Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

10 lutego 2016

Głos sumienia i jego mutacje

19

Aniołki są takie bezpłciowe, niebo - bezbarwne. Ale obraz, gdy ktoś smaży się w piekle - jaki wyrazisty! Moralność i sumienie są ewolucyjnie zakotwiczone w bólu - przekonuje Ryszard Stach.Na szczęście obok karzącego jest też sumienie, które nas nagradza.

Dorota Krzemionka: – Metaforycznie mówimy, że sumienie nas gryzie albo że słyszymy jego głos. Pamięta Pan moment, kiedy ten głos usłyszał?
Ryszard Stach:
– Wielokrotnie go słyszałem. Męczył mnie przed laty, kiedy na czwartym roku studiów rozwiodłem się z moją żoną. Potem wzięto mnie do wojska. Doszły mnie słuchy, że jej się źle powodzi. Czułem wielki wyrzut sumienia. Przez sześć tygodni dręczyłem się: Jak mogłeś? Nie pomyślałeś, że ją unieszczęśliwisz! W końcu ożeniłem się z nią po raz drugi.

Czy to była dobra decyzja?

– Nie wiem, ale nie mogłem postąpić inaczej. Ostatnio zaś usłyszałem ten głos, kiedy oceniałem pracę magisterską studentki. Była kiepska. Nie mogłem jej zaliczyć. Ale wiedziałem, że jeśli nie zaakceptuję pracy, to ona
nie skończy studiów, bo taką ma sytuację w życiu.

Więc zlitował się Pan nad nią?
– Tak, w ramach zasady, której przestrzegam. Mianowicie jednego nie wolno robić: nie wolno sprawiać ludziom cierpienia.
To jest iluzja nie do spełnienia. Czy można przejść przez życie, nikogo nie krzywdząc? Wyobraźmy sobie, że zakochuje się we mnie ktoś, kogo nie kocham. Będzie cierpiał.
– Problem w tym, jakie to cierpienie będzie. I to już zależy od pani. Może się pani starać, żeby to cierpienie było jak najmniejsze. Nie powie mu pani: Ty łachmaniarzu, z czym do mnie?!

Raczej: Nie zasługuję na ciebie.
– O właśnie. Myślę, że stać cię na kogoś lepszego – w ten sposób można łagodzić cierpienie. Spowodowałem cierpienie studentki, bo nie dałem jej oceny dostatecznej, ale starałem się jak najwięcej o niej dowiedzieć i wykonałem szereg działań, by jej cierpienie zmniejszyć. Nie zredukowałem go całkiem. Tak to jest.

Czym jest sumienie?
– Uważam, że jest psychologicznym mechanizmem adaptacyjnym, który nam towarzyszy od wieków. Pozwala nam żyć ze społeczeństwem i z sobą. W tym się wyraża jego adaptacyjny charakter. Przyczynia się ono do zaspokojenia potrzeb, takich jak potrzeba akceptacji siebie i szacunku ze strony innych. Jeżeli jestem łobuzem i inni o tym wiedzą, to nie mogę liczyć na ich pomoc. Jeżeli ja o tym wiem, trudno mi żyć z takim obrazem siebie. Sumienie stoi na straży bezpieczeństwa, zarówno własnego, jak i tego zależnego od innych ludzi.

To zaskakujące, bo wielu z nas myśli o sumieniu jako przeszkodzie. Sądzimy, że bez niego łatwiej by nam było żyć.
– W danym momencie może byłoby nam łatwiej, gdybyśmy nie słuchali sumienia. Moglibyśmy na przykład ukraść coś, by zaspokoić głód albo popełnić plagiat, żeby mieć szybko publikację. Ale potem, niestety, pojawiają się problemy – bo np. ktoś odkryje kradzież. Albo sami będziemy się zadręczać, że zrobiliśmy niewłaściwą rzecz.

Czyli pełni ono funkcję prewencyjną. Chroni nas przed przyszłymi problemami...
– Dokładnie. Sumienie spełnia trzy funkcje. Adaptacyjną – bo przyczynia się do zaspokojenia potrzeb, na przykład pozwala widzieć siebie jako osobę przyzwoitą. Korygującą – bo ocenia skutki naszych zachowań i gdy postąpiliśmy źle, dostajemy od niego w skórę. Ono mówi nam: Jesteś łotrem, nie powinieneś tego zrobić. I funkcję antycypacyjną – przewiduje i ostrzega nas, że skutki naszego działania będą niekorzystne dla kogoś lub dla nas samych. Albo że będą korzystne tylko chwilowo. Mówi: Nie rób tego, bo spotka cię za to jakaś kara. I w ten sposób demotywuje nas do zachowań niemoralnych.

Czyli może nas powstrzymać przed pokusą. Spotykam atrakcyjnego mężczyznę, mogłabym się zapomnieć, ale sumienie podpowiada, że rano będę tego żałować.
– Albo ja, atrakcyjny mężczyzna, zapomnę się, a potem pojawi się dziecko i co z tym zrobię? Jeśli nie mogę z jakiegoś powodu związać się z tą kobietą, zrobię jej krzywdę. Funkcje korygująca i profilaktyczna nie są od siebie dalekie, z tym że korygująca występuje, gdy decyzja jest w toku realizacji, a profilaktyczna, kiedy mam zamiar, dopiero planuję coś zrobić i zastanawiam się nad tym, jakie to będzie miało konsekwencje.

Jak działa sumienie?

– Jest mechanizmem samokarzącym lub samonagradzającym. Oceniamy skutki własnych zachowań i pragnień: na ile są dobre lub złe, przyzwoite lub nie, a te oceny wpływają na obraz własnej osoby i wywołują w nas emocje, satysfakcję albo poczucie winy, co motywuje nas do działań albo przeciwnie – powstrzymuje. Co ważne, moim zdaniem istnieje sumienie zarówno karzące, jak i nagradzające. Pierwsze jest jak starotestamentowy Bóg, drugie jak dobry ojciec. A można je powiązać z mózgowym układem kary i nagrody. Choć funkcjonalnie różne, oba są adaptacyjne.

Jest pewna asymetria mózgowych procesów kary i nagrody. Wydaje mi się, że na korzyść kary.

– Odwrotnie. Ośrodki nagrody są liczniejsze, bardziej rozwinięte, mają więcej połączeń. Dopaminowy układ mezolimbiczny jest ogromny. Natomiast ośrodki kary są dość enigmatyczne, pojawiają się gdzieś w amygdali. Ta asymetria też jest adaptacyjna, ponieważ modyfikowanie zachowania poprzez nagradzanie jest – jak pokazali behawioryści – bardziej skuteczne niż karanie.

Ale nie słyszałam, żeby ktoś mówił, że sumienie go dopieściło. Sumienie gryzie.
– To prawda, asymetria neuronalna jest w jakimś stopniu równoważona poprzez dotkliwość kar. Ośrodki nagrody są bardziej rozbudowane, ale skutki działania ośrodków kary są bardziej bolesne. Siła uczuć negatywnych przewyższa pozytywne. To chyba wiąże się też z kulturą katolicką. Mówi się o zbawieniu, ale enigmatycznie. Co będę robił, gdy zostanę zbawiony? Aniołki są takie bezpłciowe. Ale obraz, jak się będę smażył w piekle, jest wyrazisty. Moralność i sumienie są ewolucyjnie zakotwiczone w bólu. Ten ból miał początkowo czysto fizyczny charakter. Na tym pierwotnym podłożu pojawia się nadbudowa bólu psychicznego. A dzięki neuronom lustrzanym możemy też doświadczyć czyjegoś bólu.

A zatem nasza moralność zależy od funkcjonowania mózgu?

– Dziś mamy na to dowody z badań wykorzystujących neuroobrazowanie – są struktury odpowiedzialne za moralność i możemy je wskazać.
Sumienie nie wisi w powietrzu w sensie morfologicznym i psychologicznym. Nie jest darem bożym. Odnosi się do układów kary i nagrody. W sytuacjach dylematów i wyborów moralnych pobudzane są te same struktury, które są aktywne, gdy doświadczamy innych nagród czy kar, niekoniecznie związanych z moralnością.

Jakie to struktury?
– Należą do nich: jądro półleżące, kora wyspy, zakręt obręczy, partie kory przedczołowej, bruzda potyliczno-skroniowa, jądro migdałowate. Zadziwiające jest to, że gdy pojawia się ocena mo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy