Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Ideał sięgnął wagi

0 202

Mężczyźni sądzą, że kobiety wolą muskularnych panów. Kobiety są przekonane, że szczupła sylwetka zapewnia powodzenie u mężczyzn. Obie płcie są zazwyczaj niezadowolone ze swojego wyglądu, głównie z rozmiarów ciała. Nieliczni tylko zwracają uwagę na twarz.

Nie musimy patrzeć w lustro, by wiedzieć, jak wyglądamy. Mamy w umyśle wizerunek własnego ciała. To coś więcej niż atrakcyjność czy uroda. To umysłowa reprezentacja nas samych. Budzi ona emocje, wpływa na nasze zachowanie i samoocenę, kieruje planami życiowymi, decyduje o tym, kogo poznajemy, jakie nawiązujemy kontakty i czy jesteśmy zadowoleni z życia. Jak pisze David Garner, jeden z najbardziej znanych psychologów amerykańskich zajmujących się problematyką atrakcyjności fizycznej, wizerunek ciała jest jak tablica reklamowa, stwarzająca pierwsze i czasami jedyne wrażenie.

Idealny wizerunek kobiecego ciała kojarzony jest ze szczupłą sylwetką zachowującą stałą proporcję obwodu w pasie i biodrach równą 0,7. Idealna sylwetka męska przywołuje obraz szerokich ramion i wąskich bioder, układających się w kształt litery V. Tymczasem już w połowie lat 80. pojawiły się głosy, że ideał ciała męskiego i kobiecego ulegnie ujednoliceniu, a z ich połączenia powstanie model smukłej i dobrze umięśnionej sylwetki. Transformacje dotyczyć miały głównie ciała kobiecego, które przejmując typowo męskie cechy wyglądu zostałoby pozbawione walorów kobiecych: łagodnych opływowych kształtów, braku wyraźnie zarysowanej muskulatury i odpowiedniej grubości tkanki tłuszczowej.

Nowe podejście do idealnego wizerunku ciała, stylu życia i ról społecznych pełnionych przez kobiety zawdzięczamy w dużej mierze obu wojnom światowym. Masowy odpływ mężczyzn na front spowodował, że kobiety musiały wziąć na siebie obowiązki „głowy rodziny” i zatroszczyć się o jej utrzymanie. Lewis i Naville podają, że zatrudnienie kobiet w produkcji zwiększyło się z 8 proc. przed II wojną do 25 proc. w 1944 roku.

Po wojnie miliony zdemobilizowanych mężczyzn wróciły do domów. Tym samym skurczył się rynek pracy. Dlatego powszechnie promowano stereotyp kobiety zajmującej się domem i rodziną. Główne przesłanie brzmiało: „Mężczyźni powinni zarządzać i zaopatrywać, kobiety opiekować się, karmić i wychowywać”. Kobiety pracujące zawodowo i robiące karierę poza domem zaczęły pojawiać się w amerykańskich serialach telewizyjnych dopiero pod koniec lat 60. Ale świat nie był już taki jak przed wojną. Wraz z osiąganiem przez kobiety większej niezależności zmieniał się wizerunek ciała kobiecego.

Silberstein oraz współpracownicy przeanalizowali zdjęcia kobiet w popularnych magazynach kobiecych „Ladies Home Jour-nal” i „Vouge”. Starali się ustalić, jakie proporcje pomiędzy obwodem w biuście i pasie były w różnych okresach najbardziej pożądane. Okazało się, że wskaźnik ten był najwyższy na początku wieku i wynosił 2,1 (duży biust i wcięcie w tali), najmniejszy w 1925 roku (1,1); w latach 1965-1981 utrzymywał się na poziomie około 1,3.

Garner przeanalizował opublikowane w latach 1959-1979 w „Playboyu” zdjęcia modelek. Wykazał, że kolejne Miss America (a więc – jak można mniemać – ideały ciała
kobiecego) stawały się coraz szczuplejsze i coraz wyższe. Następne badania potwierdziły utrzymywanie się tych trendów również w latach 80.

Trudno ocenić, czy media wykreowały nowy wizerunek idealnego ciała, czy tylko wzmocniły istniejące w społeczeństwie postawy. Faktem stało się stosowanie różnych ograniczeń dotyczących ilości oraz rodzaju spożywanych posiłków. „Cywilizacja głodnych kobiet” – pisano w jednym z polskich miesięczników. W ro-ku 1979, spośród 56 proc. Amerykanek w wieku 24-54 lat ograniczających spożywanie posiłków, aż 76 proc. robiło to w celach kosmetycznych, a nie zdrowotnych. W 1996 roku do stosowania diety przyznawało się już70 proc. mężczyzni 84 proc. kobiet, 31 proc. badanych podejrzewało u siebie zaburzenia odżywiania, a u 23 proc. rzeczywiście je stwierdzono.

Wizerunek ciała i jego realne wymiary często nie idą w parze. Kobiety cierpiące na zaburzenia odżywiania przeceniają zazwyczaj swoje rozmiary. Najczęściej spostrzegają siebie jako szersze niż w rzeczywistości, trafnie zarazem oceniając rozmiary manekina czy drewnianych klocków. Są też zdumiewająco dokładne w ocenie własnego wzrostu. Badania wykazały tendencje do przeceniania rozmiarów własnego ciała oraz manekina przez wszystkie kobiety bez względu na ich wagę, ale kobiety szczupłe przejawiały ku temu większą skłonność.

Trafna ocena wielkości ciała może być traktowana jako wskaźnik zadowolenia z własnego wyglądu. Kobiety otyłe częś-ciej czują się mało atrakcyjne. Niezadowolenie z wagi prowadzi do niezadowolenia z ciała w ogóle. Jak pisze Thomas Cash, wielu otyłych ludzi doświadcza braku społecznej akceptacji swego ciała i osoby. Skłania ich to do przeprowadzania kuracji odchudzających, które nie zawsze dają oczekiwane efekty.

Mechanizm powstawania zaburzeń percepcji rozmiarów ciała nie został jeszcze wyjaśniony. Poszukujący go naukowcy zwracają jednak uwagę na prawidłowości kształtowania się struktury „ja”. Jest ona najczęściej bardzo trwała i odporna na modyfikacje. Aż trudno uwierzyć, że u wielu kobiet, które kiedyś były otyłe, a potem zeszczuplały, poczucie bycia „grubą” utrzymuje się nawet przez 10 lat.

Magazyn „Psychology Today” przeprowadził badania dotyczące zadowolenia z własnego wizerunku. Wyniki pokazują, że w 1972 roku niezadowolonych z wyglądu było 25 proc. kobiet i 15 proc. mężczyzn. W 1997 roku liczba niezadowolonych wzrosła do 56 proc. wśród kobiet i 43 proc. wśród mężczyzn. Źródłem niezadowolenia dla panów są górne części ciała (ramiona, bicepsy, klatka piersiowa), a dla pań dolne (pas, pośladki, biodra, uda). Ramiona i wzrost są ważniejsze dla mężczyzn, a ogólny wyg...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy