Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

4 lutego 2016

Dwunastu gniewnych ludzi czyli czy mogę nie krakać wśród wron?

29

Jeśli siedem osób mówi, że film jest dobry, a ty – choć uważasz, iż film jest kiepski – powtarzasz za innymi, że był świetny, to znak, że ulegasz wpływowi tych siedmiu osób. Mówiąc krótko: jesteś konformistą. Czy wszyscy jesteśmy konformistami?

Dlaczego jesteśmy konformistami? Kiedy najczęściej? Czy konformizm zawsze jest czymś negatywnym? Badania Solomona Ascha nad konformizmem pozwoliły uzyskać odpowiedź przynajmniej na niektóre z tych pytań.

Sam przeciw reszcie
Minięło 50 lat od premiery jednego z najwybitniejszych filmów w historii kina – w 1957 roku publiczność po raz pierwszy zobaczyła na ekranach „Dwunastu gniewnych ludzi”, dramat wyreżyserowany przez Sidneya Lumeta, z Henrym Fondą w roli głównej. Fabuła tego filmu rozgrywa się w sali sądowej, a konkretnie w pokoju posiedzeń ławy przysięgłych.
Właśnie przysięgli są „dwunastoma gniewnymi”, którzy mają zdecydować o winie oskarżonego o morderstwo młodego człowieka. Początkowo sprawa wydaje się jasna – przysięgli chcą uznać chłopaka za winnego. Problem jednak w tym, że werdykt przekazany sędziemu musi być jednomyślny, tymczasem przysięgły numer 8 (w tej roli Henry Fonda) zgłasza swoje wątpliwości. Cały film jest znakomitym zapisem dyskusji (a właściwie walki), jaką podejmuje jeden człowiek przeciw reszcie przysięgłych. Nie wiadomo czy Lumet, reżyserując swoje arcydzieło, znał wyniki badań Solomona Ascha nad konformizmem. Jednak z całą pewnością eksperyment Ascha odgrywa w historii eksperymentów psychologicznych równie ważną rolę, jak „Dwunastu gniewnych ludzi” w historii kina. Tyle że w eksperymencie Ascha badani zachowali się zgoła odmiennie od bohatera filmu Lumeta.

Linia linii nierówna
Wyobraźmy sobie, że ktoś poprosił nas o pomoc w niewielkim badaniu, a właściwie w przygotowaniach do jego przeprowadzenia. Nasze zadanie jest niezwykle proste: mamy popatrzeć na obrazek i porównać linię podpisaną jako „wzór” z liniami opisanymi literami A, B i C. Następnie powinniśmy ocenić, która z linii z prawej strony obrazka jest takiej samej długości jak linia opisana jako wzór.
Wydaje się, że nie powinniśmy mieć najmniejszych kłopotów z rozwiązaniem tego zadania. Nawet bez użycia linijki wskażemy na linię A. I z całą pewnością będziemy mieli rację.
Co się jednak stanie, jeśli nieco zmienimy warunki wykonywania tego zadania? Wtedy, gdy będziemy mieli je rozwiązać nie sami, ale w pięcioosobowej grupie? I na dodatek każdy z członków grupy będzie odpowiadał głośno na pytania prowadzącego spotkanie moderatora? Dodajmy jeszcze, że nadano nam w grupie numer 5, więc odpowiedzi będziemy udzielali na końcu, kiedy wszyscy już się wypowiedzą. Czy coś się zmieni w naszej ocenie? Zapewne większość odpowie, że absolutnie nie. Wszak linie nie zmieniają swej długości, niezależnie od tego, jak wiele osób je ocenia. No dobrze, a co się stanie, gdy dodamy, że wszyscy, którzy wypowiadali się przed nami, jako linię o długości identycznej z wzorem wymienią linię B?

Wpuszczeni w maliny
Opisana procedura, to zapis przebiegu eksperymentu Solomona Ascha, badającego konformizm. Oczywiście ci, którzy przed nami wskazują niewłaściwą linię, nie są ludźmi z potężną wadą wzroku. To tzw. konfederaci, czyli pomocnicy eksperymentatora. Ich zadaniem jest utwierdzić uczestnika badania w przekonaniu, że wszyscy pozostali mają inne zdanie niż on co do długości linii.
Solomon Asch, amerykański psycholog, badania według tego wzorca po raz pierwszy przeprowadził w 1955 roku. W jego eksperymencie, przeprowadzonym według opisanej procedury, na niewłaściwą linię wskazało (w zależności od warunków badania, o czym za chwilę) aż 75 proc. uczestniczących osób. A zatem aż trzy czwarte spośród wszystkich uczestniczących w badaniu zachowało się konformistycznie.
Kiedy Solomon Asch opublikował uzyskane wyniki, pojawiło się wiele koncepcji wyjaśniających rezultaty badania. Jedną z nich były specyficzne czasy, w jakich prowadzono eksperymenty – lata 50. ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych, a więc komisja do spraw działalności antyamerykańskiej senatora McCarthy’ego oraz „polowania na czarownice”. Badacze sugerowali, że atmosfera „oblężonej twierdzy” oraz wychowania do posłuszeństwa (jakie dominowało w oświacie amerykańskiej przed rewolucją obyczajową przełomu lat 60. i 70.) mogły wzmagać postawy i zachowania konformistyczne.
Jednak te „przyczyny” nie mogły działać w innych krajach, w których powtarzano eksperyment, a wyniki wszędzie okazywały się podobne.

Czy bijesz swoje dziecko
Co więcej, identyczne wyniki osiągano także przy zmianie procedury, która umożliwiała badaczom realizowanie eksperymentu poza laboratorium. Interesujący eksperyment, oparty w swej idei na pomyśle Ascha, przeprowadzono we Wrocławiu.
Wykorzystano w nim ekipę telewizyjną, która, chodząc po jednej z wrocławskich ulic, zbierała materiał do tzw. sondy ulicznej. Procedura wyglądała następująco: do mężczyzn idących ulicą podchodził człowiek z kamerą na ramieniu i prosił o krótką wypowiedź do wieczornego programu. Jeśli osoba się zgadzała, wskazywał miejsce, w którym czekało już czterech innych mężczyzn, rzekomo także zwykłych przechodniów (jak łatwo się domyślić, byli to pomocnicy eksperymentatora). Cała grupka była instruowana, że za chwilę zostanie nagrana sonda uliczna dotycząca problemu bicia dzieci. A konkretnie każdy z mężczyzn usłyszy pytanie: „Czy panu zdarza się bić swoje dziecko?” i odpowie na nie przed kamerą. „Najpierw jednak chcę, żeby panowie powiedzieli to na sucho, bez włączonej kamery” – dodawał podający się za dziennikarza eksperymentator. Każdy z mężczyzn mówił zatem kilka zdań, które można streścić następująco: „Nie żeby mocno, ale czasem dzieciaka trzeba walnąć, bo inaczej przecież nie posłucha. To w końcu dla jego dobra”. Nie trzeba chyba dodawać, że prawdziwy badany był ostatni w kolejce do wypowiedzi i to, co powiedział, w niczym nie różniło się od opinii poprzedników.
Gwóźdź programu miał jednak dopiero nastąpić. Eksperymentator dziękował za wypowiedź „na sucho” i informował, że teraz wypowiedzi będą nagrywane. Włączał kamerę i prosił mężczyzn o wypowiedzi w tej samej kolejności. Opinie, które słyszał od pierwszych cz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy