Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Elementarz poznawania siebie

0 224

Człowiek to coś więcej niż układ krwionośny, nerwowy, mięśniowy, psychika. Rozpatrywanie każdej części z osobna nie może dać pełnego i prawdziwego obrazu człowieka.

W czasie spotkań terapeutycznych wielokrotnie przekonałam się, jakie znaczenie dla osób szukających pomocy psychologicznej ma proces poznawania siebie samego. Najczęściej utraciły już one naturalną zdolność odkrywania i zaspokajania swoich potrzeb, także odpowiadania na potrzeby innych, skierowane w ich stronę. Naruszona jest ich potrzeba autonomii i poczucie wolności osobistej. Tym bardziej radosne są te chwile, w których poznanie siebie w kontakcie z terapeutą doprowadza do uświadomienia ograniczeń i rozpoczyna proces wzrostu i niekończącą się drogę własnego rozwoju. Na proces poznania siebie samego składają się co najmniej trzy rzeczy: istnienie kogoś lub czegoś, co jest poznawane; aktywność własna w poszukiwaniu ukrytych, niedostępnych w świadomości rejonów siebie; czas, w którym poznanie przebiega.

Już podczas pierwszej wizyty w gabinecie potrzebujący pomocy często odwołuje się do tzw. Ja: „Nie mogę siebie zaakceptować, gdyż robię co innego, niż myślę”, „Nie mogę odnaleźć siebie...”, „Moje prawdziwe Ja jest uśpione, dlatego zamykam się w sobie” itp. Jak zdefiniować owo Ja?
W rozwoju psychiki ludzkiej następuje taki moment, kiedy niemowlę zyskuje świadomość pewnych przeżyć i wyodrębnia jako „swoje”. Stopniowo, w różnorodnym tempie, tworzy pojęcie własnego Ja, czyli pewną zorganizowaną i spójną konstrukcję pojęciową (Conceptual Gestalt), na którą składają się spostrzeżenia dotyczące siebie samego oraz relacje Ja ze światem zewnętrznym i z innymi ludźmi. Jej elementami są również wartości przypisywane owym spostrzeżeniom. Konstrukcja ta jest elastyczna i nieustannie się zmienia. Można ją sobie uświadamiać, ale może być również nieświadoma. Jednak na pewno jest stałym punktem odniesienia dla jednostki i stanowi wyznacznik jej działań.

Antoni Kępiński, analizując autoportret człowieka, zwraca uwagę na stosunek do własnego ciała i wiążący się z nim stosunek do własnej płci oraz na stosunek do siebie na tle otoczenia społecznego i na tle swojej przyszłości. Uważa, że obraz samego siebie jest rozszczepiony, składa się bowiem z dwóch obrazów: jaki chciałbym być i jaki jestem naprawdę. Ma to swoje głębokie uzasadnienie w kształtowaniu się obrazu samego siebie. Szczególnie w dzieciństwie pozostajemy pod silną presją różnorodnych zakazów, nakazów i przepisów dotyczących tego, jakimi powinniś-my być ludźmi. Niezliczo-ne: „powinieneś”, „to wolno robić, a tego nie”, „zrób tak...”, „tak nie rób, bo sprawisz mamie przykrość”, „bądź grzeczną dziewczynką”, „nie możesz mnie przecież zawieść” itp. sprawiają, że do wnętrza małego człowieka implantowany jest cały świat osądów, przekonań, ocenności, wartościowania i recept. Świat ten nie wytwarza się poprzez świadomy wybór, jest jedynie odpowiedzią na wymagania otoczenia, a szczególnie rodziców. Opierając się na przekazach osób ważnych oraz własnych przeżyciach i doświadczeniach, dziecko tworzy charakterystyczny sposób reagowania. Obraz siebie uzewnętrznia się w określonych wzorcach spostrzegania, odczuwania, myślenia, nastawienia.

W naturze człowieka leży całościowy, twórczy i żywy kontakt z otaczającym światem i innymi ludźmi. Jeśli kontakt ten zostaje naruszony, stajemy przed niebezpieczeństwem, które psychoanaliza nazywa „mechanizmami obronnymi”, a terapia Gestalt (dzięki której pomagam ludziom) „mechanizmami unikania kontaktu”. Leżą one u podłoża zachowań neurotycznych. Poprzez określone działanie lub jego zaniechanie człowiek sam sobie uniemożliwia wymianę z otoczeniem, a więc dawanie i branie. Najczęściej nie rozumie, że dążąc do wyznaczonych celów, stosuje wyuczone strategie postępowania, w których sam jest przeszkodą. Co gorsze, takiego zachowania nie może zmienić przy pomocy rozsądku i dobrych rad, gdyż energii ku temu dostarczają tkwiące głęboko „nieprzepracowane” emocje, które nie podlegają ingerencji woli. W terapii Gestalt mówimy o „niedomkniętych” sprawach. Wilhelm Reich określa ten całościowy zespół wzorców, a także rozkład energii ciała jako „charakter” i czyni celem terapii. Aby człowiek mógł twórczo i elastycznie żyć w stale zmieniającym się „tu i teraz”, niezbędne jest poznanie i przepracowanie charakteru – „zbroi”, która oddziela go od radości, harmonii, szczęścia i tego, kim naprawdę jest.

Aby siebie poznać, trzeba sobie uświadomić, że człowiek to coś więcej niż układ krwionośny, nerwowy, mięśniowy, psychika. Rozpatrywanie każdego elementu z osobna nie może dać jego pełnego i prawdziwego obrazu. Nie wolno też pomijać wzajemnych relacji łączących człowieka z otoczeniem. Takie całościowe spojrzenie na siebie określa się mianem „holistycznego” (terminu „holizm” użył w 1926 roku J. C. Smuts, wybitny badacz, filozof, biolog, a także premier RPA, na określenie istniejącej w naturze tendencji do syntetyzowania i organizowania w większe całości). Jego przyjęcie ma konsekwencje dla procesu poznawania siebie, w którym niezbędne jest uwzględnienie całości wzajemnego oddziaływania z otoczeniem.

Paul Goodman stworzył w terapii Gestalt model procesu kontaktu, a także podwaliny klinicznego spojrzenia na zjawiska, które są konsekwencją zaburzenia procesu t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy