Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

GLOBALNA PSYCHIKA

0 328

Czy Internet daje psychologom nowe możliwości badań? Dlaczego w sieci niektórzy z nas stają się bardziej otwarci niż w rzeczywistości? Odpowiada ADAM JOINSON. Dr Adam Joinson jest psychologiem. Do roku 1999 wykładał na uniwersytecie w Glamorgan. Obecnie prowadzi kursy w Institute of Educational Technology na Open University. Specjalizuje się w psychologii Internetu. W swoich badaniach koncentruje się na preferencjach oraz motywacji do korzystania z określonego medium. Jest autorem wielu artykułów na temat zachowań internautów. W 2003 roku ukazała się jego książka „Understanding the Psychology of Internet Behaviour: Virtual Worlds, Real Lives”. W listopadzie 2003 roku był gościem specjalnym konferencji „Od komunikatu do komunikacji - z psychologią ku porozumieniu”, zorganizowanej przez Koło Nauk Psychologicznych ANIMA z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Michał Parzuchowski: – Czym Internet może zaciekawić psychologów?
Adam Joinson: – Internet pozwala nam na wiele nowych rzeczy. Jest swego rodzaju oknem na zachowania ludzi, których nie mogliśmy oglądać wcześniej. Na studiach stykałem się z tradycyjnymi formami eksperymentowania i cały czas miałem wrażenie, że ludzie w laboratorium zachowują się całkiem inaczej niż na zewnątrz. Internet, jako okno globalnej psychiki, daje nam możliwość podglądania ludzkich zachowań. Wystarczy, że zaloguję się do sieci i już mogę przyglądać się ludziom, którzy na moich oczach spontanicznie łączą się w pary, zakochują, odkochują, kłócą i godzą. Tego typu swobodne zachowania były dotychczas dla nas niedostępne. Uciekaliśmy się do tworzenia kosztownych eksperymentów, a i tak nie osiągaliśmy tak naturalnych reakcji badanych.

Początkowo podglądanie internautów nie dostarczało optymistycznych wniosków. Szybko powstała opinia, że cyberprzestrzeń to smutny i samotny świat...
– Tak. W 1998 roku badacze kwestionowali społeczne i emocjonalne korzyści kontaktu z wirtualnym światem. Z wielką trwogą donosili, że im więcej czasu badani spędzali w sieci, tym bardziej izolowali się od swojej rodziny i znajomych. Następnie ci sami naukowcy odwiedzili ponownie swoich badanych w 2001 roku i ogłosili światu, że jest odwrotnie. Tłumaczyli, że badani dojrzeli i sieć się zmieniła. Moim zdaniem winna była przede wszystkim wadliwa metodologia ich badań. Internet nie jest smutną, samotną przestrzenią. Z dotychczasowych badań wynika, że ludzie, którzy korzystają z sieci, są bardziej zaangażowani w działania interpersonalne, czują się bardziej związani z innymi i częściej angażują się na rzecz lokalnej społeczności niż ci, którzy z Internetu nie korzystają.

Czy można więc powiedzieć, że bardziej lubimy ludzi, z którymi utrzymujemy kontakt przez Internet, niż tych z tzw. świata realnego?
Czasami. Na pewno tworzenie społeczności w Internecie przychodzi łatwo, niekiedy nawet łatwiej niż w rzeczywistości, zaś więzy odczuwane przez jej członków są silniejsze. Jeśli jesteśmy członkami jakiejś społeczności w realu, czyli w świecie rzeczywistym, z łatwością dostrzegamy różnice między jej członkami. Różnimy się płcią, wiekiem czy rasą i nie jesteśmy tak podobni, jak moglibyśmy sobie tego życzyć. W Internecie jedyną rzeczą, jaką możemy dostrzec u naszych rozmówców, jest to, że należymy do tej samej grupy dyskusyjnej albo piszemy na tym samym forum internetowym. Dlatego łatwiej o przeniesienie poczucia przynależności do grupy na lubienie poszczególnych jej członków. W ten sposób każdy znajomy internauta wydaje nam się podobny do nas, a przez to darzymy go większym uznaniem.

Czyli pomijanie różnic między członkami grup istniejących w sieci ułatwia nawiązywanie znajomości przez Internet...
– To tylko jeden z czynników. Kolejny jest taki, że przez Internet ludzie ujawniają dużo więcej informacji na swój temat. Mówienie o sobie, zdradzanie szczegółów na temat własnej przeszłości to fundament nawiązywania relacji interpersonalnej. Tak powstaje wzajemne zaufanie. Kiedy związek zaczyna się psuć, ludzie przestają dzielić się z partnerem swoimi przeżyciami, odczuciami. Ponieważ w sieci ludzie ujawniają informacje o sobie dużo chętniej niż w kontakcie bezpośrednim, znajomości nawiązywane przez Internet są zazwyczaj oceniane jako bardzo bliskie, bardzo intymne.

Zatrzymajmy się na chwilę przy samoodkrywaniu. Jak to możliwe, że ktoś, kto ma trudności w mówieniu o sobie znajomym, bez obaw ujawnia prywatne informacje przed dużo większą publicznością, podając je w blogu czy grupie dyskusyjnej?
– Wpływa na to wiele rzeczy. Ujawnianiu informacji w bezpośrednich kontaktach często towarzyszy pewien koszt społeczny. Musimy się z nim liczyć, jeśli chcemy wyjawić jakieś ważne szczegóły rodzinie czy przyjaciołom. Natomiast w sieci mamy zjawisko „nieznajomego z pociągu”. Jeśli wiemy, że nigdy więcej nie zobaczymy naszego rozmówcy, koszt społeczny zwierzeń znacząco się obniża. Tak jest bezpieczniej. Nie ryzykujemy wiele, opowiadając nieznajomym o naszych obawach czy problemach. Inny czynnik to sposób komunikacji w sieci....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy