Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

17 marca 2021

NR 4 (Kwiecień 2021)

Kiedy seks traktowany jest jako antidotum?

0 194

Socjologowie nazywają czas, w którym aktualnie żyjemy, Epoką Lęku lub Epoką Stresu. Czasem antidotum na stres i lęk staje się seks. Jak uniknąć tej pułapki i zdrowo przeżywać zarówno stres, jak i seks?

W ostatnim czasie dodatkowo wpływają na nas negatywnie ograniczenia związane z ogłoszonym przez Światową Organizację Zdrowia w marcu ubiegłego roku stanem pandemii. Powszechnym doświadczeniem stały się lęk przed brakiem środków do życia, wymuszona zmiana codziennych aktywności i drastyczne ich ograniczenie, w tym swobodnych kontaktów międzyludzkich. A naszemu zdrowiu sprzyjają właśnie dobre więzi społeczne. Inne osoby, zamknięte w domu, pracując zdalnie z dziećmi, które w tym czasie mają zdalne lekcje, doświadczają także braku prywatności i przestrzeni dla siebie. Oczywiście samo zjawisko stresu jest od dawna znane ludzkości, właściwie od zawsze. Od zarania dziejów przecież walczyliśmy z jakimiś przeciwnościami. 

Seksualność i stres wobec pandemii 

Wiedzy o tym, jak pandemia i związane z nią ograniczenia wpływają na zdrowie psychiczne i seksualne Polaków dostarczają przeprowadzone w 2020 r. badania prof. Zbigniewa Izdebskiego. Badania seksualności Polaków prowadzone są od 1997 r., „pandemiczne” były już szóstymi przeprowadzonymi przez profesora. Wyniki pokazują spadek naszego zadowolenia z życia. Trzy lata temu poziom zadowolenia wynosił 76%, teraz jest on na poziomie 66%. Jako społeczeństwo jesteśmy mniej zadowoleni również ze swojego stanu zdrowia. Aż 46% Polaków doświadczyło wyczerpania fizycznego w okresie od marca do maja 2020 r. 
W tym pierwszym okresie pandemii COVID-19 46% Polaków doświadczyło przemęczenia i kryzysu fizycznego, a 31% psychicznego.
Czy miało to jakiś dramatyczny wpływ na seks w związkach? Okazuje się, że niekoniecznie! Z badań dowiadujemy się, że od lat Polacy nadal są zadowoleni ze swojego życia seksualnego. Wyniki są niemalże identyczne jak trzy lata wcześniej. Tak samo jak w 2017 r. i teraz 51% Polaków oceniło swoje życie seksualne jako bardzo dobre i dobre. Lepiej swoje życie seksualne oceniają mężczyźni. Dalej tradycyjnie najwięcej par kocha się w weekend, w sobotni wieczór. 
Ale w seksie towarzyszy nam więcej niepokoju. Lęk o bezpieczeństwo finansowe spowodował, że 14% Polaków przełożyło staranie się o ciążę. Rośnie popularność stosunku przerywanego, który przez Polaków wciąż uważany jest za metodę antykoncepcyjną. Stosowało go 29% Polaków. Trzy lata temu było to 18%. Gra w „uda się tym razem czy nie” na pewno nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa i komfortu. 
Mimo deklarowanego zadowolenia prawie 50% Polaków przeżywało trudności w relacjach seksualnych. Obawy związane z możliwościami odbycia stosunku najczęściej dotyczyły wpływu zmęczenia i stresu (22% mężczyzn i 25% kobiet), poczucia nieatrakcyjności swojego ciała (8% mężczyzn i 15% kobiet) i obecności dzieci w domu (14% mężczyzn i 18% kobiet). Co czwarty mężczyzna doświadczył problemów z erekcją. Co ciekawe, tylko 7% kobiet zauważyło, że ich partnerzy mają z tym problem. Niestety, w prawie co dziesiątym związku relacje się popsuły. Prawie co czwarty Polak będący w związku małżeńskim myśli o rozwodzie. Różowo nie bylo już wcześniej, ale w czasie pandemii pierwszy raz pomyślało o rozwodzie 5% badanych. 
Co oznaczają dla nas te dane? Według seksuologów powiązania między odczuwanym stresem a naszym funkcjonowaniem seksualnym są liczne i złożone. Stres i przemęczenie, obok braku ruchu, używek i niewłaściwej diety, niewątpliwie są przyczynami znacznego odsetka zaburzeń seksualnych. 
Przyczyniają się do obniżenia libido, wytrysku przedwczesnego i wielu innych problemów. Samo zaburzenie seksualne może być dla danej osoby na tyle stresujące, że rozwinie się u niej stan depresyjny, a obniżanie się samooceny skutkuje unikaniem zbliżeń. Osoby narażone na długotrwałe działanie stresu mogą stopniowo zacząć odczuwać niechęć do seksu lub nie odczuwać podczas zbliżenia żadnej przyjemności.
Stres, nawet w początkowo zgranym seksualnie związku, może zupełnie inaczej oddziaływać na każde z partnerów. Zależnie od wrodzonych cech temperamentalnych jedno z nich na wzmożone napięcie może reagować osłabieniem libido, zaś drugie wzmożonymi potrzebami. Jesteśmy różni i inaczej reagujemy. Część osób, gdy ma problemy w pracy, jest przemęczona i reaguje zobojętnieniem, nawet niechęcią do seksu. Inni za pomocą intensywniejszych niż zwykle stosunków będą próbowali rozładowywać napięcia. Orgazm jest przecież jedną z silniejszych i najszybszych przyjemności, jakich może doświadczyć człowiek. W trakcie zbliżenia w organizmie uwalnia się duża ilość oksytocyny, a wysoki poziom tego hormonu powoduje wydzielanie endorfin. Odczuwamy to jako stan euforyczny i mamy wówczas większą odporność na ból. 
Seks bywa traktowany jak lekarstwo na stres czy sposób na poradzenie sobie z bezsennością. Dzieje się tak dlatego, że endorfiny mają działanie odprężające, a wysoki poziom prolaktyny po stosunku wywołuje senność. Jednak orgazm jako środek uspokajający traktują głównie osoby regularnie się masturbujące. Często towarzyszy temu pornografia. Zwalnia ona z zabiegania o partnera, jest wolna od obawy przed tym, jak wypadniemy. 

Kompulsywne zachowania seksualne lekarstwem na stres 

Nic dziwnego, że natrętne, przymusowe zachowania seksualne znalazły się już oficjalnie na liście chorób i zaburzeń uznawanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Uwzględniono je w ostatniej, jedenastej klasyfikacji chorób. Nie oznacza to jednak, że istnieje „uzależnienie od seksu”, choć często stosuje się takie określenie. 
Nie istnieje żadna norma mówiąca o tym, jaka jest prawidłowa siła popędu seksualnego, np. ile zachowań seksualnych powinniśmy podejmować w ciągu tygodnia. Nie musimy wpasowywać się w odgórnie narzucony standard. Zwykle przyjmuje się, że o ostatecznej ocenie decyduje ogólna wydolność społeczna człowieka i całokształt jego osobowości. Jeśli jednak masturbacja jest najczęściej wybieranym sposobem na relaks, uspokojenie się lub dostarczenie sobie rozrywki – rzeczywiście powinno nas to zastanowić. Istnieje ryzyko, że powtarzana może wypierać realny 
seks, nawet w stałych związkach. Bo w końcu ile orgazmów dziennie możesz odczuwać? 
Kolejny powód to taki, że po kilku sesjach masturbacji danego dnia mężczyzna obawia się, że nie osiągnie już przy partnerce erekcji. Zgodnie z tym, co podaje nowa klasyfikacja, to nie uzależnienie a rodzaj kompulsji (przymusowych, natrętnych zachowań). Oznacza to, że zachowania seksualne, najczęściej masturbacja połączona z oglądaniem pornografii, są sposobem rozładowania napięcia, które nie wynika z popędu seksualnego, a napięcia lękowego. To napięcie niekiedy może być związane z nadmiernie krytycznym podejściem do siebie samego. Osoby kompulsywnie oglądające pornografię często perfekcyjnie skupiają się na szczegółach i obawiają się popełnienia jakiegokolwiek błędu do tego stopnia, iż mają trudności z podejmowaniem decyzji. Odkładają wiele spraw na później, co potęguje tylko poczucie stresu i niezadowolenia z siebie.
Powszechnie występujące odczucie u klientów szukających pomocy to: „mam szkodliwy nawyk”. Oznacza czynność podejmowaną często, zwykle z łatwością, ale także wyuczony wzorzec zachowania, który przez swój automatyzm jest trudny do oduczenia się. Ciężko jest mu się przeciwstawić. Nawyki i kompulsje mają często ten sam cel – ucieczkę od niepokoju. 
 

POLECAMY

Warto wiedzieć

Nie istnieje żadna norma mówiąca o tym, jaka jest prawidłowa siła popędu seksualnego, np. ile zachowań seksualnych powinniśmy podejmować w ciąg...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy