Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Otwarty dostęp

14 czerwca 2020

NR 2 (Luty 2018)

Jak sobie poradzić z wrednymi ludźmi

0 15709

Niektórzy ludzie sprawiają, że natychmiast tracimy humor. Kłamią, oszukują, nie szczędzą złośliwości i uważają, że to inni zawsze stanowią problem. Takie toksyczne zachowania nie tylko nas ranią czy wywołują stres, ale też sprawiają, że zaczynamy w siebie wątpić. Jak rozpoznać toksycznych ludzi i jak sobie z nimi radzić?

Christine Porath była świetną sportsmenką. Gdy skończyła renomowaną uczelnię, dostała wymarzoną pracę – miała pomagać znanej firmie sportowej w uruchomieniu akademii sportowej. Jednak sen szybko prysł.

POLECAMY

Jej szef okazał się, jak opisywała, pochłoniętym sobą despotą, którego gburowatość szła w parze ze szkodliwym działaniem i zastraszaniem. Jego „jad” szybko przeniknął zespół pracowników. „Wiele osób wyładowywało swoje frustracje na innych, wrzeszcząc na kolegów i dyrygując nimi, rzucając złośliwe uwagi wobec klientów i nie spiesząc z pomocą, tak jak robią to dobrzy koledzy z zespołu”, wspomina. Niektórzy zaczęli celowo sabotować firmę, kradnąc materiały i wyposażenie, wypełniając arkusze pracy godzinami, których nie przepracowali i wpisując prywatne przedmioty w rozliczenia kosztów. 

Porath szybko poczuła się wyczerpana złośliwym otoczeniem. „Wkrótce niewiele zostało z dawnych nas”, wspomina. W końcu odeszła z pracy i zatrudniła się u konkurencji, lecz tamto doświadczenie zostawiło w niej niezatarty ślad. Zrobiła doktorat z zarządzania organizacją oraz z administracji w biznesie, a ostatnie dwie dekady poświęciła badaniu niepożądanych zachowań w miejscu pracy. Jako profesor w McDonough School of Business na Georgetown University dalej kataloguje działania, które zatruwają atmosferę w pracy i poza nią, bada wysokie koszty toksycznego zachowania, jakie ponoszą poszczególne osoby i całe organizacje, oraz zastanawia się, jak tworzyć kulturę organizacji, która pozwoli kwitnąć wszystkim jej członkom. 

Makiawelista czy sadysta? 

Są osoby, które nie cofną się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Z czego to wynika? Delroy Paulhus i jego współpracownicy wskazują rysy osobowości, które mogą sprzyjać okrutnym zachowaniom. 

Osoby o cechach narcystycznych są próżne, mają skłonność do przeceniania siebie, prezentują silną potrzebę uwagi i podziwu ze strony innych. Narcyz traktuje otoczenie z góry, jest wyniosły i źle znosi nawet najbardziej konstruktywną krytykę.

Makiaweliści są zimni, egoistyczni, żądni władzy. Manipulują i wykorzystują innych, by za wszelką cenę osiągnąć swój cel. Nie zważają na prawo ani zasady moralne, choć dobrze je znają i rozumieją. Potrafią się bardzo dobrze zaprezentować w oczach innych, zachowując pozory spokoju i życzliwości. 

Ludzie o cechach psychopatycznych podobnie jak makiaweliści mają tendencję do przekraczania granic, bez zważania na ogólnie przyjęte zasady społeczno-moralne, jednak działają bardziej impulsywnie. Nie myślą o konsekwencjach tego, co robią, częściej też zachowują się agresywnie i nie dbają o swój wizerunek.

Codzienni sadyści nie tylko cieszą się z ludzkiej niedoli, lecz także podejmują celowe działania, by się do niej przyczynić lub ją zwiększyć.

Źródło: „Trójgłowy smok”, „Charaktery” 10/2015

 

Epidemia nieżyczliwości

Według prof. Porath toksyczne zachowania są powszechne w miejscu pracy. Częściowo wynikają one z egoizmu i bezduszności, a te w skrajnej formie mogą mieć swoje źródło w zaburzeniach osobowości, które nie mijają w magiczny sposób po wyjściu z pracy i są szczególnie destrukcyjne w bliskich relacjach. 

Jednak toksyczne zachowania, od drwin po gaslighting (więcej na s. 26), są też produktem określonego rodzaju środowiska, zwłaszcza takiego, w którym jedyną miarą sukcesu jest wydajność albo atmosfera przesiąknięta jest nieufnością, i niepewnością, bądź panuje wysoki poziom lęku i brak poczucia bezpieczeństwa. Ta ostatnia cecha w szczególności dotyczy bliskich związków.

Czasy, w których żyjemy, także mają znaczenie. Okresy zawirowań kulturowych, niestabilności i niepewności na ogół wyzwalają wrogie zachowania, które uderzają w lęki innych osób. Toksyczne zachowanie, niezależnie od tego, czy pojawia się w sali konferencyjnej, czy w salonie, można rozpoznać po tym, jak oddziałuje na ludzi. Burzy ono równowagę, a jego negatywny wpływ emocjonalny jest niewspółmierny do jakiejkolwiek widocznej przyczyny. Pierwsze ciosy wywołują konsternację, potem tracimy pewność siebie i czujemy się bezwartościowi. „Jad” odbiera nam energię. Cechą rozpoznawczą toksycznej osoby jest to, że wielokrotnie – powtarzalność jest tu istotna, bo przecież każdy może mieć gorszy dzień – sprawia, iż ten, kto jest celem złośliwości, odczuwa niepokój i sam do końca nie wie, dlaczego. 

Toksyczne zachowanie nie powoduje jedynie osobistej szkody. Atakuje dobrostan całego systemu. Wywołuje stres i frustrację związane z wyniszczającym umniejszaniem naszej wartości. To bardzo niepokojące, ponieważ osłabiający nas, sączący się jad sprawia, że sami zaczynamy wierzyć – choćby przez chwilę – że to, jak widzi nas toksyczna osoba, odzwierciedla to, jak widzą nas wszyscy inni. 

Prof. Porath zwraca uwagę, że kontakt z otoczeniem, w którym ma miejsce toksyczne zachowanie, nie mówiąc o sytuacji, kiedy sami jesteśmy jego celem, może odbić się na naszym zdrowiu. Doświadczanie chronicznego stresu jest powiązane z chorobami układu krążenia, bezsennością, obniżeniem odporności, skłonnością do przejadania się. Toksyczni ludzie ranią zatem innych nie tylko emocjonalnie, ale stanowią też zagrożenie dla ich zdrowia. 

Problem polega na tym, że toksyczność jest na ogół zaraźliwa. Jak wszelkie negatywne zjawiska wywiera ogromny wpływ na umysł, nawet jeśli jesteśmy jedynie świadkami toksycznych zachowań. Ledwie pracownik zobaczy, jak szef gromi podwładnego, już sam zaczyna powtarzać to zachowanie. W rodzinach takie zachowania mogą być powielane z pokolenia na pokolenie. A w relacjach osobistych mogą podstępnie przenikać więzi przywiązania. 

W minionym dwudziestoleciu toksyczne zachowania stały się bardziej powszechne, napędzają je zmiany kulturowe. Towarzyszy temu ogólniejszy wzrost poziomu nieżyczliwości i gburowatości. Na łamach magazynu „McKinsey Quarterly” prof. Porath ujawnia, że prawie połowa pracowników, którzy wzięli udział w jej ankiecie w 1998 roku, przyznała, że jest niegrzecznie traktowana przynajmniej raz w miesiącu. W 2016 roku odsetek ten wyniósł 62 procent.

Toksyczna osoba potrafi zabiegać o względy ofiary. 

 

Katalog złośliwości

Gdy tylko zabierasz głos, szef zaczyna przeglądać Twittera. Albo docenia twoje kompetencje, jednocześnie umniejszając twoje zasługi i kierując uwagę na siebie: „Chciałbym, żebyś poprowadził ważne spotkanie.

Będziesz mieć okazję, by pochwalić się tym wszystkim, czego cię nauczyłem”. 

Przyjaciel tłumaczy się przed tobą, jednak przeprosiny zawierają ukryty przytyk: „Przepraszam za spóźnienie, ale wiem, że i tak nic nie robisz po południu”. 

Partner lub partnerka w towarzystwie innych osób wytyka ci twoje wady, a gdy zwracasz uwagę, że to poniżające, mówi, że jesteś zbyt wrażliwy. 

Albo rodzic swoim lekceważeniem sprawia, że dziecko czuje się niezauważane i bezwartościowe. 

Jedno jest pewne w odniesieniu do toksycznych ludzi: nieważne, jakie zakłopotanie wywołali, jaką krzywdę wyrządzili, jaką zniewagę usłyszałeś z ich ust – zawsze stwierdzą, że jest to albo twoja wina, albo robisz z igły widły. Nigdy nie biorą odpowiedzialności za swoje czyny. Co więcej, mogą być nawet przekonani, że próbują ci pomóc. 

Takie spotkania niepostrzeżenie atakują nasze poczucie własnej wartości. W końcu zaczynamy szukać sposobów unikania złośliwości i ich autorów. Gdyby to tylko było możliwe… Zbyt często toksyczność jest stałym elementem naszego otoczenia.

Jak zauważa prof. Theo Veldsman z University of Johannesburg, określenie toksyczny pochodzi od greckiego słowa toxikón, oznaczającego truciznę stosowaną na strzałach. „Dosłownie zatem wyraz ten oznacza zabić czy otruć, w ukierunkowany sposób”, wyjaśnia. 

Toksyczność może przejawiać się w konkretnym zachowaniu. Najbardziej widoczny przykład to zastraszanie czy znęcanie się. Związane z nimi upokorzenie może boleć, zwłaszcza jeśli ma miejsce przy świadkach. I boli też wtedy podkreślenie różnicy pozycji, która w ten sposób jeszcze jest wzmacniana. Zastraszanie w jakiejkolwiek formie rani w chwili, kiedy jest doświadczane, ale też pozostawia po sobie ślad w postaci strachu. Podobnie nieskrywane zniewagi mogą odcisnąć trwały ślad w naszej psychice. 

Jadem mogą być nasycone również bardziej „subtelne” działania, zwłaszcza jeśli zdarzają się regularnie. Szczególnie szkodliwe może być rozsiewanie plotek: nigdy nie wiesz, jakie kłamstwa są opowiadane na twój temat, kto je słyszy i kto za tym stoi. Takim „subtelnym” działaniem jest też zrzucanie winy na innych – ofiara zostaje postawiona w takiej sytuacji, że nie ma możliwości obrony. 

Nie tylko czyny bywają toksyczne, ale też zaniechanie określonego działania, np. wykluczenie kogoś z kręgu znajomych czy pominięcie kuzyna podczas rozsyłania zaproszeń na spotkanie rodzinne. Ignorowanie osoby, czy to na zebraniu, czy na spotkaniu towarzyskim, może być toksycznym sposobem upokorzenia jej i odcięcia od ważnych informacji. 

Niezależnie od tego, czy toksyczne zachowanie przyjmuje formę jawnego okrucieństwa, czy postawy bierno-agresywnej, i czy ktoś podejmuje je bez żadnego powodu, wredni ludzie na pierwszym miejscu stawiają swoje interesy. Nie chcą lub nie potrafią uwzględniać perspektywy drugiej osoby lub jej uczuć. Nie przejmują się tym, jak ich zachowanie wpływa na innych, lekceważą ich osobiste granice, nie przyznają się do błędu i nie chcą zmienić swojego postępowania. 

W badaniach wpływu toksycznych osób w miejscu pracy prof. Veldsman koncentruje się na liderach. Zauważył, że w pewien sposób są oni doskonałymi psychologami. Mają wielką umiejętność dostrzegania i wykorzystywania szans dla siebie, ale też słabości innych. Wiedzą, jak wykradać tlen kolegom i podkopywać ich pozycję. To jedna z umiejętności, które doskonalili, pnąc się po szczeblach kariery. Prof. Veldsman uważa, że toksycznych liderów jest coraz więcej. Sprzyja temu niepohamowany indywidualizm oraz środowisko pracy, w którym kompetencje definiuje się jako umiejętności techniczne, nie biorąc pod uwagę ludzkich wartości. 

Znaczna część toksycznych zachowań ma charakter sytuacyjny. Owszem, są ludzie, którzy mają cechy osobowości – takie jak agresja, narcyzm, cechy psychopatyczne, codzienny sadyzm, paranoja – sprawiające, że są bardziej skłonni atakować innych swoim jadem. Osoby te sieją spustoszenie, gdziekolwiek są i z kimkolwiek mają kontakt. Na przeciwnym biegunie są ludzie życzliwi i współczujący, którzy nie potrafią zachowywać się niegodziwie. Większość ludzi plasuje się jednak pośrodku – są podatni na wpływ otoczenia. Dla nich toksyczne zachowanie nie jest czymś automatycznym – angażują się w nie, jeśli zachęci ich do tego sytuacja. 

Jak zimna ryba 

Toksyczny lider zagraża nie tylko osobom, które mu podlegają, ale całej organizacji – ostrzega Theo Veldsman, badacz z University of Johannesburg.

Toksyczny lider celowo podejmuje działania, które uderzają w poczucie pewności drugiej osoby oraz w jej efektywność. Jego destrukcyjne działania mogą mieć charakter fizyczny, psychospołeczny, a nawet duchowy. Theo Veldsman wyróżnia 5 typów toksycznych liderów.

  • Zimna ryba – uznaje, że cel uświęca środki, a zatem wszystkie decyzje i działania są uzasadnione, jeśli tylko prowadzą do wyznaczonego celu.
  • Wąż – zakłada, że świat służy mu w jego dążeniu do zaspokojenia osobistych potrzeb, takich jak pieniądze, władza i pozycja.
  • Szukający chwały – za wszelką cenę dąży do osobistej chwały i bycia zauważonym, nie ma znaczenia, czy faktycznie czegoś dokonał.
  • Władca marionetek – chce zachować absolutną kontrolę nad wszystkimi i wszystkim, niezależnie od okoliczności.
  • Monarcha – rządzi organizacją, jakby to było jego królestwo, wykorzystuje jej zasoby do prywatnych celów. 

Toksyczne przywództwo sprawia, że organizacja również staje się toksyczna. Przejawia się to m.in. negatywnymi nastrojami, spadkiem morale pracowników, obniżeniem efektywności i zaangażowania w pracę, obniżeniem poczucia dobrostanu i ogólnego zadowolenia z życia. W organizacji mogą występować też nietyczne zachowania, np. kradzieże, sabotaż, defraudacja. 

Oprac. ACh na podst.: University of Johannesburg, www.uj.ac.za

 

Kiedy praca wyzwala jad

Prof. Porath zwraca uwagę, że dziś praca ma szczególną zdolność wydobywania z ludzi jadu. Przez ostatnie dwie dekady natura pracy uległa przeobrażeniu. Tam, gdzie kiedyś ludzie działali indywidualnie, teraz normą są stałe zespoły oraz grupy projektowe. W efekcie toksyczni pracownicy mają więcej okazji, by siać spustoszenie. Szkody często są wymierne – obniżenie morale i wydajności. Dlatego badania nad toksycznością na ogół koncentrują się na środowisku pracy, jednak toksyczne zachowania są podobne, niezależnie od tego, gdzie występują.

Prof. Porath wyjaśnia, że źródłem toksycznych zachowań jest przede wszystkim nadmierny stres, z którym zmaga się bardzo wiele osób. Spośród tysięcy uczestników jej ankiety, przeprowadzonej w różnych organizacjach, „ponad 60 procent twierdzi, że są nieuprzejmi, ponieważ są przeciążeni i zestresowani”. Badaczka wiąże stres ze zwiększeniem globalnego współzawodnictwa, co każe organizacjom kłaść większy nacisk na wydajność, a także ze zmniejszeniem ilości wolnego czasu oraz nadmiernym poleganiem na technologii, która pozwala pracy przenikać w nasz czas odpoczynku. 

Technologia sprzyja też toksycznym zachowaniom w inny sposób – tworzy wiele okazji do nieporozumień i złośliwości w pisemnej komunikacji. „Łatwiej upokarzać, jeśli nie jest to kontakt twarzą w twarz”, zauważa prof. Porath. Ponadto nadrabianie zaległości w korespondencji mailowej w czasie spotkania jeden na jeden albo w większym gronie, podobnie jak każde inne zajęcie w tym czasie, może sprawić, że pracownicy, koledzy – a co dopiero żona, mąż lub dzieci – poczują się niewysłuchani i niedocenieni i zechcą odpłacić pięknym za nadobne. 

Niska wrażliwość na cierpienie innych otwiera furtkę dla krzywdzących zachowań.

 

Kosztowny supertalent

Toksyczni ludzie często świetnie mają się w firmie, jeśli są bardzo biegli w określonej dziedzinie – uważa dr Dylan Minor z Kellogg School of Management na Northwestern University. Mają jednak tendencję do nadmiernej pewności siebie i mogą mieć poczucie, że mimo złego zachowania pozostaną bezkarni. I rzeczywiście, badania dr. Minora pokazały, że toksyczność wiąże się z nadmierną pewnością siebie i stawianiem siebie ponad innymi. 

Skutki toksycznego zachowania w miejscu pracy nie ograniczają się tylko do osoby, która jest jego celem – cierpią wszyscy. Dr Minor rozróżnia pracowników trudnych i toksycznych. Jedni i drudzy powodują szkody, tyle że zachowanie toksycznych ludzi rozprzestrzenia się na innych. Szybko się rozpowszechnia poprzez emocjonalne zarażenie. „Ludzie mogą się zarazić, nawet nie zdając sobie z tego sprawy”, uważa prof. Porath. Wydaje się, że to podstawowa cecha nieuprzejmego zachowania. 

Toksyczne zachowanie – czy to zainicjowane przez zdecydowanie toksyczne osoby, czy raczej wywołane okolicznościami – szybko może stać się stałym sposobem działania, dowodzi prof. Veldsman. W środowisku, w którym ludzie regularnie są świadkami wrogości, gburowatości, zastraszania czy innych form wrednego zachowania lub oni są jego celem – sami też angażują się w podobne działania, by przetrwać.

Albo dochodzą do wniosku, że to jedyny sposób, by posuwać się do przodu, bądź otrzymują komunikat, że taki sposób odnoszenia się do innych jest w firmie czy rodzinie normą. 

Badanie ankietowe przeprowadzone przez prof. Porath wśród 800 pracowników, opublikowane w „Harvard Business Review”, pokazało, że 80 procent traci czas w pracy, martwiąc się przejawem wrogości w miejscu pracy, a 63 procent – próbując unikać sprawcy. „Emocjonalny wpływ na innych był tak ogromny, że wydajność – nie wspominając o dobrostanie i zadowoleniu pracowników – została znacznie zakłócona”, opisuje badaczka. Toksyczne zachowanie zbiera też żniwo poznawcze. „Ludzie zapominają o różnych sprawach. Są mniej uważni. Obniża się kreatywność i innowacyjność”. A w efekcie spada zadowolenie z pracy, topnieje morale i zmniejsza się zaangażowanie w pracę. 

Skutkiem ubocznym toksyczności jest fluktuacja pracowników. Jako że trudno wytrzymać ze złośliwymi kolegami, ich zachowanie często skłania inne osoby – czasem najlepsze w firmie – do odejścia. Jakkolwiek utalentowani byliby toksyczni pracownicy, koniec końców ich działanie źle się odbija na finansach firmy, pojawiają się bowiem dodatkowe koszty rekrutacji i szkolenia nowych osób. Dr Minor obliczył, że jeden toksyczny pracownik generuje ok. 12,5 tys. dolarów kosztów związanych z fluktuacją – to więcej niż firma zyskuje z zatrudnienia supertalentu. 

Przybornik psychologiczny

Najpewniejszy sposób ochrony przed toksycznym zachowaniem to ograniczenie lub całkowite zerwanie kontaktu z osobami, które regularnie je praktykują. Rzadko jest to jednak możliwe. Warto zatem wyposażyć się w umiejętności, które pomogą radzić sobie z toksycznością. 

Kontroluj ilość kontaktu. Najważniejsza rzecz, jaką możesz zrobić, to zminimalizowanie kontaktu. Jeśli pracujesz „biurko w biurko” z toksyczną osobą, postaraj się przestawić albo zmienić biurko. Jeśli pracujesz w zespole z toksyczną osobą, poproś o przeniesienie do innego projektu. Jeśli toksyczną osobą jest Twój przełożony, ogranicz – w takim stopniu, w jakim jest to możliwe – czas, który z nim spędzasz oraz poszukaj w organizacji osób, które Cię wysłuchają. Jeśli nic nie da się zrobić, zacznij szukać innej pracy. Jeśli natomiast jesteś osobą, która uczestniczy w rekrutacji pracowników, zwróć szczególną uwagę na kompetencje emocjonalne kandydatów oraz, jak radzi Christine Porath, już na samym początku jasno określ normy zachowania.

Jeśli toksyczną osobą jest Twój partner, warto poszukać wsparcia specjalisty, który pomoże odpowiednio pokierować relacją – radzi Rhonda Freeman.

Panuj nad swoimi reakcjami. Przede wszystkim określ jasno granice – podkreśla Robin Stern.

Bądź asertywny i nie zgadzaj się na niedorzeczne żądania, i nie tłumacz się. Przygotuj kilka odpowiedzi, które zastosujesz, gdy toksyczna osoba będzie chciała zrzucić na Ciebie winę albo zastraszyć Cię, np.: „Chętnie z tobą o tym porozmawiam, gdy się uspokoisz”. Stern radzi również, by dokumentować toksyczne zdarzenia: jak się czułeś przed, w trakcie i po nim, co inni zrobili i powiedzieli. Zapiski przydadzą się, jeśli konieczna będzie interwencja przełożonych. 

Wzmacniaj relacje z osobami, którym ufasz i które traktują Cię z szacunkiem. Mogą one pomóc Ci radzić sobie ze stresem oraz uzyskać bardziej wyważoną perspektywę.  

Poszukaj aktywności, które pozwolą Ci oderwać się od toksycznej osoby lub środowiska, np. przyłącz się do klubu książki albo zapisz się na kurs gotowania. W ten sposób lepiej zrozumiesz, kim jesteś w relacji do świata. 

Nie tłumacz się. Nawet nie próbuj się tłumaczyć. Toksycznej osoby z definicji nie interesuje Twoja perspektywa. Jakiekolwiek próby jedynie Cię sfrustrują. Powiedz po prostu: „Przepraszam, ale jestem zajęty” albo „Teraz nie mogę się tym zająć”. 

Włącz radar. Rozpoznawaj toksyczne osoby i unikaj ich, zanim dojdzie do wybuchu. Zwracaj uwagę na cechy osobowości, które sprzyjają toksyczności. Miej się na baczności przed osobami, które reagują w wyolbrzymiony i teatralny sposób; które są podejrzliwe i agresywne; i które nie liczą się z uczuciami innych.

Katherine Schreiber

 

Miłość w toksycznych czasach

O ile w pracy staramy się unikać toksycznych ludzi, w życiu prywatnym nieraz sami ich do siebie zapraszamy. Najczęściej tak się może zdarzyć, gdy poszukujemy miłości. Toksyczni ludzie często mają pociągające cechy, na przykład pewność siebie. Ci najbardziej skłonni do manipulacji nigdy nie ujawniają od razu swojej prawdziwej natury, zwodzą za to urokiem, zasypują pochlebstwami oraz publicznie okazują uczucia – np. przysyłają do biura bukiet kwiatów, który ma zrobić wrażenie nie tylko na osobie obdarowanej, ale też na jej współpracownikach – by zdobyć podziw potencjalnego partnera i jego zaufanie. 

Działają szybko. Zanim zaczną prezentować zachowanie budzące wątpliwości (np. wysuwając niedorzeczne żądania), jesteśmy już do nich emocjonalnie przywiązani – wyjaśnia neuropsycholog Rhonda Freeman, która stworzyła platformę edukacyjną Neuroinstincts, by pomagać ludziom leczyć rany odniesione w toksycznej relacji. Gdy toksyczni ludzie wkradną się niepostrzeżenie do naszego życia, patrzymy na nich przez zniekształcające obraz soczewki. Na ich przewinienia (różnego rodzaju ataki na naszą osobę, obwinianie nas za doświadczane przez nich problemy, ignorowanie naszych potrzeb i próśb) reagujemy, próbując usprawiedliwić złe zachowanie: „Doświadcza dużo stresu” albo „Jest naprawdę dobrym człowiekiem”. Możemy nawet brać winę na siebie: „Zbyt wiele chcę” albo „Ma rację. Mam szczęście, że z nią jestem. Kto inny by ze mną wytrzymał?”. Jak wyjaśnia dr Freeman, na wpadnięcie w taką pułapkę szczególnie narażone są osoby, które doświadczyły przemocy emocjonalnej lub fizycznej w okresie dorastania.

Im bardziej zbliżamy się do toksycznej osoby – im więcej o nas wie, im bardziej jesteśmy do niej przywiązani, im bardziej wpuszczamy ją do naszego życia – tym większą szkodę może nam wyrządzić. Bo po prostu ma więcej informacji, za pomocą których może nami manipulować. Ponadto, jak zwraca uwagę dr Freeman, gdy się do kogoś przywiążemy, wkładamy wiele wysiłku, by uniknąć bólu związanego z rozdzieleniem. 

W bliskich relacjach partnerzy zawsze wypracowują granicę między opieką a kontrolą. Jedno z zachowań, które najbardziej niszczą związek, polega na tym, że jedna osoba celowo i notorycznie nadużywa zaufania drugiej, by przekraczać tę linię i kontrolować partnera. Manipulacja zawsze jest nadużyciem, jednak zderzenie złych zamiarów jednej osoby z przekonaniem drugiej, że partner ma dobre intencje – może szczególnie osłabiać związek. 

Bombardowanie miłością i gasnące światło

Nie tylko czyny bywają toksyczne, ale też zaniechanie działania.

 

Częstą formą manipulacji w związkach romantycznych jest bombardowanie miłością, czyli mroczny wariant „zagłaskania kogoś na śmierć”. Określenie to zostało po raz pierwszy użyte w latach 70. ubiegłego wieku przez Kościół Zjednoczeniowy Sun Myung Moona, który stosował tę technikę, by zjednywać wiernych. Dr Margaret Singer, badaczka metod wpływu stosowanych przez sekty, wyjaśniła, na czym polega ta technika. „Bombardowanie miłością – czy ofiarowanie natychmiastowej przyjaźni – to zwodnicza sztuczka, która tłumaczy skuteczność wielu akcji rekrutacyjnych”, pisze w książce Cults in Our Midst. Obejmuje ona „zalewanie nowych członków pochlebstwami, uwodzenie słowem”, czuły dotyk, „zwracanie uwagi na ich każde słowo”. 

Bombardowanie miłością to intensywne, pełne uwagi zaloty, które nagle ustępują niesłychanym wymaganiom. Bombardujący – czy to z powodu własnej niepewności, czy ze względu na typową dla siebie skłonność do wykorzystywania innych – chce mieć partnera tylko dla siebie. Stara się oddzielić go od przyjaciół czy rodziny i uzależnić od siebie, tak by samemu być jedynym obiektem uwagi. A gdy „cel” w końcu stawia opór albo partner kontrolujący nudzi się grą, zaczyna się dewaluacja – z punktu widzenia bombardującego winę zawsze ponosi partner. 

Nieraz musi zaistnieć wiele takich cykli zabiegania o względy i dewaluacji, zanim „ofiara” zrozumie sytuację i zdecyduje się zakończyć związek. Niektórzy mogą być szczególnie podatni na wpływ bombardujących miłością – osoby, którym brakuje pewności siebie, które nie mają pewności, kim są albo dokąd zmierzają w życiu, albo nie są pewne, czy mogą wyrażać własne zdanie. I tak jak znęcający się i zastraszający specjalizują się w wyławianiu osób, które nie potrafią się bronić, bombardujący miłością są świetni w rozpoznawaniu tych, które w siebie wątpią. 

Najbardziej podstępną formą manipulacji wydaje się gaslighting. Jak wyjaśnia dr Robin Stern z Yale Center for Emotional Intelligence, autorka książki The Gaslight Effect, to „systematyczne próby podejmowane przez jedną osobę podważenia poczucia rzeczywistości innej osoby – poprzez przekonywanie jej, że to, czego doświadcza, nie jest prawdziwe. Stopniowo ta druga osoba poddaje się”. Gaslighting nie jest w żadnej mierze zarezerwowany wyłącznie dla relacji romantycznych, jednak intymne informacje, które posiadają o sobie nawzajem partnerzy, sprawiają, że takie działania mogą stać się w tym przypadku szczególnie toksyczne. Osłabiają osobę, która jest celem manipulacji i podkopują jej poczucie rzeczywistości. 

Termin gaslighting pochodzi od tytułu sztuki Patricka Hamiltona z 1938 roku – Gaslight, przeniesionej później na ekran przez George’a Cukora, z udziałem Ingrid Bergman. W historii tej mąż przekonuje żonę, że odgłosy kroków, które słyszy ona w nocy (w rzeczywistości to jego kroki) oraz przygasające światło (efekt jego potajemnych działań) są wytworem jej wyobraźni. 

Osoby, których partnerzy zniekształcają rzeczywistość zgodnie z własnymi celami – np. mówią „Jesteś zbyt wrażliwy”, „Nie wiesz tego, co ja wiem” – zaczynają wątpić we własne przekonania i wyobrażenia i postrzegać siebie jako złego męża czy złą żonę, która śmiała kwestionować mądrość partnera. 

Tak jak toksyczni szefowie, osoby stosujące gaslighting prezentują ogromną pewność siebie – zwraca uwagę dr Stern – a to daje im jeszcze większą moc podważania ocen partnera. Z natury rzeczy gaslighting niejako unieważnia przeczucia i intuicje podpowiadające, że coś jest nie w porządku. Do tego manipulatorzy – lub efekty ich działania – na ogół sprawiają, że partner nie ma kontaktu z ludźmi, którzy mogliby mu pomóc zdemaskować okrucieństwo albo sprawdzić fakty. 

Dlaczego to robią?

Nie jest jasne, czy toksyczni ludzie zdają sobie w pełni sprawę z tego, co robią. Jak mówi dr Free­man, mogą mieć przebłyski świadomości, że ich zachowanie jest nieprzystosowawcze. Najczęściej jednak to innych widzą jako problem. Niektórzy mogą cierpieć na zaburzenia osobowości. W słabiej rozwiniętej formie toksyczności mają jedną lub więcej cech osobowości – na przykład ślady paranoi, narcyzmu czy psychopatii – które w większym nasileniu spełniałyby kryteria zaburzenia.

Dr Freeman twierdzi, że toksyczne osoby nie mają zdolności regulacji emocji. Nie potrafią dostosować intensywności ich ekspresji do różnych sytuacji. Tymczasem regulując emocje, powstrzymujemy się od wybuchu, kiedy współpracownik się z nami nie zgadza oraz przyjmujemy krytykę ze strony partnera, nie reagując ostro czy nie załamując się. Uczymy się tego w dzieciństwie poprzez kontakt z różnymi strategiami regulowania pobudzenia, zwłaszcza negatywnego. Jak mówi dr Freeman, „regulacja emocji pozwala nam przyjąć odpowiedzialność za własne zachowanie, odczuwać współczucie i być dojrzałym”. 

Deficyty empatii również odgrywają tu rolę. Niska wrażliwość na cierpienie innych otwiera furtkę i dla krzywdzących zachowań, jak znęcanie się, i dla manipulacji, takiej jak gaslighting.

Badania pokazują, że u osób, które spełniają kryteria diagnostyczne osobowości borderline – ich niestabilność emocjonalna często ujawnia się w postaci pełnych wściekłości wybuchów, jak i w zadawaniu cierpienia sobie – obserwowane są nieprawidłowości w sieciach mózgowych związanych z empatią. Te same nieprawidłowości utrudniają im uwzględnianie konsekwencji własnych działań. 

Jednak jak w przypadku większości zachowań, aspekt mózgowy tylko częściowo wyjaśnia problem. Znaczenie ma tu również wychowanie. Wiele badań sugeruje, że strategie wychowawcze przyczyniają się do tego, że ktoś jest bardzo gwałtowny i wybuchowy. To, jak rodzice pomagają małym dzieciom radzić sobie z silnymi negatywnymi emocjami, bezpośrednio wpływa na ich zdolność regulacji emocji w ciągu życia. 

Zadbaj o siebie i o innych 

Toksyczne zachowania, czy to wypływające ze zwykłej bezmyślności, czy z czystej złośliwości, zawsze były częścią ludzkiego repertuaru zachowań. Warto zatem wiedzieć, jak rozpoznać złośliwości i jak je odpierać (patrz „Przybornik psychologiczny”, s. 24). Radzenie sobie z toksycznymi ludźmi może nie być łatwe, jednak umiejętność ta jest kluczowa, jeśli chcemy dbać o dobro własne i innych.
Czas pokaże, czy obserwowany wzrost toksyczności będzie postępować. Tak czy inaczej, już dziś są wokół ludzie, przed którymi lepiej mieć się na baczności. 

Przypisy