Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca i pieniądze , Praktycznie

10 lutego 2016

Jak zarządzać swoim szefem

0 747

By mieć realny wpływ na swojego szefa i sytuację w firmie, wcale nie trzeba aż tak wiele. Wystarczy nieco odwagi i umiejętne pokierowanie rozmową.

Znad karty dań w hotelowej restauracji obserwuję kilka osób siedzących przy sąsiednim stoliku. Rozmawiają, śmieją się, jedzą. Po kilkunastu sekundach, chociaż nie słyszę, co mówią, wiem, kto z nich jest szefem, a kto podwładnym. Skąd wiadomo? Trudno powiedzieć. Jest jakiś kod, w którym, nawet pozawerbalnie, ludzie przekazują sobie informacje o tym, kto w hierarchii stoi wyżej, a kto niżej.

Są tacy, którzy przyjrzeli się sprawie okiem naukowym. Na przykład holenderski socjolog Geert Hof­stede zasłynął badaniami dotyczącymi kultur narodowych i kultur organizacyjnych. Stworzył model, za pomocą którego stara się opisać kulturę kraju lub firmy.

Jednym z wymiarów, których Hof­stede użył do opisu kultur, jest tzw. dystans władzy. Wymiar ten mówi o tym, jaki w danej kulturze jest stosunek do hierarchii i do faktu, że jedni mają więcej, a drudzy mniej. W społeczeństwach o wysokim dystansie władzy ludzie akceptują hierarchię; zgadzają się na „swoje miejsce w szeregu” i nie domagają się dalszych wyjaśnień. Stoję przy taśmie fabrycznej i, wiadomo, nie mam wiele do powiedzenia. Jestem szefową, więc, wiadomo, oczekuję posłuszeństwa, a nie dyskusji. Hierarchia widziana jest jako źródło ładu. Bez niej zrobiłby się bałagan.

Dystans do władzy

Hierarchia, w sensie struktury organizacyjnej, istnieje jednak w firmach i o wysokim, i o niskim dystansie władzy. Ale można ją rozumieć na różne sposoby. W firmie o niskim dystansie władzy hierarchia rozumiana będzie jako pewna sytuacja, na którą zgadzają się obie strony, która jednak w żaden sposób nie narusza, jeśli można tak powiedzieć w tym kontekście, „praw człowieka”. A zatem: ty jesteś szefem, a ja jestem podwładnym. To oznacza, że ty możesz mi wydać polecenie, podpisać wniosek urlopowy, dokonać i wpisać w dokumentację ocenę mojej pracy, zlecić mi takie lub inne zadanie. Nie wpływa to jednak na to, co dzieje się w komunikacji między tobą jako szefem i mną jako podwładną. W kulturach, krajach czy firmach, gdzie dystans władzy jest niski, jeżeli szef siedzi naprzeciwko podwładnego i rozmawiają, to mamy do czynienia z dwoma pełnoprawnymi rozmówcami – każdy z nich ma pełne prawo powiedzieć drugiej stronie to, co myśli.

Co się zmienia, jeśli wkroczymy w kulturę, gdzie czynnik dystansu władzy jest wysoki? Ta sama rozmowa wygląda wtedy zupełnie inaczej, ponieważ ten z rozmówców, który jest podwładnym, definiuje sytuację jako hierarchiczną w dwójnasób: będąc moim szefem lub szefową nie tylko masz nade mną tak zwaną władzę stanowiska – uprawnienia wynikające ze struktury organizacyjnej, ale też daję ci niejako swego rodzaju przewagę komunikacyjną. Ty możesz mi mówić, co ci się nie podoba w mojej pracy, ale ja nie mogę ci powiedzieć, co mi się nie podoba w twojej. Ty masz wpływ, ja nie mam. Ty mówisz, ja słucham.

Polska należy do krajów o stosunkowo wysokim dystansie władzy – 68 w skali do 100. Rosja ma ten wymiar na poziomie 93. A Norwegia – 31 (wskaźniki wszystkich krajów, na tym i innych wymiarach kultury, wyróżnionych przez Hofstede’a, można sprawdzić na stronie http://geert-hofstede.com).

Jeśli, nie bacząc na polską średnią krajową, zdecydujesz, że twój osobisty wskaźnik dystansu władzy będzie niski, da ci to prawo do tego, żeby nie tylko poddawać się zarządzaniu, ale też, w pewnym sensie, zarządzać swoim szefem. Co to oznacza w praktyce? Skupmy się na trzech najważniejszych kierunkach.

Goryl na boisku


Nasz nieoceniony aforysta Lech Wałęsa powiedział kiedyś, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jest to prawda niepodważalna dla kogokolwiek, kto kiedykolwiek gdziekolwiek siedział. Jeszcze ciekawszy aspekt tego samego zjawiska pokazuje słynny eksperyment Christophera Chabrisa i Daniela Simonsa, którego przebieg wnikliwy Czytelnik może obejrzeć sobie na YouTube, wpisując na przykład hasło „selective attention test”.

Filmik pokazuje dwie drużyny: „białych” i „czarnych”. Każda z nich przekazuje sobie piłkę do koszykówki. Widz proszony jest o policzenie, ile razy drużyna białych przekazuje sobie piłkę. Widz liczy, dość pewny, że z tym zadaniem sprawi się znakomicie. I na ogół nie myli się. Nie pomyli się w liczeniu, ale... okazuje się, że w zadaniu chodzi o co innego. Otóż wtedy, kiedy widz ze spokojem liczy podania drużyny białych, przez środek pokoju, w którym odbywa się „rozgrywka”, przechodzi pokaźna osoba przebrana za goryla, zatrzymuje się na środku, triumfalnie wali się w klatkę piersiową i spokojnie idzie dalej. Liczący podania zwykle go nie dostrzegają. Bo liczą podania...

Co to wszystko ma wspólnego z edukowaniem swojego szefa? Otóż twój szef, podobnie jak ty, nie widzi goryla. On też liczy podania! Szacuje targety, przygotowuje prezentację dla zarządu, robi MBA, czyta co czwarty z 248 e-maili, które przesłano mu „do wiadomości”. Twój szef nie widzi goryla, bo snop jego uwagi skierowany jest na co innego. Dlatego, zajęty swoją perspektywą, nie wie, że nie da się przeczytać ze zrozumieniem wysłanego przez niego e-maila z czterdziestostronicowym załącznikiem i równocześnie, tego samego dnia, wykonać na dobrym poziomie kilkudziesięciu rozmów z klientami. Twoim zadaniem jest posadzić go na własnym krześle i powiedzieć: popatrz, z mojego krzesła wygląda to tak.

Kiedyś widziałam następujący żartobliwy obrazek: dwóch facetów stoi naprzeciwko siebie, pomiędzy nimi, na ziemi, leży kształt, który jednemu z nich wydaje się bezsprzecznie dziewiątką, a drugiemu, nie mniej bezsprzecznie, szóstką. Kłócą się o to, który ma rację. Oczywiście, rację mają obaj. I warto o tym pamiętać, kiedy prosisz szefa, by siadł na twoim krześle. Bo nie chodzi o to, żeby się kłócić, na którym krześle zasiada Prawda i Racja, tylko żeby mieć świadomość różnych perspektyw. I żeby umieć się przesiadać z jednego na drugie.

W zdrowej firmie to nie hierarchia decyduje o tym, które „krzesło ma rację”. I tutaj jednak warto oddać to, co należne, słynnej regule wzajemności – chcąc, żeby zrozumiał cię twój przełożony, włóż wysiłek i w to, żeby samemu zrozumieć perspektywę piętra wyżej. Chociaż często, zwłaszcza w sporach, mówimy „spójrz na to obiektywnie” – mając na myśli oczywiście „spójrz na to po mojemu” – smutna dla naszego ego prawda jest taka, że w świecie między ludźmi rzeczywistość jest, jak mówią często psychologowie, intersubiektywna, a więc składa się z mojej wersji rzeczywistości, na którą nakładana jest twoja, jej, jego wersja. Dla wszystkich stron jest lepiej, jeśli to wiedzą. Warto, żeby twoja szefowa zobaczyła twoją szóstkę i ty – jej dziewiątkę.

Mów, czego nie rozumiesz

Przypomnij sobie, i...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy