Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca i pieniądze , Praktycznie

22 maja 2017

Szefowie jak wrogowie

19

Szef perfekcjonista, dyktator, zalękniony, kameleon, narcyz – trafić na takich przełożonych ma szansę każdy, a współpraca z nimi bywa koszmarem. Jak ułożyć relacje z trudnym szefem?

Henry Ford słynął nie tylko z fascynacji techniką i rewolucyjnego podejścia do systemu produkcji aut, ale i z nieufności wobec swoich podwładnych. Kontrolował ich nieustannie i na każdym kroku – zatrudniał pracowników socjalnych, których zadaniem było nie tylko baczne obserwowanie ludzi z fabryk Forda, ale i dbanie o to, by nie nawiązywali ze sobą bliższych relacji.

Kontrolującym szefem był również Walt Disney. Był jednym z najbardziej docenianych menedżerów, ale też surowym i pamiętliwym przełożonym. Gdy ktoś mu podpadł, robił wszystko, by go zwolnić lub by pracownik sam odszedł. Podobnie jak Ford przywiązywał dużą wagę do kontrolowania podwładnych. Wprowadził karty zegarowe dla pracowników i od czasu pracy odliczał im wyjście do toalety czy przerwę na zjedzenie kanapki. Był czarującym wizjonerem, ale i despotą, który zachowywał się tak, jakby był Bogiem.

Również do niego pasowałby dowcip o słynnym miliarderze i twórcy koncernu Oracle, Larrym Ellisonie. W Dolinie Krzemowej od lat krąży kąśliwa zagadka: „Jaka jest różnica między Bogiem a Larrym Ellisonem? Otóż Bóg nie myśli, że jest Larrym Ellisonem”. Ellison, tak jak Disney czy Ford, znany był z kierowania firmą twardą ręką. I z pokazywania pracownikom, że jest... wszystkowiedzący.

Szefowie... Bywają jak bogowie. I wrogowie. Każda firma to inny portret szefa – tym wyrazistszy, im trudniejsze są relacje z nim. Dla jednych pracowników są one wyzwaniem, dla innych – prawdziwym koszmarem.

Perfekcjonista

Szef wchodzi do gabinetu nie tylko jako menedżer zarządzający całą organizacją, ale też jako człowiek, konkretna osoba z całym systemem swoich przekonań, wartości, zachowań, postaw, osobowości. Nie można tego wszystkiego „wyłączyć” na czas realizacji roli szefa. To, co dany człowiek próbuje ukryć najgłębiej, wypływa w najmniej oczekiwanym momencie.
Jednym z najtrudniejszych typów, z którymi muszą mierzyć się firmy, jest szef perfekcjonista. Perfekcjonizm to styl funkcjonowania niebezpieczny nie tylko dla zespołu, którym kieruje szef dążący do doskonałości w każdej dziedzinie życia, ale i dla niego samego. Perfekcjonista z jednej strony przykłada dużą wagę do detali, które składają się na ocenę istoty danej kwestii, z drugiej zaś strony może wykazywać się wewnętrznym nieuporządkowaniem. Ma nierealistyczne oczekiwania wobec siebie praktycznie w każdym aspekcie życia – często przenosi je także na pracę i relacje z innymi ludźmi. Szef perfekcjonista stawia nierealne cele sobie i innym.

Surowo ocenia wyniki pracy, poprawia siebie i innych tak długo, aż uzna je za bezbłędne czy idealne. Zatraca się w swoich ambicjach. Perfekcjonizm nie ma nic wspólnego z dbaniem o jakość pracy, bo jego owocem jest nie tyle świetny produkt, co zniechęcenie całego zespołu i utrata energii. Szef perfekcjonista chwali rzadko – nie dlatego, że nie potrafi, ale dlatego, że boi się tego. Pochwalenie pracownika oznaczałoby, że akceptuje wykonaną przez niego pracę, a ta – w przekonaniu szefa – prawie zawsze wymaga poprawy i ulepszenia. Szef perfekcjonista nigdy nie odczuwa satysfakcji z pracy własnej i swojego zespołu. Zawsze znajduje coś, co wymaga udoskonalenia. Dostrzeże każdą wadę i nie odmówi sobie „przyjemności” zwrócenia na nią uwagi.

Perfekcjonista chętnie ocenia innych, ale boi się być oceniany. To dlatego, że sam nie potrafi uznać siebie za wystarczająco dobrego, zatem na nic zda się nawet najgorętsza aprobata. Perfekcjonizm to nie wynik postanowienia „chcę być idealny”, ale latami budowane przekonania, że trzeba być najlepszym, że inni są lepsi ode mnie. To ciągłe porównywanie i niedocenianie siebie, które z czasem przeradza się w obsesję, by sprostać oczekiwaniom zewnętrznym, i ułudę, że spełnia się oczekiwania własne.

Dyktator

Innym przykładem szefa, który potrafi skutecznie zniszczyć potencjał zespołu, jest szef generał lub dyktator. Jest on przekonany, że szef jest tylko jeden, a wszystko, co nie pochodzi bezpośrednio od niego, nie ma racji bytu. Dyktatorzy ograniczają możliwość samodzielnego myślenia pracowników i realizowania wizji innych niż wizje szefa. To, co dobre, potrzebne i ważne, definiowane jest zatem tylko przez jedną osobę.

Amerykański psycholog Daniel Goleman wyodrębnił sześć stylów zarządzania, wśród nich styl nakazowy, który trafnie opisuje sposób działania szefa-generała. Według osoby preferującej taki styl zarządzania kon[-]trola i stały monitoring pracowników mają sprzyjać (teoretycznie) wykonywaniu określonych zadań, liczy się wykonanie zadań i pewnego rodzaju uległość, zgoda na pełną dominację szefa, a rozwój zespołu i potencjału każdego pracownika nie mają żadnego znaczenia. Współpraca z generałem oznacza zatem konieczność rezygnacji z własnych pomysłów, a nierzadko również z własnego zdania. Kreatywność praktycznie przestaje istnieć. Szefowi dyktatorowi obce są zespołowe burze mózgów, otwarcie na zespół i jego inicjatywę. Liczy się dyscyplina, a jej brak jest surowo karany.

Wbrew pozorom dyktator jest zalękniony i niepewny...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy