Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Dysleksja - mistrzyni paradoksów

234

Zdarza się, że dziecko, które nie ma wady wzroku i słuchu „patrzy i nie widzi”, „słucha i nie słyszy”. Wielokrotnie popełnia błędy, przepisując ten sam tekst. W dyktandach opuszcza, dodaje, przestawia litery i sylaby oraz myli głoski podobne fonetycznie. Mówimy wtedy o dysleksji (trudność w czytaniu), dysortografii (trudność opanowania poprawnej pisowni) i dysgrafii (niski poziom graficzny pisma).

Przed stu laty pewien nauczyciel wysłał do doktora W. Pringle Morgana, lekarza ogólnego z Seaford, ucznia, który jakby „nie widział” czytanego tekstu. Ten stwierdził, że chłopiec nie ma wady wzroku. Opisał ów paradoksalny przypadek w „British Medical Journal” z dnia 7 listopada 1896. Opisane trudności Morgan nazwał „wrodzoną ślepotą słowną” – aby odróżnić od zaburzeń czytania u dorosłych, które to zaburzenia powstały wskutek zmian organicznych np. urazu mózgu („ślepota słowna”). Występowanie izolowanej utraty posiadanej już umiejętności czytania najczęściej opisywano w powiązaniu z zaburzeniami mowy (afazją) np. w pracy R. Berlina, który w 1887 dla tych przypadków użył po raz pierwszy terminu „dyslexia”.

Artykuł Morgana stał się punktem zwrotnym w historii badań nad dysleksją. Do 1904 roku w prasie medycznej wielu krajów Europy opisano 41 podobnych przypadków. Hinshelwood opublikował w latach 1900 i 1917 dwie pierwsze monografie na ten temat, co przyczyniło się do wyodrębnienia symptomatologii oraz wyłonienia dysleksji rozwojowej jako jednostki nozologicznej (nozologia – nauka zajmująca się klasyfikacją i opisem chorób).

E. Jackson (1906) prawdopodobnie jako pierwszy zaproponował dla przypadków dysleksji u dzieci określenie „rozwojowa”, zaś znany londyński neurolog Macdonald Critchley upowszechnił ów termin.

Dziecko „niby widzi, a nie widzi”

W 1986 roku Morgan zanotował spostrzeżenie, że słowo pisane lub drukowane zdawało się zupełnie nie docierać do świadomości chłopca, którego przypadek opisał. Dopiero przeczytane na głos nabierało dla niego znaczenia. Zapisał: „Nauczyciel, który go uczył przez kilka lat, mówi, że chłopiec mógłby być dobrym uczniem w szkole, gdyby uczono go jedynie na drodze instrukcji słownych”. Morgan nazwał opisane trudności „wrodzoną ślepotą słowną”.

Dysleksję rozwojową powodują zaburzenia spostrzegania (analizy i syntezy wzrokowej), pamięci, wyobraźni, koordynacji wzrokowo- ruchowej, a nie wady wzroku. Skutkiem zaburzeń przetwarzania wizualnego jest nieprawidłowe spostrzeganie liter i wyrazów podczas czytania i ich błędne zapisywanie. Dzieci z takimi zaburzeniami mylą litery kształtem do siebie podobne (m=n, l=t=ł), litery podobne, lecz inaczej zlokalizowane w przestrzeni (p=b=d=g), zapominają rzadziej występujące litery.
Termin „ślepota słowna” został skrytykowany i poniechany, ponieważ okazało się, że przyczyną specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu mogą być nie tylko zaburzenia percepcji i pamięci wzrokowej, ale najczęściej są to zaburzenia rozwoju funkcji językowych – zgodnie z najnowszą definicją dysleksji rozwojowej, opublikowaną w czasopiśmie „Perspectives” w 1994 roku, przez Komitet Naukowy International Dyslexia Association, która brzmi: „Dysleksja jest specyficznym zaburzeniem o podłożu językowym, charakteryzuje się trudnościami w dekodowaniu pojedynczych słów, co najczęściej odzwierciedla niewystarczające zdolności przetwarzania fonologicznego. Trudności w dekodowaniu pojedynczych słów są zazwyczaj niewspółmierne do wieku życia oraz innych zdolności poznawczych i umiejętności szkolnych; trudności te nie są wynikiem ogólnego zaburzenia rozwoju ani zaburzeń sensorycznych. Dysleksja manifestuje się różnorodnymi trudnościami w odniesieniu do różnych form komunikacji językowej, często oprócz trudności w czytaniu, dodatkowo pojawiają się poważne trudności w opanowaniu sprawności w zakresie czynności pisania i poprawnej pisowni”.

Dziecko „jest inteligentne, a nie może nauczyć się tak prostej rzeczy jak czytanie i pisanie”

Pierwszym opublikowanym przypadkiem dysleksji rozwojowej był przypadek 14-letniego chłopca, który nie mógł nauczyć się czytać. Morgan tak o nim napisał: „Percy F. był mądrym i inteligentnym chłopcem, szybkim w grach i zabawach. Jego wielką trudnością była, i jest nadal, niezdolność nauczenia się czytania. Ta niezdolność jest tak poważna i wyrazista, że nie mam wątpliwości, że jest to spowodowane jakimś wrodzonym defektem. Pomimo pracy i intensywnych ćwiczeń jest w stanie jedynie z trudem nazywać litery w jednosylabowych wyrazach” (Morgan, 1896). Chłopiec nawet własne imię odczytywał nieprawidłowo.

Dysproporcję pomiędzy poziomem sprawności intelektualnej i możliwości opanowania czytania i pisania dostrzegł już w 1896 roku James Kerr, urzędnik służby zdrowia miasta Bradford, pionier medycyny i higieny szkolnej. W raporcie z 1897 roku pt. „Higiena szkolna i jej umysłowe, moralne i fizyczne aspekty” zamieścił znamienną refleksję: „Prócz dzieci opóźnionych w rozwoju umysłowym są także wyjątkowe przypadki dzieci, które mogłyby chodzić do normalnych szkół, gdyby nauczyciel znał ich specyfikę. (...) Agrafia naprawdę może być niezrozumiała dla nauczyciela, zwłaszcza gdy objawia się tak, jak w jednym z moich przypadków, u chłopca, który umie dobrze wykonywać zadania arytmetyczne na cyfrach arabskich, lecz ze słuchu pisze bezsensowne wyrazy. Chłopiec ze ślepotą słowną, który potrafi jedynie literować wyrazy (nazywać litery – przyp. M.B.) jest prawdziwym problemem”.

Dysleksja rozwojowa nie jest chorobą, pomimo iż została odkryta i opisana przez lekarzy, wyodrębniona jako zespół zaburzeń o określonych objawach, przyczynach i sposobach postępowania terapeutycznego (ćwiczenia usprawniające) oraz została umieszczona w międzynarodowych klasyfikacjach chorób. W Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych, której dziesiąte wydanie zatwierdziła Światowa Organizacja Zdrowia w 1992 roku w Genewie zaburzenia te usytuowane są w kategorii: „Specyficzne zaburzenia rozwoju umiejętności szkolnych”. Natomiast w czwartym wydaniu Diagnostycznego i Statystycznego Podręcznika Zaburzeń Psychicznych z 1994 roku, opublikowanego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, wśród dziesięciu kategorii różnych zaburzeń rozwoju i zachowania, rozpoznawanych w okresie niemowlęctwa, dzieciństwa i adolescencji jest umiejscowiona w kategorii „Zaburzenia uczenia się”.

Realność dysleksji – „ukryte kalectwo”

Dysleksja rozwojowa jest niewidoczna, jej rozpoznanie nawet podczas specjalistycznego badania diagnostycznego dostarcza wielu trudności. Dlatego też bywa określana jako „ukryte kalectwo”.

Dysleksja rozwojowa, nie rozpoznana na czas, powoduje powstawanie widocznych wtórnych zaburzeń emocjonalnych i motywacyjnych: dzieci oskarżane są o lenistwo i niechęć do nauki, oceniane jako mało inteligentne – a zatem skutki podstawowych zaburzeń interpretowane są jako ich przyczyny.

Dziecko chce się uczyć i uczy się, a posądzane jest o lenistwo. Rodzice pracują z dzieckiem, lecz często efekty pracy są tak mizerne, że nauczycielowi trudno w tę pracę uwierzyć. Rodzice po prostu nie potrafią pomóc dziecku: np. zmuszają je do wielokrotnego przepisywania poprawnie tekstu, podczas gdy należałoby przede wszystkim rozwijać jego sprawność i świadomość fonologiczną. Często zdarza się, że dziecko dyslektyczne ma wiadomości, ale nie potrafi ich „sprzedać”. Wyrwane do odpowiedzi ma „pustkę w głowie”, nie może sobie niczego przypomnieć z opanowanego materiału. Na ogół dysleksja wiąże się z zaburzeniami uwagi,
co powoduje kłopoty dziecka podczas rozwiązywania zadań z matematyki, fizyki, chemii.

Dziecko dobrze radzi sobie z wszystkimi przedmiotami szkolnymi poza językiem polskim

Tę sprzeczność obserwuje się na poziomie nauczania początkowego, gdy trudności w czytaniu i pisaniu mają jeszcze charakter izolowany. W starszych klasach niepowodzenia szkolne zwykle uogólniają się na inne przedmioty, ponieważ dziecko przyswaja wiedzę za pomocą czytania.
Dziecko jest dobrym uczniem z danego przedmiotu, a nie potrafi wykonać niektórych zadań. Uczeń może świetnie znać geografię i równocześnie mieć kłopoty z orientacją na mapie ze względu na słabą percepcję wzrokową i przestrzenną; podobnie umiejętność dobrego rozumowania logicznego i matematycznego nie gwarantuje sukcesu z geometrii czy poprawnego wykonywania działań arytmetycznych. Zakłócenia rozwoju lateralizacji i percepcji przestrzeni powodują, że dobrzy matematycy popełniają błędy, przestawiając cyfry, źle je odczytują – od prawej do lewej strony (np. 95=59). Zaburzenia funkcji psychomotorycznych (wzrokowych, przestrzennych i koordynacji wzrokowo-ruchowej) mogą być przyczyną nieradzenia sobie z zapisem nutowym przez dzieci o dobrym, a nawet wybitnym słuchu muzycznym.

Dziecko dużo czyta, robi dodatkowe dyktanda, a nie potrafi zapamiętać pisowni wyrazów

Zdarza się, że dziecko pisze dodatkowe dyktanda, czyta, wielokrotnie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy