Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł

19 stycznia 2016

JAK SIĘ JAK SIĘ jąka MÓZG

17

Gdybyśmy zajrzeli do mózgu jąkającej się osoby, to zobaczylibyśmy niezły rozgardiasz: rozleniwiona lewa półkula nie wykonuje dostatecznie dobrze swoich zadań, prawa zabiera się za zbyt wiele rzeczy naraz, a móżdżek zamiast czuwać nad porządkiem - panikuje.

Jąkanie jawi się jako niezwykła i tajemnicza przypadłość. Osoby dotknięte zaburzeniem płynności mowy, które ujawnia się najczęściej przed 10. rokiem życia (jąkanie rozwojowe), poza kłopotami z mową są całkiem normalne, zdrowe, inteligentne i neurologicznie niezaburzone. A jednak kiedy porównać dokładnie strukturalne i funkcjonalne własności mózgów tych osób z mózgami osób zdrowych, można dostrzec istotne różnice. Jakie tajemnice kryją zatem „jąkające się” mózgi? Jakie są mózgowe podstawy jąkania? Złożone i mnogie, tak brzmiałaby najkrótsza, ale nie najprostsza, odpowiedź.

Od ponad stu lat wiadomo, że ośrodki mowy są zasadniczo zlokalizowane w lewej półkuli mózgu. To twierdzenie jest szczególnie prawdziwe w stosunku do osób praworęcznych – 90 procent osób piszących prawą ręką wykazuje taki właśnie wzorzec asymetrii. Wydawać by się mogło zatem, że jąkanie wiąże się przede wszystkim z problemami w lewej półkuli, jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Amerykański lekarz, Samuel Torrey Orton, autor znanych badań nad dysleksją, wiązał jąkanie z rywalizacją półkul mózgu o kontrolę nad funkcjami werbalnymi. Uznał, że zmuszanie dzieci leworęcznych (które nie mają lewostronnej reprezentacji mowy) do używania dłoni prawej – powszechna praktyka jeszcze kilkadziesiąt lat temu – może spowodować jąkanie. O ile to ostatnie twierdzenie nie okazało się słuszne, to jednak ogólne założenie o problemach w dynamice funkcjonalnej między półkulami jako podstawie problemów z płynnością werbalizacji znalazło potwierdzenie w licznych badaniach.

Jedną z metod badania lateralizacji funkcji w mózgu jest test Wady, który polega na wstrzyknięciu do tętnicy szyjnej zasilającej daną półkulę substancji usypiającej neurony w tej części mózgu. Jeśli tę substancję wstrzyknie się do lewej tętnicy szyjnej osobie praworęcznej, to po kilkunastu sekundach straci ona na krótko zdolność mówienia. Testy Wady przeprowadzono u praworęcznych osób dotkniętych problemem jąkania się. W kilku przypadkach zauważono utratę zdolności mowy zarówno po wstrzyknięciu substancji do lewej, jak i do prawej tętnicy mózgu. Osoby te miały zatem bilateralną (obustronną) reprezentację mowy. Badacze znaleźli tym samym przykład na odbiegające od normy własności mózgu ludzi jąkających się, ale był to dopiero początek poszukiwań, ponieważ sama obustronna reprezentacja mowy nie jest wzorcem patologicznym. Przyczyna musiała tkwić głębiej, w konkretnych mechanizmach, w określonych funkcjach. Z pomocą badaczom przyszły techniki neuroobrazowania.

Kilkanaście lat temu amerykańscy naukowcy pod przewodnictwem Petera Foxa oraz Rogera i Janis Inghamów zgłębili problem, wykorzystując pozytonową tomografię emisyjną (PET). Porównali oni pracę mózgów praworęcznych osób jąkających się z mózgami praworęcznych osób niedotkniętych tą przypadłością, między innymi podczas czytania na głos. Okazało się, że jąkający się uczestnicy eksperymentu charakteryzowali się mniejszą aktywnością ośrodków mowy w lewej półkuli, przy równoczesnym zwiększeniu pobudzenia ośrodków prawostronnych oraz całego móżdżku (odpowiedzialnego m.in. za planowanie i koordynację czuciowo-ruchową sekwencji wypowiedzi). Wyglądało to tak, jakby leniwa, zaniedbana albo przygaszona lewa półkula nie wykonywała dostatecznie dobrze swoich zadań, prawa w ferworze kompensacyjnym zabierała się za zbyt wiele rzeczy naraz, a móżdżek, który miał czuwać nad ogólnym porządkiem i poprawnością realizowanej wypowiedzi, wpadł w panikę. Jąkanie się nie wynikało po prostu z przestawionego wzorca asymetrii, ale z braku współpracy i koordynacji na wielu poziomach działania układu nerwowego, która jest niezbędna nawet przy wypowiadaniu najprostszych słów czy zdań. Za jąkanie się nie była odpowiedzialna jedna półkula lecz cały mózg. A był to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Mlaśnij, powiedz „ooo”
Badania Foxa i Inghamów wskazały na tropy, które w ciągu ostatnich lat podjęto w kolejnych eksperymentach. Okazuje się, że jąkanie wiąże się w dużej mierze z nieprawidłowościami w pracy ośrodków motorycznych mózgu. W ubiegłym roku naukowcy amerykańscy wykazali, wykorzystując w badaniu funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI), że osoby jąkające się charakteryzuje nadmierna aktywność obszarów ruchowych mózgu w czasie artykulacji nie tylko elementów języka (sylab), ale również dźwięków pozawerbalnych (kaszlnięcia, westchnienia, jęki). Te same ośrodki były z kolei o wiele mniej aktywne w porównaniu do ośrodków ludzi zdrowych w czasie planowania artykulacji danego dźwięku – instrukcja eksperymentalna informowała badanych, jaki dźwięk będą musieli z siebie wydać: sylabę czy na przykład mlaśnięcie. Badanie nie prowokowało jąkania się, osoby dotknięte przypadłością bez trudu artykułowały wymagane dźwięki, a mimo to w pracy ich móz-
gów wykryto odmienne i nieprawidłowe wzorce aktywności.

Na tym problemy jąkającego móz­gu się nie kończyły. Mózg reaguje wielotorowo na mowę, czy to przetwarzając ją pasywnie (słuchanie tego, co mówią inni), czy aktywnie (mówienie). Motoryka zawsze łączy się z akustyką. Żeby mówić, trzeba nie tylko słyszeć innych, ale przede wszystkim siebie. Okazuje się, że w mózgu osób jąkających się nie funkcjonują prawidłowo również ośrodki słuchowe. We wspomnianym wcześniej eksperymencie, w fazie odsłuchiwania sylab bądź innych dźwięków, które badani musieli potem sami wygenerować, kora słuchowa ich mózgu – a zwłaszcza górny zakręt skroniowy – aktywowała się w mniejszym stopniu niż u osób niez...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy