Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

31 października 2017

Każdy może pomóc

23

Myślę, że każdy może coś ofiarować. Ci, którzy mają mało środków finansowych, mogą zostać wolontariuszami i podarować potrzebującym swój czas lub umiejętności.

Elżbieta Filipow: Rozglądając się wokół, można odnieść wrażenie, że ludzie gonią
za przyjemnościami. Są przekonani, że tędy wiedzie droga do szczęścia. A przecież już Epikur pisał, że „nie da się wieść przyjemnego życia, jeśli nie żyje się mądrze, dobrze i sprawiedliwie”. Miał rację?
Peter Singer: Jego spostrzeżenie potwierdziło później wiele badań z zakresu psychologii. Wynika z nich, że najszczęśliwsi i najbardziej zadowoleni z życia są ci, którzy są życzliwi i myślą o innych. Nawet bez danych, na których mogliby oprzeć swoje przekonania, starożytni myśliciele greccy rozumieli tę mądrość: jeśli twoim bezpośrednim celem jest własne szczęście lub przyjemność, nie osiągniesz ich, jeśli jednak twoim celem jest coś innego – może ci się udać osiągnąć szczęście. Filozofowie nazwali to „paradoksem hedonizmu”.

Jest Pan utylitarystą, a zgodnie z tym podejściem powinniśmy dążyć do tego, by jak najwięcej ludzi osiągnęło jak największe szczęście. Nie ma tu miejsca na myślenie o sobie. Czy droga do szczęścia wiedzie zatem przez altruizm?
Utylitarystów w pierwszej kolejności interesuje to, co robimy, a dopiero potem nasza motywacja. To, czy ludźmi kierują pobudki altruistyczne, czy egoistyczne, jest mniej istotne niż konsekwencje działań. Tu warto wspomnieć, że choć utylitaryści często mówią o „jak największym szczęściu dla jak największej liczby ludzi”, postulat ten bywa mylnie rozumiany. Nieraz bowiem utylitaryści przyczyniliby się do większego szczęścia, skupiając się na mniejszości, która znajduje się w bardzo złej sytuacji materialnej, niż koncentrując się na większości, która może być całkiem zamożna i której dobrostan trudno polepszyć.

A zatem i altruista, i egoista może czynić dobro. Liczą się bowiem jedynie konsekwencje działań.
Rozważenie motywacji jest istotne, tylko jeśli decydujemy się oceniać podmioty moralne, czyli ludzi zdolnych do podejmowania decyzji moralnych, które wymagają świadomości i poczucia odpowiedzialności. Wtedy możemy cenić wyżej kogoś, kto czyni dobro ze względu na nie samo, niż kogoś, kto czyni dobro, ponieważ jest przekonany, że to ostatecznie będzie dla niego lepsze.

Chcąc wieść dobre życie, powinniśmy przyjąć szerszą perspektywę niż tylko własne dobro i dbać też o naszych bliskich, zapewnić im wsparcie, troszczyć się o ich dobro. Pan twierdzi nawet, że skoro żyjemy w bogatych krajach i mamy wystarczająco dużo zasobów finansowych, powinniśmy czynić jeszcze więcej – redukować globalne ubóstwo i ratować życie ludzi umierających na choroby, które można wyleczyć. Zachęca Pan do altruizmu nie tylko wobec bliskich, ale wobec znacznie szerszego kręgu ludzi – także tych żyjących w skrajnym ubóstwie w odległych zakątkach świata.
Tak, w końcu wartość życia nie zależy od tego, gdzie dana osoba żyje, czy od koloru jej skóry. A jeśli za sumę, która jest potrzebna do wyszkolenia psa przewodnika dla osoby niewidzącej w bogatym kraju, możemy przywrócić wzrok 100 osobom w kraju rozwijającym się, to czy nie lepiej wykorzystać te pieniądze w taki właśnie sposób – by przywrócić wzrok 100 osobom?

Jak możemy ratować życie? Czy to nie wymaga odwagi i poświęcenia z naszej strony?
Nie jest to trudne i wcale nie musi wymagać heroicznych czynów, jak wyprawa w sam środek wojny domowej w Syrii lub epidemii eboli w Afryce Zachodniej. Wystarczy sprawdzić, które organizacje charytatywne pomagające ludziom żyjącym w skrajnym ubóstwie są najbardziej efektywne i dokonać darowizny na ich rzecz.

Nie wszyscy jednak popierają taką pomoc. Twierdzą, że jedynie zwiększa bezradność i roszczeniowość osób z niej korzystających.
Niektórzy obawiają się, że pomoc uczyni ludzi zależnymi od niej, że będą potrzebować więcej wsparcia, więcej datków. Badania pokazują jednak, że tak nie jest – ludzie, którym ofiarowano pomoc i dano możliwość podźwignięcia się z ubóstwa, pracują ciężej niż ci, którzy postrzegają swoją sytuację jako beznadziejną. Odpowiednio skierowana pomoc może być bardzo skuteczna.
Inni przekonują, że moralność obejmuje zestaw zasad typu „Nie czyń...”, „Nie powinieneś...”. A zatem, zgodnie z tym poglądem, jeśli nie zabijamy, nie ranimy, nie oszukujemy, nie kłamiemy, wówczas żyjemy etycznie...

...i nie musimy robić nic więcej. Ktoś myśli sobie: Przecież nie robię nic złego i nikomu nie szkodzę, przecież nie mam nic wspólnego z ludźmi żyjącymi na drugim końcu świata. Nie widzi potrzeby działania. To nie jego sprawa.
Takie zasady mogły wystarczyć w dawnych czasach, kiedy nic nie mogliśmy zrobić dla ludzi żyjących w biedzie z dala od nas. Nie są jednak wystarczające dzisiaj, gdy niektórzy mają tak wiele, inni zaś nie z własnej winy mają tak niewiele. Jeśli mieszkamy w bogatym kraju i posiadamy więcej niż potrzebujemy, żeby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, a nie robimy czegoś, by pomóc ludziom, którzy mają znacznie mniej szczęścia niż my – nie zachowujemy się etycznie.

Mówi Pan o efektywnym altruizmie. Co to znaczy? Na czym polega?
Oznacza, że czynimy tyle dobra, ile tylko możemy, w oparciu o zasoby, które możemy wykorzystać w tym celu. Innymi słowy, nasze zasoby – czy są to pieniądze, czas,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy