Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Kiedy mężczyzna spotyka kobietę

68

Czego dziś kobiety oczekują od mężczyzn, czego mężczyźni oczekują od siebie? Zofia Milska-Wrzosińska i Andrzej Wiśniewski kontynuują poszukiwanie tego, co jest męskie, specyficzne tylko dla mężczyzn, a co nie.

Andrzej Wiśniewski: – Nie sposób zdefiniować męskość poprzez wymienianie jej cech. Zarówno męskość, jak i kobiecość można określać na tych samych wymiarach, gdzieś między stanowczością a bezradnością, wolnością a zależnością, między siłą a słabością. Warto zaznaczyć, że zmiana w postrzeganiu męskości i kobiecości ma jeszcze jeden wymiar: można być silnym i słabym zarazem, stanowczym i bezradnym, to nie jest albo – albo.  Nie ma nic piękniejszego na świecie niż zaakceptowana kobiecość zawierająca elementy stanowczości i zaakceptowana męskość, w której mieści się to, co dotychczas było traktowane jako słabość, np. wrażliwość, delikatność, głębokość uczuć.
Zofia Milska-Wrzosińska: – Ale mężczyznom nie zawsze łatwo zaakceptować kobiecość w sobie i w innych. Jeden z powodów wiąże się z tym, że proces stawania się mężczyzną zawiera w sobie dramatyczne rozstanie, którego nie doświadczają dziewczynki. Mały chłopiec był wychowywany przez mamę, ewentualnie nianię, babcię lub inną kobietę, która stanowiła dla niego cały świat. Mama na ogół zachowuje się po kobiecemu: jest opiekuńcza, ciepła, wspierająca, czuła i dostępna. Gdy chłopiec ma trzy lub cztery lata, dostrzega, że ma być kimś innym niż mama. Aby stać się męskim, musi psychicznie się oddalić, przestać identyfikować się z kobiecością, odwrócić od pierwszego obiektu miłości, czyli od mamy. Odkrywa w pobliżu kogoś – tatę, wujka czy dziadka – kto jest inny niż mama, a podobny do niego i zaczyna się z nim utożsamiać.
Andrzej Wiśniewski: – Problem w tym, że mężczyzna musi realizować pewien wzorzec biologiczny, a zarazem przepełnia go tęsknota za tym, co dostał od matki: za jej brzuchem – tym najbezpieczniejszym miejscem na świecie.
Zofia Milska-Wrzosińska: – Tęskni, ale czuje, że nie da się tam wrócić i spędzić całego życia! Dlatego, aby się przeciwstawić silnemu uczuciu, które ciągnie go w stronę matki, musi ją jakoś zdewaluować. Uznać, że to, co kobiece, jest nic niewarte, babskie. Matki to nawet wspierają, powtarzając: Nie płacz, co ty, baba jesteś? Kobiecość staje się czymś niepożądanym, gorszym. Dlatego zdarza się, że później mężczyźni czują pogardę w stosunku do wszystkiego, co w nich i w innych kobiece.
Andrzej Wiśniewski: – W dawnych czasach odchodzenie od kobiecych cech było podkreślone poprzez postrzyżyny, poprzez zaprzeczenie tego, co kobiece.
Zofia Milska-Wrzosińska: – Mężczyzna stawał się mężczyzną w opozycji do bycia kobietą. Dziś jednak to się zmienia, ponieważ kobieta przestaje być wyłącznym opiekunem małego dziecka. Teraz dzieci często są wychowywane przez matkę i ojca, wobec tego chłopiec może stawać się chłopcem nie odrzucając miłości, która go wiąże z pierwszymi opiekunami.
Andrzej Wiśniewski: – Dzisiaj mężczyzna nie rozwija się przez walkę, lecz przez akceptację tego, kim jest w rozmowie z drugą płcią. Powiedziałbym nawet, że jeżeli mężczyzna do 45-50 roku życia nie oprzytomnieje, nie przestanie walczyć i nie zaakceptuje swojej bezradności i słabości, to na starość gorzknieje i nie ma z niego żadnego pożytku. Rozpaczliwie próbuje koncentrować na sobie uwagę otoczenia przez narzucanie swojej opinii, robienie fochów, gdy bliscy mu ludzie tej opinii nie słuchają.
Zofia Milska-Wrzosińska: – Zgadzam się, ale dodam, że jeżeli mężczyzna w wieku 20 lat nie walczy, bo się boi, to na starość brakuje mu poczucia męskości. Mam okazję poznawać wieloletnie historie życia moich pacjentów. O ile dla kobiety jest ważne, żeby w okresie dojrzewania poczuła, że jest atrakcyjna dla chłopców, to dla mężczyzn w tym okresie jest istotne, by nie stali się kozłem ofiarnym, słabym i bezradnym. To pozostawia w nich ślady. Bywa, że mężczyzna koło czterdziestki odnosi sukcesy, jest kimś, ma piękną żonę i dzieci, ale widać w nim tę niegdysiejszą niepewność, bo jako nastolatek tchórzył i dawał się wykorzystywać. Dlatego jest ważne, żeby rodzice wspierali chłopca tak, by nie bał się walczyć. Nie o to chodzi, żeby mężczyzna się nie bał, ale żeby lęk nie powstrzymywał go przed zrobieniem czegoś, co trzeba zrobić. Podam przykład: jestem z mężem w domku na odludziu i w nocy słyszę jakiś hałas. Budzę męża i mówię: idź, zobacz, co tam się dzieje. Nie powiem mu: śpij sobie, ja pójdę i zrobię z tym porządek, choć generalnie radzę sobie w życiu. Nie jestem słabą kobietką, ale uważam, że jeśli jest obok mężczyzna, to on ma pójść. Gdyby mnie zbudził i powiedział: idź zobacz, co to za hałasy, bo ja się boję – to byłoby mi trudno go szanować.
Andrzej Wiśniewski: – Zgadzam się z tym, co powiedziałaś. Mężczyzna działa nie tylko wtedy, gdy ma wszystko, co jest potrzebne do wykonania zadania. Właśnie wtedy, gdy nie jestem pewny, wiem, że mam się zachować godnie, stanowczo, odważnie wyjść i zobaczyć, co tam huczy... Mężczyźni muszą się tego nauczyć. Jeśli się nie nauczą, to wytwarzają takie protezy męskości: napinają mięśnie, stroszą pióra, pokazują, jacy są silni i ważni... Nabierają się na to kobiety, które też mają małe poczucie wartości i strasznie potrzebują ochrony.
Zofia Milska-Wrzosińska: – Myślę, że chyba męską cnotą jest też jakaś umiejętność dystansu wobec siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd czy młodość. Ambiwalencję wzbudza w wielu kobietach mężczyzna metroseksualny, pielęgnujący swą urodę. Pewnie to myślenie szowinistyczne, ale taka duża dbałość o atrakcyjność fizyczną ma w sobie coś niemęskiego, przynajmniej w standardowym rozumieniu roli mężczyzny.
Andrzej Wiśniewski: – Ostatnio prowadziłem grupę, w której było dwóch mężczyzn: jeden właśnie taki dbający o wygląd, a drugi misiowaty, trochę jak wiking. Sympatię kobiet w grupie i chęć zbliżenia się, poznawania zdecydowanie budził wiking, a nie ten wymuskany...
Zofia Milska-Wrzosińska: – Myślę, że między kobietą a wymuskanym mężczyzną jest za mała różnica płci. Z takim mężczyzną można wprawdzie pójść razem do kosmetyczki, ale od mężczyzny kobieta oczekuje raczej nie wspólnoty w dbaniu o urodę, lecz wsparcia i siły.
Andrzej Wiśniewski: – Kobiety się boją, że taki wymuskany facet ich nie obroni. Kiedy zostaną...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy