Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Dylematy pana Hyde'a

63

Dlaczego przyłapani na kłamstwie czy występku nie potrafią przyznać się do winy? Co powoduje, że sądzimy, że winni są zawsze inni? Jakie mechanizmy osobowości powodują, że ktoś idzie w zaparte? Czy u kogoś, kto przez lata żyje w kłamstwie, może nastąpić rozszczepienie osobowości? Jakub Kołodziej jest psychologiem i psychoterapeutą. Prowadzi własny Ośrodek Terapeutyczno-Szkoleniowy ANIMA w Lublinie. W psychoterapii wykorzystuje podejście integracyjne. Interesuje się psychologią narracyjną oraz suicydologią, czyli psychologią samobójstw. W pracy doktorskiej analizował „Strukturę depresji u młodzieży po próbach samobójczych”. W „Charakterach” pisał (m. in.) na temat poczucia winy, krzywdy, gniewu i przebaczenia, rozstań i szacunku dla drugiej osoby.

Dorota Krzemionka-Brózda: Czasem czyjaś ukryta, niechlubna przeszłość wypływa po latach i – jak napisała Agnieszka Zagner w „Polityce” – nagle jak kamień zawisa u szyi. Okazuje się, że ktoś przed laty robił coś, co jest sprzeczne z jego jawną postawą życiową, sprzeniewierzył się deklarowanym przez siebie wartościom, skrzywdził innych ludzi. Rzadko zdarza się, aby ludzie tak skonfrontowani ze swoją przeszłością przyznali po prostu: „pobłądziłem”, „przepraszam”, „proszę o wybaczenie”. Jak pan myśli, z czego to wynika?
Jakub Kołodziej: – Powody mogą być różne. Czasem taka osoba świadomie, celowo to zrobiła dla jakiejś korzyści i ani myśli przepraszać, uważa, że jej się to należało. Czasem zaś może sobie zdawać sprawę z tego, że źle zrobiła, ale gdy zostaje to publicznie ujawnione, po prostu zaprzecza wszystkiemu. Ma świadomość znaczenia swoich czynów, przeżywa żal i poczucie winy z tym związane. Ale zaprzecza, bo odczuwa silny lęk przed napiętnowaniem społecznym.

Czyli, mówiąc potocznie, idzie w zaparte?
– Tak. Jeżeli istnieją dowody jej winy, to taka osoba tym bardziej się pogrąża. Ale nie potrafi przewidywać konsekwencji swych zachowań. Pod wpływem silnego lęku społecznego zaczyna działać w sposób chaotyczny, gwałtowny i nieprzemyślany. Po prostu chce uciec z trudnej sytuacji.

– Tak jak przestępca ucieka z miejsca zbrodni. Ale zdarza się, że taka osoba nie przyznaje się sama przed sobą, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce w jej życiu. Jak to możliwe?
– Nasza psychika jest wyposażona w szereg mechanizmów obronnych, które zabezpieczają nas przed przeżywaniem winy. Bardzo trudno jest nam przyznać przed sobą samym, że coś zrobiliśmy źle, jeszcze trudniej przed innymi. Kiedy postępujemy wbrew sobie, łamiemy własne normy, pojawia się szereg reakcji, które służą zachowaniu dobrego samopoczucia. Jedną z takich reakcji jest zaprzeczanie. To dość prymitywny mechanizm obronny. Na przykład ktoś zwyzywał publicznie inną osobę, a potem twierdzi, że tego nie zrobił, że nic takiego nie miało miejsca. Albo próbuje wytłumaczyć swoje zachowanie w korzystny dla siebie sposób, stosując mechanizm racjonalizacji. Dowodzi, że w gruncie rzeczy to on miał rację, że to było jedyne wyjście z sytuacji. Taka osoba ma wręcz poczucie, że postąpiła dobrze.

Czyli nie naubliżałem tej osobie, ale dałem wyraz swojemu oburzeniu?
– Albo nawet twierdzę, że w ten sposób broniłem innych. Często też w takiej sytuacji dochodzi do wyparcia, czyli zupełnego odcięcia się od jakiegoś wydarzenia. Taka osoba w ogóle nie pamięta tego, co się stało. Ale to nie oznacza, że żyje sobie spokojnie. Mechanizm wyparcia jest niebezpieczny dla naszej psychiki. Wyparta przeszłość nie znika bez śladu. Pojawiają się różne objawy.

Jakie?
– Różnego rodzaju lęki, bezsenność, koszmary nocne, objawy somatyczne. Z niedopuszczaniem przeżywania winy wiąże się szereg niebezpiecznych objawów, które często prowadzą do nerwicy. Na przykład w zespole obsesyjno-kompulsywnym, dawniej nazywanym nerwicą natręctw, może pojawić się objaw mycia rąk. Pacjenci potrafią myć ręce nawet kilkadziesiąt razy dziennie, raniąc i kalecząc się przy tym. Wiedzą, że to nic nie da, ale mają silny wew­nętrzny przymus powtarzania tej czynności. W tym zachowaniu jest dużo symboliki. Myją ręce, jakby chcieli się z czegoś oczyścić. Nieraz podczas terapii pacjenci przypominają sobie coś ze swojego życia, o czym w ogóle nie pamiętali. Wraca pamięć aborcji albo uczestniczenia w różnych przestępstwach. Uświadamiają też sobie, że poprzez natrętne mycie rąk oczyszczają się z jakichś wcześniejszych czynów czy też uczuć, z agresji, chęci zemsty.

Bywa, że takie niespójne, budzące wstyd lub poczucie winy zdarzenia, przed którymi broni się nasza psychika, to nie są jednorazowe epizody. Czasem proceder trwa latami. Na przykład ktoś działał w opozycji, a jednocześnie donosił na swoich przyjaciół. Czy opisane mechanizmy cały czas pracują, by nie dopuścić do jego świadomości tego, co się dzieje? Czy też zaczynają działać dopiero wtedy, kiedy sprawa zostaje ujawniona?
– Może być i tak i tak. Zdarza się, że zaprzeczanie prowadzące do nieświadomości tego, co ktoś robi, działa cały czas, przez lata. Albo jeżeli nie potrafimy zaprzeczyć, to pomagamy sobie zapracowaniem, alkoholem, hazardem. Pamiętam mężczyznę, który najpierw maltretował swoją rodzinę, a potem jak gdyby nigdy nic szedł do kościoła. Był aktywnym działaczem w parafii. Angażował się w wiele pożytecznych akcji, po czym wracał do domu i znęcał się nad bliskimi. On nie miał poczucia, że robi źle. Wręcz przeciwnie, był przekonany, że tak właśnie należy postępować, i że jest dobrym mężem i ojcem.

Czyli ten mężczyzna postępował tak, jakby były w nim dwie osoby, żyjące w dwóch odmiennych światach?
– To dla nas – patrzących z boku – są dwa światy. Ale nie dla tego mężczyzny. Dla niego to był jeden spójny świat. Tak działają mechanizmy obronne. Patrząc z boku, jesteśmy przerażeni, jak można coś takiego robić. Gdyby ten mężczyzna nagle uświadomił sobie, co robi, to mógłby psychicznie tego nie wytrzymać. Mechanizmy obronne potrafi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy