Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny , Otwarty dostęp

7 kwietnia 2019

NR 4 (Kwiecień 2019)

Jestem sobą

304

Możemy wierzyć w swoją nieprzeciętność, niezwykłość i wyjątkowość. Jednak i tak, prędzej czy później, pojawi się niepokój...

Bardzo dobrze pamiętam, jak wiele lat temu, podczas pierwszego w moim życiu warsztatu terapeutycznego, prowadząca zajęcia poleciła nam wziąć kartki i długopisy, zastanowić się i zapisać wszystkie odpowiedzi na pytanie: kim jestem? Dostaliśmy na to zadanie sporo czasu. Zapisałem kilkanaście zdań zaczynających się od „Jestem...”. Większość z nich była związana z jakąś rolą społeczną, z byciem częścią wspólnoty: rodzinnej, zawodowej, religijnej, narodowej. A potem mnie olśniło.

Nagle odkryłem coś niezwykle dla mnie ważnego, coś, co sprawiło, że w ciągu kilku kolejnych lat całkowicie zmieniłem moje życie. Zrozumiałem wówczas, że ta najważniejsza dla mnie odpowiedź brzmi: jestem sobą.

Być może ktoś pomyśli: wielkie mi co, też mi odkrycie... A jednak dla mnie to było jak olśnienie. Może dlatego, że dorastałem w czasach, w których dzieci nie słyszały nieustannie, że są niezwykłe; w których rodzice nie traktowali pomagania dzieciom w odkrywaniu i rozwijaniu ich potencjału jako podstawowego zadania wychowawczego; w których właściwie nie używało się słowa samorealizacja.

POLECAMY

Teraz jest zupełnie inaczej. Dziś każdy od najmłodszych lat słyszy, że jest wyjątkowy. Każe nam się stale rywalizować i zwyciężać. Wyróżniać się na tle innych. Nie znikać w tłumie. Słyszymy, że życie polega na nieustannym stawianiu i osiąganiu kolejnych celów; że jest ono wspinaczką, w której zdobycie szczytu oznacza jedynie przystanek przed wyruszeniem na kolejny, koniecznie choć trochę wyższy. 

Możemy w tę swoją nieprzeciętność, niezwykłość i wyjątkowość wierzyć. Możemy nawet odnotować na swoim koncie szereg sukcesów, które wydają się ją potwierdzać. A jednak i tak, prędzej czy później, pojawi się niepokój. I będzie nam towarzyszyć jak nieodłączny cień. No bo skoro jestem taki genialny, to: dlaczego bez końca odkładam to, co ważne, marnując czas na głupoty? Dlaczego nie mogę schudnąć, choć tak bardzo mi na tym zależy? Dlaczego wściekam się na swoje dzieci, chociaż tak bardzo je kocham? Dlaczego tak bardzo boję się publicznych wystąpień, choć wiem, że nic mi nie grozi? Dlaczego znowu wyszedłem ze sklepu, wydawszy kilka razy więcej niż zamierzałem, na rzeczy, które do niczego nie są mi potrzebne? 

Albo może też trochę głębiej: dlaczego, patrząc dzisiaj w lustro, zobaczyłem starzejącego się człowieka? Dlaczego ciągle nie mogę się doczekać uznania, na jakie zasługuję? Dlaczego inni ani mnie nie słuchają, ani nie liczą się z moim zdaniem? Dlaczego to właśnie ja zachorowałem? 

Dlaczego to wszystko? Może właśnie dlatego, że czy mi się to podoba, czy nie, jestem taki sam jak inni.

Samorealizacja to bardzo dobre słowo. Jestem szczęśliwy, że żyję w czasach, w których nie jest ono pustym dźwiękiem, i że mogę je ciągle odnosić do swojego życia. Wydaje mi się jednak, że warto sobie czasem przypomnieć słowa, które coraz bardziej ulegają zapomnieniu. Na przykład pokora. Pokora to postawa, która pomaga nam uznać, że choć jesteśmy wyjątkowi, to również jesteśmy podobni do innych – jesteśmy tacy jak wszyscy, jesteśmy jednymi z wielu. Skoro wszyscy jesteśmy tacy wyjątkowi, to może po prostu jesteśmy do siebie bardzo podobni?

I może to nie jest taka zła wiadomość... Jeżeli inni są tacy jak ja, to chyba trochę łatwiej sobie i im odpuścić – zgodzić się na samego siebie i na otaczający mnie świat. 

Przypisy