Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Dzieci dorosłe od nowa

0 465

Rozpoczynamy drugi cykl artykułów poświęconych Dorosłym Dzieciom Alkoholików. Ponownie poprowadzi go Marzenna Kucińska. Potrwa co najmniej przez pół roku. Kolejne artykuły będą powstawać w oparciu o listy od DDA - te, które dostaliśmy po pierwszym cyklu i te, które nadejdą do nas w trakcie nowego. Czekamy więc na nie - nie tylko od DDA, ale też od tych, którzy ich dobrze znają: od ich żon i mężów, od przyjaciół i znajomych. Im więcej takich listów dostaniemy, tym nasz cykl będzie bogatszy i bardziej przydatny.

Dzieci dorosłe od nowa

Rozpoczynamy drugi cykl artykułów poświęconych Dorosłym Dzieciom Alkoholików. Ponownie poprowadzi go Marzenna Kucińska. Potrwa co najmniej przez pół roku. Kolejne artykuły będą powstawać w oparciu o listy od DDA – te, które dostaliśmy po pierwszym cyklu i te, które nadejdą do nas w trakcie nowego. Czekamy więc na nie – nie tylko od DDA, ale też od tych, którzy ich dobrze znają: od ich żon i mężów, od przyjaciół i znajomych. Im więcej takich listów dostaniemy, tym nasz cykl będzie bogatszy i bardziej przydatny.

Wcześniejszy cykl artykułów o DDA, który prowadziłam na łamach „Charakterów” od sierpnia 2002 roku do marca roku 2003, wywołał ogromny odzew – dowodem na to jest choćby lawina listów nadesłanych do redakcji. Ich autorzy znaleźli w sobie dość odwagi, aby przełamać regułę: „Nie mów nikomu, co się dzieje w domu”, ujawnili skrywaną rzeczywistość tzw. przyzwoitych rodzin. Nie tylko opisali trudne sytuacje, ale też towarzyszące im trudne uczucia: „Pamiętam ulgę, gdy zamieszkaliśmy bez niego”, „Przeżywałem ataki panicznego lęku”, „Bicie serca słychać było chyba u sąsiadów”.

Kiedy redakcja zaproponowała mi poprowadzenie kolejnego cyklu o Dorosłych Dzieciach Alkoholików, pomyślałam, że tym razem warto pisać o trudnych uczuciach, jakie im towarzyszą. Pozwoli to bowiem zrozumieć, jak z perspektywy DDA wyglądało dzieciństwo w rodzinach borykających się z alkoholizmem, co naprawdę się wydarzyło i jaki to miało wpływ na ich życie. Jedna z autorek napisała: „Żyję według schematu”. Odkryjmy zatem schematy kierujące życiem DDA i spróbujmy je zmienić tak, by stały się schematami ludzi wolnych i wewnętrznie dojrzałych.

Chcę zachęcić wszystkich, którzy utożsamiają się z DDA, do opowiadania swoich przeżyć. Judith L. Herman w książce „Przemoc – uraz psychiczny i powrót do równowagi” twierdzi, że opowiedzenie własnej historii to pierwszy krok do odreagowania trudnych przeżyć. Kiedy zaczynamy mówić o strasznych wydarzeniach, dla nas samych stają się one nieco mniej straszne. Najtrudniej jest je przeżyć... A kiedy są wokół nas ludzie, którzy potrafią cierpliwie wysłuchać naszej historii, to najgorsze jest już za nami. Możemy ją opowiedzieć zarówno komuś szczególnie bliskiemu, jak i terapeucie lub grupie samopomocowej. Próbą opowiedzenia o własnych przeżyciach może być też list do redakcji „Charakterów”.

Nasz umysł jest skonstruowany w ten sposób, że słowa mogą wywoływać takie same reakcje jak wydarzenia. Kiedy opowiadam o przyjemnym wyjeździe w plener, to wraca do mnie jego wspomnienie. Gdy opisuję związane z tym wyjazdem przeżycia, wracają do mnie emocje, jakie mi wtedy towarzyszyły. Na nowo przeżywam przyjemność z wdychania aromatu ziemi, widoku świeżo rozkwitłej zieleni, radość z odkrywania fiołków i przylaszczek, czuję przyjemne napięcie w mięśniach nieco zmęczonych długim spacerem.

Tę prawidłowość odkrywają DDA, gdy uciekają w marzenia, książki, wyobrażenia innego, lepszego życia. W wyobraźni przenoszą się w inny świat, w którym są przyjaciele, kochający rodzice i problemy, jakie mają inne dzieci. Przed snem skupiają myśli na czymś przyjemnym, żeby w nocy znów nie pojawiły się koszmary. I nie opowiadają o tym, co przeżywają w domu... żeby nie czuć żalu, zażenowania, upokorzenia.

Kiedy po latach DDA zaczynają snuć opowieści o swoim życiu, pojawiają się łzy, zawstydzenie lub poczucie winy. Może też pojawić się żal, smutek, lęk, złość lub bezradność. Czasem to, co czujemy, opowiadając o jakimś zdarzeniu, jest silniejsze od uczuć, których doświadczaliśmy, gdy braliśmy w nim udział. Zmienia się nasze spojrzenie na tamte sytuacje, pojawiają się uczucia, które wtedy nie mogły być wyrażone, np. lęk, gdy rodzice się bili lub nienawiść, gdy ktoś krzywdził najbliższą osobę. Uczucia, które pojawiają się w tle traumatycznych wydarzeń, możemy przeżyć i odreagować dopiero wówczas, gdy jesteśmy już bezpieczni.
W kolejnych artykułach spróbuję opisać to, co przeżywają DDA jako dzieci i co powraca w ich dorosłym życiu, czyli schematy przeżywania i reagowania, jakie ukształtowały się w relacjach w domu rodzinnym. W jednym z listów ktoś napisał: „Mechanizmy obronne, które wykształciłam w sobie jako dziecko, są we mnie głęboko zakorzenione. Te mechanizmy dawniej służyły memu przetrwaniu, ale w życiu dorosłym są męczarnią nie do opisania”. Autorka określa je także jako „niewidzialną klatkę”, w której utkwiła – wielu z DDA opisuje te mechanizmy w podobny sposób.

Zacznę od poczucia winy, które często towarzyszy DDA, gdy przełamują rodzinne milczenie. Czują się nie w porządku, że „wynoszą brudy z domu”. Lękają się, że ich słowa obrócą się przeciwko bliskim: „A jeśli Bóg mnie ukarze za to, że jestem niewdzięcznym dzieckiem i moim rodzicom coś się stanie, zachorują lub będą mieli wypadek?”. Spróbuję pokazać, że to nie dziecko jest odpowiedzialne za zło, które dzieje się w domu, i że nie ma ono na nie istotnego wpływu. Mam nadzieję, że rozróżnienie pomiędzy odpowiedzialnością za coś i wobec kogoś oraz odpowiedzialnością za kogoś pozwoli uporządkować nieco myślenie o tym, kto i co odpowiada za cierpienie, jakiego doświadczają członkowie rodziny alkoholowej.

Chciałabym też opisać zjawisko zwane „poczuciem krzywdy”. To stan, który pojawia się, gdy ktoś cierpi i nie ma wpływu na to, co go spotyka, a zarazem ma świadomość, że dotyka go głęboka niesprawiedliwość. Tkwienie przez dłuższy czas w poczuciu krzywdy zmienia postrzeganie, przeżywanie i zachowanie. Każdy przystosowuje się do niego nieco inaczej, ale w sposób charakterystyczny dla siebie. W sposobach adaptacji, które chciałabym zaprezentować, można będzie odnaleźć własne.

Rodzajem krzywdy, jakiej doświadczają chyba wszystkie dzieci wychowywane w rodzinie z problemem alkoholowym, jest opuszczenie emocjonalne. Pojawia się, kiedy one same i ich potrzeby są ignorowane, bo ciągle zdarza się coś ważniejszego, trudniejszego. Czasami są w stanie to zrozumieć i cierpliwie czekają na swoją kolej, aż mama będzie miała czas, aż tata będzie w lepszej formie, aż skończą się ciągłe problemy z piciem, z pieniędzmi, itp. W rodzinie alkoholowej jest jednak niewiele chwil, w których dorośli są dla dzieci – czasami nie ma ich wcale. Towarzyszy im wówczas poczucie opuszczenia, z którego rzadko zdają sobie sprawę, bo „przecież miałam dom, rodziców, było co zjeść i w co się ubrać”. Opuszczenie emocjonalne, któremu czasem towarzyszy także fizyczne porzucenie, wywołuje u dziecka lęki przed świa...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy