Dołącz do czytelników
Brak wyników

Laboratorium

12 czerwca 2020

NR 1 (Styczeń 2018)

Jesteś mądrzejszy niż myślisz

0 582

Na co dzień często ulegamy podszeptom intuicji. Czasami warto jednak poświęcić nieco więcej czasu, by zastanowić się nad problemem. Okazuje się bowiem, że w logicznym myśleniu jesteśmy lepsi, niż nam się wydaje. 

Gdy odwiedzam księgarnie i przeglądam książki w dziale „Psychologia”, moją uwagę przykuwają pozycje dotyczące mocy intuicji czy potęgi irracjonalności. Ich autorzy gawędziarskim tonem radzą czytelnikom, by kierowali się raczej uczuciami niż rozumem. Intuicja jest lepszym doradcą niż głowa – to często powtarzana wskazówka. Tezę tę mają potwierdzać historie i anegdoty opisujące niezwykłe efekty błyskawicznych decyzji oraz katastrofalne skutki przedsięwzięć opartych na „zbyt intensywnym” myśleniu. Takie przekazy poprawiają nam samopoczucie – nie mamy już wyrzutów sumienia, gdy zamiast dokładnie przeanalizować sytuację, podejmujemy decyzję, kierując się tym, co podpowiada nam intuicja. 

Prawda czy mit?

Za takie zwątpienie w ludzki rozsądek odpowiadają badania psychologów poznawczych prowadzone w minionych dekadach. Naukowcy projektowali eksperymenty, dzięki którym przyglądali się naszemu myśleniu, i w ten sposób doszli do wniosku, że często nie podlega ono regułom klasycznej logiki i teorii prawdopodobieństwa. Na przykład wiele osób słysząc zdania: „Jeśli ktoś je dużo słodyczy, będzie mieć próchnicę” i „Lena ma próchnicę”, dochodzi do wniosku, że dziewczynka jadła dużo słodyczy. Ale przecież Lena może mieć próchnicę z innych powodów, np. ma genetycznie słabe zęby albo nieregularnie je szczotkuje.

POLECAMY

W latach 60. ubiegłego wieku brytyjski psycholog Peter Wason opracował zagadkę logiczną, którą od tamtego czasu wielokrotnie wykorzystywano do badania ludzkiego rozumowania. Spróbuj sam ją rozwiązać (patrz aplikacja „Zagadka”). Czy udało ci się znaleźć właściwą odpowiedź? Jeśli nie, nie ma powodu do niepokoju – podobny wynik uzyskuje większość badanych. Okazuje się bowiem, że nieliczne osoby potrafią rozwiązać zadanie poprawnie, czyli zgodnie z regułami logiki formalnej. A to właśnie dane z podobnych eksperymentów stały się źródłem mitu o ludzkiej nieracjonalności.

W ostatnim czasie zmieniło się jednak spojrzenie na nasze możliwości i ograniczenia w zakresie myślenia logicznego. Naukowcy zbyt długo koncentrowali się na błędach – na tym, jak nielogicznie myślimy i jak irracjonalne podejmujemy decyzje. Tymczasem umknął im fakt, że zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i w życiu codziennym wiele zadań logicznych wykonujemy bez większego wysiłku.

Bruner, Putnam i Chomsky

Na co dzień myślenie logiczne i poprawne wnioskowanie są czymś tak naturalnym i przebiegają tak szybko, że sami tego nie dostrzegamy. Na przykład nasza znajoma mówi: „Gdy jest ładna pogoda, zawsze jeżdżę do pracy rowerem”. Dziś świeci słońce. Czy spodziewamy się, że koleżanka przyjedzie do pracy rowerem? Tak! Myślenie zgodne z zasadą „jeśli…, to…” nazywane jest myśleniem warunkowym. Gdy część zdania zaczynająca się od „jeśli…” jest prawdziwa, to druga część, zaczynająca się od „to...”, też musi być prawdą. 

Wyobraźmy sobie teraz inną sytuację. Przychodzimy na przyjęcie. Gospodarz wita nas w progu i mówi: „Wszyscy goście już są”. Wiemy, że Ania i Mateusz także zostali zaproszeni, spodziewamy się zatem, że są już w środku. Rozumowanie z użyciem takich słów jak „wszystko”, „żaden”, „niektóre”, czyli tzw. kwantyfikatorów, nazywane jest wnioskowaniem sylogistycznym: gdy coś dotyczy wszystkich elementów w zbiorze, dotyczy również każdego z jego elementów.

I jeszcze jeden przykład. Słyszymy zdanie: „Psycholog Jerome Bruner urodził się wcześniej niż filozof Hilary Putnam, a Putnam urodził się wcześniej niż lingwista Noam Chomsky”. Na tej podstawie dochodzimy do wniosku, że Chomsky przyszedł na świat później niż Bruner, choć na ten temat nie dostaliśmy żadnej informacji – słowo „później” w ogóle się nie pojawiło, a my być może po raz pierwszy słyszymy te nazwiska. I rzeczywiście taki wniosek jest logicznie poprawny. Leżący u jego podstawy proces rozumowania nazywamy wnioskowaniem relacyjnym. 

W każdym z trzech wymienionych typów wnioskowania – warunkowym, sylogistycznym i relacyjnym – wniosek jest wyciągany na podstawie przesłanek i jeśli te są prawdziwe, wniosek też musi być prawdziwy. 

Przedstawione przykłady prezentują poprawnie wyciągnięte wnioski. Wyobraźmy sobie teraz nieco inne sytuacje. Kolega mówi: „Kiedy jest ładna pogoda, zawsze jeżdżę do pracy rowerem. Dziś rano było pięknie, więc przyjechałem do pracy samochodem”. Brzmi zupełnie nielogicznie! Albo: „Wszyscy goście już przyszli. Jest tylko Klaudia i Piotr”. Słysząc takie zdanie, w pierwszej chwili pomyślelibyśmy, że znajomy żartuje albo że oprócz nas zostali zaproszeni tylko Klaudia i Piotr. Szybko dostrzegamy, kiedy zdania wzajemnie się wykluczają. Logicy nazywają taką sytuację sprzecznością. Z kolei gdy tok myślowy osoby staje się bezładny, psychologowie mówią o niespójności myślenia. Spójność wypowiedzi oraz brak sprzeczności argumentów stanowią podstawowe warunki racjonalności. 

Mniej lub bardziej prawdziwe

Skoro na co dzień wyciągamy poprawne wnioski logiczne wręcz bezwiednie, dlaczego w testach racjonalnego myślenia wypadamy tak kiepsko? Nie chodzi tylko o to, że badani popełniają czasem błędy logiczne.

Także naukowcy przyczyniają się do kreowania niekorzystnego „wizerunku” ludzkiego umysłu. Jak to możliwe? Otóż zbyt długo opierali się oni na zasadach klasycznej logiki, wywodzącej się ze starożytnej filozofii greckiej, traktując ją jako jedyny wyznacznik tego, co jest racjonalne bądź nieracjonalne. Zgodnie z nią zdanie może być jedynie prawdziwe bądź fałszywe, nie istnieje żadna inna możliwość (tzw. logika dwuwartościowa). Ponadto jeśli poprawny logicznie wniosek został raz wyciągnięty, żadna kolejna informacja nie może zmienić go we wniosek niepoprawny (monotoniczność).

Od lat 50. ubiegłego wieku wnioski wysnute w oparciu o zasady odbiegające od klasycznej logiki uznawano za fałszywe lub bezsensowne. Opierając się na takich założeniach, psychologowie analizowali możliwości i ograniczenia naszego myślenia. I owszem, w życiu codziennym musimy niekiedy wybierać pomiędzy dwiema alternatywami, a raz podjęta decyzja staje się nieodwołalna. 

W badaniach nad ludzkim umysłem zaczęto jednak stosować inne podejście. Odejście od zasad klasycznej logiki pozwoliło spojrzeć na myślenie logiczne z innej perspektywy, przyjrzeć się mu przez pryzmat innych systemów, lepiej dostosowanych do codzienności. Ich główną zaletą jest większa elastyczność w odniesieniu do niepewności. Oznacza to, że wniosek może być nie tylko wyłącznie prawdziwy lub fałszywy – może być też bardziej lub mniej prawdziwy, albo prawdziwy lub fałszywy z pewnym prawdopodobieństwem. Lena może przecież nie mieć próchnicy, choć je dużo słodyczy. Być może regularnie szczotkuje zęby lub je tylko niesłodzone łakocie. Z badań psychologicznych wynika, że ludzie często odrzucają wnioskowanie „Jeśli ktoś je dużo słodyczy, będzie mieć próchnicę. Lena je dużo słodyczy, więc ma próchnicę”, choć jest poprawne w myśl zasad klasycznej logiki. Badani nie przyjmują tego wniosku zwłaszcza wtedy, gdy znają wyjątki od reguły lub przykłady z życia, które temu przeczą. W tradycyjnej psychologii poznawczej zostałoby to uznane za błąd. Zrozumiałe jest jednak, że uwzględnianie wyjątków jest jak najbardziej racjonalne. Słabość do słodyczy nie musi prowadzić do próchnicy. 

Tak, może, nie wiem

W ostatnim czasie psychologowie proponują, by wyciągane przez ludzi wnioski porównywać z normami logiki nieklasycznej. Zgodnie z nią wnioski mogą być nie tylko prawdziwe lub fałszywe, ale mogą też przyjąć formę „możliwe”, „niepewne” czy „nie wiem”. Przy takim podejściu okazuje się, że ludzie generalnie wyciągają rozsądne wnioski. Prof. Ruth Byrne, psycholog z Trinity College Dublin, przedstawiła uczestnikom eksperymentu zdania, np.: „Gdy Anna musi napisać wypracowanie, to do późna pracuje w bibliotece. Anna musi napisać wypracowanie. Co się teraz wydarzy?”. W tym przypadku wszyscy badani udzielili poprawnej odpowiedzi – zgodnej z zasadami logiki – że Anna będzie do późna pracować w bibliotece. 

Kolejny zestaw zdań był inny: „Gdy Anna musi napisać wypracowanie, to do późna pracuje w bibliotece. Gdy biblioteka jest długo otwarta, Anna pracuje w niej do późna. Anna musi napisać wypracowanie. Co się teraz wydarzy?”. Poprawna odpowiedź brzmi: „Anna będzie do późna pracować w bibliotece”, ponieważ w konstrukcji „jeśli P, to Q”, przy znanym P wnioskujemy, że wystąpi Q. W tym wypadku większość badanych odrzuciła jednak taki wniosek. Według prof. Byrne wynika to stąd, że pojawiło się dodatkowe zdanie o konstrukcji „jeśli R, to Q”, sugerujące dodatkowe warunki, które muszą zostać spełnione (biblioteka musi być długo otwarta, żeby można było tam do późna pracować). Według reguł klasycznej logiki powinniśmy zignorować to ograniczenie i polegać na zasadzie „jeśli P, to Q”. Jednak uwzględnienie dodatkowych informacji bardziej pasuje do naszych codziennych doświadczeń – biblioteki mają przecież określone godziny otwarcia. A zatem odrzucenie wniosku, że Anna będzie do późna pracować w bibliotece, wydaje się całkiem rozsądne. 

Inni badacze proponują, by na ludzkie myślenie patrzeć przez pryzmat teorii prawdopodobieństwa. Zgodnie z nią związek „jeśli A, to B” występuje jedynie z określonym prawdopodobieństwem. Gdy spojrzymy w taki sposób na wyniki eksperymentów dotyczących wnioskowania, wówczas okaże się, że jesteśmy bardziej racjonalni, niż dotychczas sądzono. Jak pokazują badania, zdanie „Jeśli ktoś je dużo słodyczy, będzie mieć próchnicę” interpretujemy w kategoriach prawdopodobieństwa. Innymi słowy, jeśli ktoś je dużo słodyczy, jest większe prawdopodobieństwo, że będzie mieć próchnicę. A potem przypominamy sobie, kto spośród naszych znajomych je dużo słodyczy oraz kto z nich ma próchnicę, a kto ma zdrowe zęby – i na tej podstawie decydujemy, czy dany wniosek jest mniej lub bardziej prawdopodobny. 

Niektórzy badacze umysłu są jeszcze bardziej radykalni i odrzucają wszelkie reguły ustalone przez filozofów, logików czy matematyków. Brytyjscy psychologowie dr Shira Elqayam i prof. Jonathan Evans przekonują, że teorie racjonalności stworzone w obszarze filozofii i logiki nie mają racji bytu w ich dziedzinie. Uważają oni, że zadanie psychologii polega na jak najdokładniejszym opisywaniu i wyjaśnianiu ludzkiego myślenia, bez odnoszenia się do norm. Inni naukowcy z kolei twierdzą, że można mówić o wielu racjonalnościach, w zależności od wymagań, jakie stawia otoczenie oraz jakie rozwiązanie problemu jest skuteczne.

Eksperymenty pokazują, że ludzie nie zawsze myślą tak, jak wynikałoby z reguł i wcale nie należy doszukiwać się w tym błędów rozumowania. Ponadto w pewnych sytuacjach norma może okazać się nieadekwatna i wówczas powinna zostać odpowiednio zmodyfikowana.

Rozwiązanie 

Jeśli na jednej stronie karty znajduje się samogłoska, to na jej odwrocie widnieje cyfra parzysta.

Aby sprawdzić, czy to twierdzenie jest prawdziwe, należy odwrócić dwie karty – tę z literą E i tę z cyfrą 7. Dlaczego?

W teorii rachunku zdań regułę, którą musimy sprawdzić, nazywamy implikacją (materialną). Ma ona formę „jeśli P, to Q”. A zatem jeśli P jest prawdziwe i implikacja jest prawdziwa, wówczas Q także jest prawdziwe.

Należy więc odwrócić kartę z literą E, czyli samogłoską (P), aby zweryfikować, czy na odwrocie widnieje cyfra parzysta (Q). W przeciwnym razie reguła nie jest spełniona. Odwrócenie karty z liczbą nieparzystą 7 (nie-Q) pozwoli nam sprawdzić, czy na jej odwrocie na pewno nie znajduje się samogłoska (czyli sprawdzamy, czy jest nie-P). 

Odwrócenie innych kart nie pozwoli jednoznacznie zweryfikować, czy twierdzenie jest prawdziwe. Jeśli odwrócimy kartę z cyfrą parzystą 4 (Q), wówczas P może być prawdziwe lub fałszywe. Innymi słowy to, czy na odwrocie będzie widnieć spółgłoska (nie-P), czy samogłoska (P), nie ma znaczenia dla trafności reguły. Podobnie w przypadku karty z literą K (nie-P) – implikacja jest prawdziwa niezależnie od tego, czy Q jest prawdziwe lub fałszywe, a więc nie ma znaczenia, czy na odwrocie znajduje się liczba parzysta, czy nieparzysta. 

Dużo łatwiej rozwiązać to zadanie, gdy posiada mniej abstrakcyjną formę. Przyjmijmy taką regułę: „Jeśli nastolatek pije piwo, to znaczy, że musi mieć przynajmniej 18 lat”. Wyobraźmy sobie, że zorganizowaliśmy imprezę i chcemy sprawdzić, czy żaden z gości nie zachowuje się wbrew tej zasadzie. Oczywiście będziemy szukać osób poniżej 18. roku życia (nie-Q), żeby sprawdzić, czy nie piją piwa (nie-P).

 

Logika w mózgu

Badania prowadzone z użyciem metod neuro­obrazujących, zwłaszcza funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI), pozwoliły wskazać dwie sieci neuronalne, które są zaangażowane w procesy logicznego myślenia. Jedna z nich obejmuje obszary w lewym płacie skroniowym, co wskazuje na ścisły związek procesów myślenia i języka. Odkrycie to wpasowuje się w najważniejszą zasadę, którą wyznają logicy – myślenie logiczne i mowa są ze sobą nierozerwalnie związane. 

Druga sieć neuronalna obejmuje obszary płata potylicznego i ciemieniowego. Są one odpowiedzialne m.in. za myślenie wyobrażeniowe. Badacze pod kierunkiem prof. Markusa Knauffa jako pierwsi wykorzystali fMRI w badaniach neuronalnego podłoża myślenia logicznego i już w 2000 roku odkryli, że podczas rozwiązywania zadań logicznych pobudzeniu ulegają obszary płatów potylicznych i ciemieniowych. Badacze przypuszczają zatem, że ludzie rozwiązują problemy logiczne, wyobrażając sobie, co by było, gdyby określone przesłanki były prawdziwe.

Myślenie logiczne jest więc zależne nie tylko od języka, lecz także od procesów pozajęzykowych, które umożliwiają umysłowe nakreślenie potencjalnych scenariuszy. Wyobrażając sobie „co by było, gdyby”, tworzymy modele umysłowe. Teoria modeli umysłowych została opracowana przez prof. Philipa Johnsona-Lairda z Princeton University, ucznia Petera Wasona, w ramach logiki klasycznej. Nowsze badania pokazują jednak, że mentalne symulacje (modele) mogą być wykorzystane także w ramach teorii prawdopodobieństwa. W tym kontekście ważne jest jednak, żeby te wyobrażenia nie były zbyt konkretne. Jeśli bowiem model ujmuje nadmiar szczegółów, może wręcz zakłócić rozumowanie i doprowadzić do błędów logicznych. 

Inne badania neuroobrazujące pokazują, że potrafimy bardzo dobrze odróżniać od siebie odpowiedzi prawdziwe i fałszywe w oparciu o zasady logiki i teorii prawdopodobieństwa, nawet jeśli czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy. Prof. Wim De Neys z Université Paris Descartes i jego współpracownicy prosili uczestników badania, by rozwiązywali zadania, które były skonstruowane w taki sposób, że intuicja podpowiada błędną odpowiedź (patrz aplikacja „Prawnik czy inżynier?” s. 62). I rzeczywiście badani dawali się zwieść i w wielu przypadkach podawali nieprawidłowe rozwiązanie. Badacze chcieli jednak wiedzieć, czy uczestnicy eksperymentu „czuli”, że odpowiedzi sugerowane przez logikę i intuicję są sprzeczne, dlatego przyglądali się aktywności ich mózgów w czasie wykonywania zadań. Interesowały ich dwie okolice: przedni zakręt obręczy – związany z rozpoznawaniem błędów i niezgodności – oraz boczna część kory przedczołowej, czyli obszar zaangażowany w hamowanie zachowań. Okazało się, że przedni zakręt obręczy ulegał pobudzeniu zarówno u osób, które udzieliły poprawnej logicznie odpowiedzi, jak i u tych, które posłuchały intuicji. Natomiast zwiększoną aktywność bocznej części kory przedczołowej obserwowano tylko u badanych, którzy powstrzymali się od podążenia za tym, co podpowiadała im intuicja, i udzielili odpowiedzi prawidłowej, czyli zgodnej z zasadami logiki. 

Prof. De Neys przypuszcza, że nasze przeczucia mogą być tak silne, że są w stanie stłumić rozumowanie logiczne. W efekcie wyciągamy błędne wnioski, choć prawidłowa odpowiedź jest dostępna w naszym umyśle. Innymi słowy, ulegamy intuicji nie dlatego, że nie dostrzegamy sprzeczności między tym, co ona podpowiada, a tym, co sugeruje logika, lecz dlatego, że nie potrafimy oprzeć się jej podszeptom i powstrzymać podsuwanej przez nią reakcji.

Mądre dzieci

Tezie o ludzkiej nieracjonalności przeczy fakt, że już małe dzieci w pewnym stopniu posługują się logicznym myśleniem. Jean Piaget, szwajcarski psycholog, pionier badań nad rozwojem umysłowym dzieci, uważał, że zdanie „Ania jest wyższa od Oli, Ola jest wyższa od Klaudii, więc Ania jest wyższa od Klaudii” będzie zrozumiałe dopiero dla ośmiolatków. Tymczasem nowe badania wskazują, że już znacznie młodsze dzieci potrafią wyciągać podobne wnioski – pod warunkiem, że zadanie jest odpowiednio sformułowane. 

Naukowcy pod kierunkiem dr Stelli Lourenco z Emory University w USA przeprowadzili badania z udziałem dzieci w wieku od 10 do 13 miesięcy. Małym uczestnikom pokazywano filmiki, których bohaterami były trzy pluszaki: słoń, niedźwiadek i hipopotam. Dzieci widziały, że słoń trzyma zabawkę. Po chwili zabrał mu ją niedźwiadek, a potem niedźwiadkowi zabrał ją hipopotam. Niemowlęta dowiedziały się zatem, że słoń jest słabszy od niedźwiedzia (S < N), a niedźwiedź słabszy od hipopotama (N < H). Podobnie jak dorośli, niemowlęta natychmiast spostrzegają, że w takim razie słoń jest słabszy od hipopotama (S < H). Jest to logiczny wniosek, do którego dochodzimy, zestawiając dwa odrębne porównania w jeden ranking: S < N < H. 

Następnie Lourenco pokazywała małym badanym inne scenki, w których na przykład słoń zabierał zabawkę hipopotamowi, czyli występował związek S > H. Tych dwóch pluszaków maluchy nie widziały wcześniej razem. Mimo to około roczne niemowlęta przyglądały się sytuacji dłużej i zwracały na nią większą uwagę, niż podczas oglądania scenek, w których zdarzenia rozgrywały się zgodnie z logiką. Dzieci zdawały sobie zatem sprawę, że coś się nie zgadza. 

Intuicja nie wystarczy

Nasza zdolność logicznego myślenia może mieć różne korzenie. Niektórzy psychologowie ewolucyjni przekonują, że rozwijała się ona z biegiem czasu i istotną rolę odgrywały w tym transakcje wymienne i handel.

Były to bowiem działania wymagające sprawdzania zgodności towaru z umową oraz wykrywania potencjalnych oszustów. Inne teorie opierają się na ścisłym związku myślenia i komunikacji. Logika pomaga nam budować spójne wypowiedzi, zrozumiałe dla rozmówcy. Gdy są nielogiczne, trudniej je zrozumieć, uczymy się zatem myśleć w sposób spójny i logiczny – tak, by nasze komunikaty były przekonujące. 

Przez długi czas uważano, że gdy myślimy logicznie, mózg pracuje jak komputer, przetwarzając dane krok po kroku. Nie jest to jednak prawda. Komputer wyciąga wnioski w oparciu o składnię, czyli zbiór reguł logicznych pozwalających łączyć wyrażenia. Natomiast ludzie uwzględniają też ogólne znaczenie zdań, by wyobrazić sobie, co by się wydarzyło, gdyby przesłanki były prawdziwe. Możemy też szukać kontrprzykładów wobec logicznego rozwiązania, by je odrzucić jako nietrafne, albo możemy uwzględnić prawdopodobieństwo i niepewność. Tego standardowe komputery nie potrafią. Można je jednak – jak dowiedli w 2013 roku badacze pod kierunkiem prof. Knauffa – tak zaprogramować, by rozwiązywały zadania logiczne w podobny sposób jak ludzie. Co więcej, komputery wyposażone w takie oprogramowanie popełniają takie same błędy jak my.

Być może książki o rzekomej przewadze intuicji nad rozsądkiem wkrótce znikną ze sklepowych półek. Oczywiście warto niekiedy posłuchać jej podszeptów. Intuicja pomaga podjąć decyzję, kiedy działamy pod presją czasu albo wahamy się pomiędzy kilkoma możliwościami. W takich sytuacjach często polegamy na doświadczeniu i działamy „na oko”. Czasami lepiej jednak poświęcić nieco więcej czasu i uwagi, by zastanowić się nad problemem. Wiele dylematów dnia codziennego – nie mówiąc o globalnych problemach, takich jak ocieplenie klimatu, konflikty zbrojne, brak równości społecznej czy kryzysy finansowe – wymaga takiego podejścia. Świat staje się coraz bardziej skomplikowany, potrzebujemy zatem nie mniej, lecz więcej rozwagi... 

Przypisy