemanym złu pomaga rodzicom i dziecku w obejściu owej pułapki konspiracji wokół konspiracji. Media, piętnując zło przemocy, stają się sojusznikiem procesu terapii. Niestety często dochodzi presja społeczna, szczególnie gdy domniemany sprawca jest kimś znanym, na przykład adwokatem, aktorem, lekarzem czy księdzem. 

Z perspektywy zestresowanej rodziny takie komunikaty odbierane są tak: „Nie waż się ujawniać sprawy swojego dziecka, bo nasze środowisko jest silne i stoi murem za X-em”. Można sobie wyobrazić reakcję zrozpaczonych rodziców, którzy za wszelką cenę nie chcąc narażać syna czy córki na dalsze negatywne doświadczenia, decydują się na stworzenie konspiracji wokół konspiracji. Ze wszystkimi fatalnymi skutkam...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy