Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Laboratorium

12 września 2016

Dwa tysiące stóp pod ziemią 

0 587

Przez ponad dwa miesiące 33 chilijskich górników tkwiło 688 metrów pod powierzchnią ziemi. Nikt jeszcze nie przebywał w takich warunkach tak długo. Stłoczeni w zamkniętej przestrzeni, skazani na siebie i odcięci od świata - przetrwali. A ich doświadczenie stało się okazją, by dowiedzieć się, jakie są skutki długotrwałej izolacji. Co ułatwia przetrwanie w takich warunkach, a co utrudnia?

Przez dwa miesiące chilijscy górnicy znajdowali się w sytuacji uwięzienia. Tkwili pod ziemią wbrew swej woli, w wyniku katastrofy. Mężczyźni doświadczyli izolacji, oddaleni od bliskich, wyłączeni z dotychczasowych zajęć. Można też mówić o warunkach deprywacji sensorycznej. Niewątpliwie 700 metrów pod ziemią dopływ bodźców jest ograniczony: panuje tam ciemność, duchota i wysoka temperatura. W tej traumatycznej sytuacji
górnicy odczuwali niepewność, lęk, nudę i deprywację wielu podstawowych potrzeb fizjologicznych, psychologicznych i społecznych.

Osamotnieni, uwięzieni, wyłączeni
Od wielu lat psychologowie prowadzą eksperymenty i badania nad skutkami przebywania w takich szczególnych, ekstremalnych warunkach. Opisali, czego doświadczają ludzie w różnych naturalnych sytuacjach deprywacji, na przykład piloci prowadzący samoloty na dużych wysokościach, emigranci przeżywający izolację społeczną, dzieci odseparowane od swojego normalnego środowiska, osoby miesiącami przebywające w szpitalu. Często badaczom „z pomocą” przychodzi przypadek, stwarzając sytuacje izolacji. Zdarza się, że w wyniku katastrofy lotniczej ludzie na długo pozostają uwięzieni w trudno dostępnym terenie – tak jak bohater filmu „Cast Away” (polski tytuł „Poza światem”). Przed laty szeroko opisywany był dramat pasażerów urugwajskiego samolotu, który rozbił się w 1972 roku w Andach. Aż 32 osoby przeżyły katastrofę, wiele z nich było rannych. Zagubieni w wysokich górach rozbitkowie daremnie czekali na ekipy ratunkowe. Przez 71 dni zmagali się z mrozem, głodem, lawinami, zwątpieniem, ranami i osamotnieniem. Przetrwała połowa z nich. By przeżyć, musieli pokonać wewnętrzny opór i żywić się ciałami zmarłych osób. Rok wcześniej w kopalni „Mikulczyce-Rokitnica” w Zabrzu doszło do zawału. Jeden z górników, Alojzy Piontek, przetrwał pod ziemią aż tydzień, w zupełnej ciemności i izolacji. Jadł swoje buty, żuł stylisko od łopaty, pił własny mocz.

POLECAMY

Sytuacje deprywacji i izolacji bywają elementem zadań, jakich się podejmujemy. Doświadczają ich ludzie podczas ekspedycji wysokogórskich lub speleologicznych, a także rejsów dalekomorskich, wypraw polarnych oraz podczas misji kosmicznych. Do takich sytuacji odnoszą się w psychologii pojęcia: deprywacja, izolacja, ograniczenie dopływu bodźców zmysłowych i społecznych, zredukowanie modalności i złożoności bodźców, naprzemienna redukcja różnych rodzajów bodźców (np. albo wzrokowych, albo słuchowych, albo czuciowych), osamotnienie, uwięzienie itp. Większość z tych pojęć trafnie opisuje psychologiczną sytuację, w jakiej znaleźli się chilijscy górnicy.

Literatura przedmiotu dostarcza licznych danych na temat ludzkich reakcji w takich warunkach oraz na temat psychologicznych kosztów radzenia sobie z nimi. Najlepiej przebadane są eksperymentalne sytuacje deprywacji, polegającej na ograniczeniu lub całkowitym pozbawieniu dopływu bodźców. W takich sytuacjach pojawiają się zmiany w zachowaniu – zarówno niespecyficzne, jak i specyficzne. Te pierwsze wynikają z funkcjonowania naszego mózgu w warunkach obniżonego poziomu stymulacji, gdy bodźców jest mniej i są one słabsze lub pozbawione znaczenia. Zmiany specyficzne natomiast zależą od tego, jakiego typu jest to sytuacja deprywacji i jak długo trwa. Reakcje ludzi na takie sytuacje różnią się w zależności między innymi od typu ich temperamentu, a także od wielkości i składu grupy, w jakiej przebywają.

Nasz mózg, by prawidłowo funkcjonować, potrzebuje dopływu nie tylko informacji, ale również bodźców. Zgodnie z modelem optimum stymulacji C. Leuby, zarówno zbyt niski poziom stymulacji (deprywacja sensoryczna), jak i zbyt wysoki jej poziom (przeciążenie stymulacyjne) mają charakter awersyjny, wiążą się z odczuwanym stresem i spadkiem sprawności działania.

Okrutny raj
Największy stres wywołują dwa typy deprywacji. Pierwsza to „redukcja możliwości strukturalizacji bodźca”, która polega na pozbawieniu bodźca sensu i znaczenia. Typowym przykładem są badania eksperymentalne W. Herona, W.H. Bextona i T.H. Scotta z McGill University w Kanadzie, przeprowadzone w latach 60. ubiegłego wieku. Studentom uczestniczącym w eksperymencie oferowano 20 dolarów dziennie tylko za to, że leżeli bezczynnie w wygodnych łóżkach. Uczestnicy mieli na oczach opaskę, która wprawdzie przepuszczała światło, lecz uniemożliwiała im spostrzeganie kształtów. Przedramiona unieruchomiono im i okryto specjalnymi cylindrami, które uniemożliwiały jakiekolwiek wrażenia czuciowe. Na uszy zaś założono im słuchawki, w których słychać było tylko tzw. biały szum. W tego typu sytuacji dochodzi do deprywacji percepcyjnej, poziom stymulacji na wejściu niewiele tu odbiega od normalnego, tzn. osoba cały czas coś widzi, coś słyszy, natomiast mniej lub bardziej rygorystycznie ogranicza się jej możliwość strukturalizacji i organizacji bodźców, tzn. nie niosą one żadnej treści, uczestnik nie widzi ani nie słyszy nic, co by miało dla niego jakieś określone znaczenie. Natężenie bodźców jest utrzymane na względnie jednakowym poziomie, co skutecznie utrudnia ich odróżnianie, zaburzając orientację w otoczeniu. Warunki stworzone w eksperymencie Herona, Bextona i Scotta wszystkim zapracowanym, zabieganym i ponad miarę obciążonym osobom mogą wydawać się rajskie. Ale tylko na pozór. Wyniki pokazały, że w tych warunkach po kilkudziesięciu godzinach pojawiają się zaburzenia funkcjonowania – uczestnicy szybko ulegli dezorientacji, przeżywali halucynacje i sny na jawie, odczuwali napięcie i lęk.

Drugi rodzaj sytuacji deprywacji sensorycznej dotyczy „redukcji absolutnego poziomu bodźca”. Przykładem tego typu sytuacji są badania J.T. Shurleya, prowadzone w latach 60. ubiegłego wieku w Veterans Administration Hospi[-]tal w Oklahoma City. Deprywacja sensoryczna polega tu na maksymalnym ograniczeniu wszystkich bodźców. Aby to osiągnąć, stosuje się kamery dźwiękoszczelne i zaciemnione. Osoby badane przebywają w najwygodniejszej pozycji relaksowej, noszą specjalny ubiór, ograniczający dodatkowo możliwość odbierania wrażeń, mogą też przebywać w stanie nieważkości. Porozumiewanie się osoby badanej z eksperymentatorem jest ograniczone do niezbędnego minimum. W takich warunkach już po kilku godzinach u badanych pojawiają się pierwsze zaburzenia – halucynacje, utrata orientacji przestrzennej, lęk itp. Narasta przemożna chęć, by wyjść, uciec i zakończyć udział w eksperymencie.

Słowniczek

Deprywacja sensoryczna – ograniczenie lub całkowite pozbawienie dopływu bodźców. Badania, inspirowane głównie koncepcją procesów mózgowych kanadyjskiego psychologa Donalda Hebba, przyniosły niezwykle interesujące wyniki. Dowiodły, że brak stymulacji przenoszącej informację jest stanem negatywnym. Odnotowano cztery rodzaje konsekwencji deprywacji sensorycznej. Osoby doświadczające jej miały zaburzenia percepcji, zaburzenia procesów myślowych i pamięci. Przeżywały halucynacje i sny na jawie, a także silne napięcie i lęk. Brak informacji powodował dezintegrację procesów mózgowych, choć inne potrzeby były w tym czasie zaspokojone. Natomiast zaspokojenie deficytu informacji przynosiło pozytywne skutki. W eksperymentach Roberta Butlera stwierdzono, że możliwość wyjrzenia przez otwór w zamkniętym pojemniku działała jak pozytywne wzmocnienie – informacja stawała się nagrodą.

Na sensorycznym głodzie
Powyższe dane dowodzą, że potrzeba stymulacji jest jedną z naszych podstawowych, atawistycznych wręcz potrzeb. Dopływ bodźców jest warunkiem normalnego funkcjonowania naszego mózgu. Wszelkie ograniczenia stymulacji, naturalne bądź stworzone sztucznie w laboratoriach, są przyczyną stresu psychologicznego. Przebywanie w takich warunkach, w jakich znaleźli się chilijscy górnicy, pociąga za sobą określony koszt fizjologiczny i psychologiczny, zwany potocznie „głodem sensorycznym”. I podobnie jak głodny myśli tylko o jedzeniu, tak w niedosycie stymulacji pragniemy nade wszystko zredukować ów sensoryczny głód.

Nie wszyscy jednak w równym stopniu są wrażliwi na ten niedosyt. Poziom doświadczanej deprywacji zmysłowej i jej konsekwencje zależą w dużej mierze od naszej umiejętności regulacji dopływających bodźców i wyuczonych preferencji stymulacyjnych. Dużą rolę odgrywa tu typ temperamentu, a konkretnie cecha, która w regulacyjnej koncepcji temperamentu Jana Strelaua nazwana jest reaktywnością. Od niej zależy nasze większe lub mniejsze zapotrzebowanie na stymulację. Im mniejsza reaktywność, tym bardziej pożądane są bodźce, tym gorzej taka osoba będzie znosić sytuację deprywacji.

Koncepcje „optimum pobudzenia”, którą sformułował Donald O. Hebb i „optimum stymulacji”, której twórcą jest C. Leuba, opisują zależności między poziomem stymulacji a naszym poziomem aktywacji, samopoczuciem i efektywnością działań. Obie zakładają, że do tego, aby procesy korowe w naszym mózgu przebiegały sprawnie, konieczny jest określony poziom pobudzenia, będący efektem stymulacji. Od tych procesów z kolei zależy sprawność naszych działań. Nasz mózg i my wraz z nim funkcjonujemy najlepiej, gdy poziom pobudzenia (aktywacji) jest optymalny – nie za wysoki ani nie za niski. Gdy poziom stymulacji odbiega od pożądanego, umiemy sobie z tym poradzić. Nasz organizm potrafi nauczyć się takich reakcji, które podnoszą stymulację, gdy jest jej za mało (włączamy radio, g...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy