Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

20 maja 2016

Halo, czy ktoś tam jest?

0 281

Badacze wciąż szukają obiektywnego kryterium, które pozwoliłoby stwierdzić, czy w uszkodzonym mózgu ukryty jest świadomy umysł.

Japońscy lekarze zoperują w olsztyńskim szpitalu pięciu pacjentów pozostających od długiego czasu w śpiączce. Wykorzystają przy tym pionierską metodę wszczepienia w kręgosłup szyjny elektrody, której zadaniem jest stymulacja pnia mózgu. W Japonii tej terapii poddano już ponad 300 osób. Zdaniem prof. Isao Morita, neurochirurga z Uniwersytetu Zdrowia Fujita u około 70 proc. pacjentów następuje wzrost świadomości. Wielu z nich się budzi, zaczynają chodzić, a nawet mówić. Jedną z operowanych osób będzie pozostająca w śpiączce od 16 lat Ola, córka znanej aktorki Ewy Błaszczyk, założycielki Kliniki Neurorehabilitacyjnej "Budzik" zajmującej się opieką nad dziećmi po ciężkich urazach mózgu. Przypominamy tekst dr. Marka Bindera poświęcony możliwości przywrócenia utraconych zdolności mózgu.

Kiedy mózg jest świadomy? Czy istnieje obiektywne kryterium pozwalające stwierdzić, że w mózgu ukryty jest świadomy umysł? Do dziś nikt nie potrafi udzielić na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Gdy kontakt z chorym ograniczony jest do minimum, niełatwo stwierdzić, czy w bezwładnym ciele pozostały choćby resztki świadomego „ja”.

Terry chce pepsi

Terry i Terri – podobne imiona, tak różne historie. W 1984 roku w życiu Terry’ego Wallisa zaszły dwa ważne zdarzenia. W maju urodziła mu się córka Amber. W lipcu samochód, którym jechał z przyjacielem, wypadł z szosy i stoczył się do strumienia. Pojazd znaleziono dopiero następnego dnia. Przyjaciel Terry’ego nie przeżył wypadku, a on znajdował się w śpiączce. Obrażenia mózgu były poważne: nastąpiło rozległe uszkodzenie płatów skroniowych i czołowych. Uraz pnia mózgu spowodował całkowity paraliż. I chociaż w ciągu roku od wypadku Terry częściowo odzyskał przytomność, potrafił otwierać oczy i wydawać nieartykułowane dźwięki, to jednak nie przejawiał oznak świadomości siebie i otoczenia. Lekarze przygotowywali jego matkę, Angelee, na to, że nigdy już nie nawiąże kontaktu z synem. Ona jednak nie traciła nadziei. W 1991 roku opiekę nad Terrym przejął nowy lekarz, David Burnette. Zapytał on Angelee, czy nadal wierzy, że jej syn wciąż tam jest. Odpowiedziała twierdząco. Dawała zresztą świadectwo swojej wiary: pomimo ciężkiego stanu Terry był traktowany jak członek rodziny. Kilka razy w roku zabierano go z ośrodka rehabilitacyjnego do domu, uczestniczył w rodzinnych spotkaniach. W roku 2001 doktor Burnette zaczął podawać Terry’emu leki antydepresyjne, co spowodowało znaczące, choć minimalne polepszenie stanu chorego – wodził oczami za gośćmi, zauważał pojawienie się nowej osoby w pokoju.

Trzynastego czerwca 2003 roku, po 19 latach milczenia, Terry przemówił! Najpierw powiedział „mama”, a chwilę potem poprosił o butelkę pepsi. W kolejnych tygodniach jego stan stopniowo się polepszał. Wypowiadał następne słowa. Kiedy pierwszy raz po odzyskaniu pełnej przytomności zobaczył swoją dziewiętnastoletnią już córkę, to – jak twierdzi rodzina – rozpoznał ją, tak jakby ją kojarzył z okresu swojej niepełnej świadomości. Jego pamięć wydaje się zachowana, przynajmniej częściowo. Terry nie potrafi przypomnieć sobie wypadku. Nie zdaje sobie sprawy z czasu, jaki upłynął od tamtego feralnego dnia, nadal wydaje mu się, że jest rok 1984, a prezydentem USA jest Ronald Reagan. W przypadku Terry’ego Wallisa stan minimalnej świadomości zakończył się powrotem do pełnej świadomości.

Spór o Terri

Inaczej potoczyła się historia Terri. Wczesnym rankiem 25 lutego 1990 roku Michael Schiavo znalazł swoją żonę leżącą bez przytomności w drzwiach łazienki. Natychmiast zawiadomił pogotowie i teściów. Niestety, zanim przybyli sanitariusze, u kobiety nastąpiło zatrzymanie krążenia. Choć po pewnym czasie udało się pobudzić serce do pracy, Terri zapadła w śpiączkę spowodowaną silnym niedotlenieniem mózgu.

Co było przyczyną nagłego pogorszenia się stanu zdrowia Terri? Do dzisiaj nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Nie udało się tego ustalić nawet lekarzom, którzy przeprowadzili sekcję zwłok. Wiemy tylko, że nie był to atak serca. Najbardziej prawdopodobna przyczyna, choć nieuznawana między innymi przez rodziców Terri, to wywołany zaburzeniami odżywiania spadek poziomu potasu, który doprowadził do niestabilności funkcjonowania organizmu tej kobiety.
Od momentu przywiezienia Terri do szpitala rozpoczęła się wspólna walka męża i rodziców o przywrócenie jej do normalnego stanu. Jednym z radykalnych posunięć było wszczepienie chorej w listopadzie 1990 roku stymulatora wzgórzowego. Jest to urządzenie podobne do stymulatora serca. Bliscy Terri wierzyli, że za pomocą generowanych sztucznie impulsów elektrycznych przywróci ono aktywność neuronów wzgórza, a w konsekwencji również kory mózgowej. Niestety interwencja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Terri nadal pozostawała w stanie wegetatywnym: pomimo otwartych oczu, bezładnej gestykulacji i wydawanych niekiedy przez nią nieartykułowanych okrzyków, nie było z jej strony żadnych oznak świadczących o tym, że jest świadoma siebie i swojego otoczenia.

Na początku 1993 roku między rodzicami Terri a jej mężem doszło do sporu, który, jak wiemy, w końcowej fazie zaangażował prezydenta i Kongres Stanów Zjednoczonych. Istota tego konfliktu sprowadzała się do różnic w ocenie tego, czy Terri „nadal tam jest”. Michael Schiavo stracił wiarę w możliwość choćby częściowego powrotu żony do zdrowia. Diagnoza brzmiała: trwały stan wegetatywny spowodowany rozległymi uszkodzeniami mózgu. A szanse odzyskania świadomości wydawały się praktycznie zerowe. Powołując się na wyrażoną przed wypadkiem wolę żony, Michael rozpoczął starania o odłączenie jej od aparatury podtrzymującej życie.

Iskierka świadomości

Rodzice Terri nie tracili jednak wiary, że iskierka świadomości nadal tli się w głowie ich dziecka i trzeba walczyć, by rozbłysła. Sprzeciwiając się zamiarom zięcia, podjęli bezskuteczną sądową próbę przejęcia prawnej opieki nad córką. Podczas wizyt w ośrodku rehabilitacyjnym ciągle próbowali nawiązać z nią kontakt. W ich przekonaniu niektóre próby były uwieńczone sukcesem. Demonstracją tych starań jest czteroipółminutowy film (jego fragmenty obiegły świat), na którym Terri uśmiecha się do matki i wodzi wzrokiem za balonikiem. Ale nagranie zostało zmontowane z ponad czterogodzinnego materiału wideo. Zdesperowani rodzice prosili o pomoc nawet bioenergoterapeutów. Ci nie mieli pozwolenia na wizyty u Terri, więc przemawiali do niej przez telefon komórkowy, próbując w ten sposób wybudzić ją ze stanu nieświadomości.

W 1998 roku Michael Schiavo złożył do sądu wniosek o wyrażenie zgody na odłączenie przewodu dokarmiającego Terri. Był to początek siedmioletniej batalii sądowej, której rezultat znamy. Osiemnastego marca 2005 roku przewód został wyjęty, a 13 dni później Terri umarła z powodu odwodnienia.
Autopsja wykazała, że mózg Terri ważył 615 gramów, a to mniej niż połowa normalnej masy mózgu kobiety w jej wieku. Mózgowe ośrodki wzroku zostały prawie całkowicie zniszczone, natomiast ośrodki słuchowe były względnie zachowane, podobnie jak płaty czołowe i skroniowe. Analiza mikroskopowa kory mózgowej wykazała rozległe, choć niejednorodne zaniki neuronów. Lekarz sporządzający raport zaznaczył, że wyniki sekcji nie upoważniają go do stwierdzenia, czy ma do czynienia z mózgie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy