Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

GDY JUŻ PRYSŁY ZMYSŁY

23

Zdarza się, że ktoś, kto wzbudzał niewiarygodne pragnienia, powoli staje się uciążliwym petentem w obligatoryjnie wspólnym łóżku. A niegdyś nieustannie gotów do seksu partner odsuwa się niepostrzeżenie, w oczach ma coraz więcej urazy i wciąż mniej zachwytu. Co zrobić, by początkowa fascynacja nie zmieniła się w jałowe znużenie, jakich błędów unikać?

W gabinetach psychoterapeutycznych wiele mówi się o seksie. Wprawdzie współcześni psychoterapeuci nie traktują już erotyki jako podstawowego motoru ludzkiej aktywności, ale by dobrze zrozumieć pacjenta, powinni wiedzieć, jak przeżywa on swoją seksualność: czy jako obszar nieistniejący, kłopotliwy, wstydliwy, źródło cierpienia, dumy, bliskości bądź spełnienia. Terapeuci małżeńscy wiedzą z doświadczenia, że pełna prawda o parze ujawnia się dopiero wtedy, gdy uwzględnia istotę łączącej ludzi relacji erotycznej. Współczesne związki często zaczynają się od namiętnego zauroczenia seksualnego i emocjonalnego. Taka intensywna namiętność trwa około 2 lata, potem jej siła nieuchronnie słabnie. Każda para we właściwy dla siebie sposób przechodzi tę transformację. Niestety często jest to niszczące dla związku. Zdarza się, że ktoś, kto kiedyś wzbudzał niewiarygodne pragnienia, powoli staje się nudnym towarzyszem rozczarowującej codzienności, uciążliwym petentem w obligatoryjnie wspólnym łóżku. A niegdyś nieustannie gotów do seksualnego spotkania partner czy partnerka odsuwa się niepostrzeżenie, w oczach ma coraz więcej urazy i wciąż mniej zachwytu. Aby początkowa fascynacja nie zmieniła się w jałowe znużenie, para powinna na bazie seksualnego olśnienia wytworzyć własną niepowtarzalną intymność, zażyłą bliskość. Ponieważ nie dzieje się to automatycznie, możemy nieświadomie zmarnować szansę, a potem przez resztę życia czuć nostalgię za czymś nieuchwytnym. Oto niektóre błędy, których warto uniknąć.

Seksualna panika, czyli dramatyczna reakcja na normalne zmiany.

Większość par ma świadomość, że związek nie jest wieczny (w niektórych krajach Europy Zachodniej średni czas trwania małżeństwa wynosi 5 lat), a rozstanie jest nieskomplikowane. Z drugiej strony każda para liczy, że z nimi będzie inaczej, i jest zakochana w swoim zakochaniu. Dlatego tak naturalne zjawisko jak zmniejszenie częstotliwości kontaktów seksualnych po ustabilizowaniu się związku (bo odpadły różne nieseksualne powody uprawiania seksu, np. lękowe czy narcystyczne) czy po przyjściu na świat dziecka (bo prokreacyjna część seksualnej motywacji została na jakiś czas zaspokojona) wzbudza panikę i jest przeżywane jako własne lub partnera ostudzenie, nieuchronnie prowadzące do zlodowacenia.
Tymczasem na przykład niektóre kobiety funkcjonują w rytmie cyklu menstruacyjnego i autentyczną ochotę na seks miewają przez kilka dni w miesiącu. To pewna trudność, zwłaszcza jeśli hormonalny cykl mężczyzny jest dzienny, ale dałaby się ona rozwiązać, gdyby para traktowała tę różnicę jako utrudnienie natury, by tak rzec, organizacyjnej, a nie niepokojący sygnał spadku zainteresowania.

Seksualne roszczenia, czyli przeświadczenie, że coś się nam należy.

Przez wiele lat tradycyjnym egzekutorem seksualnych powinności był mężczyzna, który zasadniczo chciał zawsze, a z racji zasług (łożenie na rodzinę, wyrzeczenie się jawnych związków z innymi kobietami) sądził, że ma prawo wymagać, by kobieta spełniała „obowiązek małżeński”, czyli godziła się na seks wtedy, kiedy on zapragnie. Jej pragnienia nie były istotne, a jeśli czuła jakąś niechęć (którą oczywiście czuła, bo to naturalna reakcja na mus), to powinna ją ukrywać. I ukrywała, jak mogła – na przykład pod pozorem bólu głowy czy dwutygodniowej miesiączki.
Teraz rozpowszechnia się alternatywny model seksualnej roszczeniowości – żąda kobieta, a mężczyznę boli głowa. Nie zawsze ma on ochotę konfrontować się z otwarcie objawianymi wymaganiami partnerki. Raczej to go zniechęca, niż ekscytuje. Kiedyś mężczyzna szukał fachowej pomocy, bo „chciał, ale nie mógł”. Teraz często może, ale nie chce. Woli masturbację przy obrazkach z Internetu niż kontakt z wymagającą, punktującą i triumfu...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy