Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Dobry gniew, niedobra agresja

0 570

Istnieją emocje, które stwarzają nam duże problemy i które z trudem akceptujemy. Należą do nich między innymi gniew i agresja. W psychologii można zauważyć różne podejścia do tych emocji. Jedni badacze próbują udowodnić konieczność pozbywania się agresji i gniewu, inni przekonują o konieczności ich kontrolowania.

Oba stanowiska wydają się być słuszne i jednocześnie sprzeczne.
Podstawową rzeczą jest odróżnienie gniewu od agresji. W gniewie jest siła, w agresji – strach i bezsilność. Gniew ma swój cel, w agresji trudno przewidzieć, co się stanie. Gniew jest obroną, agresja atakiem; gniew chroni nas przed utratą poczucia własnej wartości, agresja osłabia je, a nawet niszczy. Gniew daje nam poczucie siły, dumy i godności, agresja – poczucie winy. Agresja niszczy, gniew leczy – niektórzy mówią, że jest cnotą.
Istnieje też podobieństwo między tymi emocjami – w sposobie ich przeżywania. Zarówno gniew, jak i agresja dają poczucie rozbicia, wyłączają logiczne myślenie, powodują złe samopoczucie fizyczne. Są to emocje, z którymi nie wiadomo, co robić: stłumione – po pewnym czasie eksplodują, wyrażone – powodują napięcia i konflikty. Stąd też w toku naszego życia wytwarzamy różne, zazwyczaj nieświadome sposoby radzenia sobie z nimi.
Jednym z takich sposobów jest pozbawienie się zdolności przeżywania tych emocji. Nazywamy to tłumieniem, wyparciem, zepchnięciem do podświadomości. Spotykamy osoby, które mówią: „Jestem spokojny, nic mnie nie rusza”. Kiedy ktoś wyrządza im krzywdę, uważają, że to ich nie dotyka. Wydają się opanowane, spokojne, mogą być dobrymi mediatorami w sporach. Jednak wraz z wiekiem taka postawa trudna jest do utrzymania i choć nadal możemy nie kontaktować się ze swoją złością, pojawiają się przykre objawy. Przypominam sobie pewną kobietę, która twierdziła, że jest całkowicie pozbawiona agresji. Nie pamiętała, żeby ją coś wyprowadziło z równowagi. Problemem zaś, z jakim się do mnie zgłosiła, był silny lęk przed odejściem męża, który ciągle jej to zapowiadał, grożąc przy tym, że zabierze ze sobą także dzieci. Odepchnęła od siebie agresję, ale wpadła w silną nerwicę.
Tłumieniu złości mogą towarzyszyć różne reakcje, na przykład huśtawka nastrojów, depresja, wybuchy płaczu, silny lęk przed obiektywnie niegroźną sytuacją, silne poczucie winy, utrata kontaktu ze sobą – nie wiem, kim jestem; nie wiem, co czuję; trudno mi podjąć decyzję; nie wiem, jak się zachować w pewnych sytuacjach. Niektórzy mówią, że są jakby za szybą, zapakowani w przezroczysty worek foliowy. Inni z kolei przyłapują się na marzeniach o sile, okrucieństwie i bezwzględności. Mogą pojawić się też natrętne myśli lub czynności, które coraz bardziej zaczynają nami sterować. Możemy bać się ostrych przedmiotów, żeby nie zrobić komuś krzywdy; trudno pozbyć się przekleństw, które cisną się do głowy; dziesięciokrotnie sprawdzamy, czy zamknęliśmy samochód albo zakręciliśmy gaz. Zaczynamy bać się zarazków, dlatego myjemy ręce długo, często i dokładnie. Wiemy, że te wszystkie myśli i czynności są bez sensu, ale nie możemy się od nich uwolnić.
Trudno jest opisać skutki tłumionej agresji. Są one tak różnorodne i tak zaskakująco odległe od przyczyn, że niejednokrotnie – w toku psychoterapii – sam pacjent dziwi się, że właśnie chodziło o agresję. Dlaczego tracimy zdolność do przeżywania agresji? Najczęstszym powodem jest poczucie winy. Jeżeli często doświadczamy silnego i jednocześnie irracjonalnego poczucia winy, prawdopodobnie mamy problem z wyrażaniem złości. Wtedy bardzo trudno traktować nam agresję jako sygnał informujący o zagrożeniu. Oceniamy ją i traktujemy jako dowód własnej bezwartościowości. I kiedy czujemy na przykład agresję do swoich rodziców, to wewnętrzny głos mówi: „Jest coś z tobą nie tak, przecież oni cię kochają”. Często faktycznie kochają, ale popełniają też błędy, które rodzą agresję, my zaś traktujemy ją jako dowód swojej niewdzięczności i bezwartościowości.
Chore poczucie winy potrafi przemienić agresję w autoagresję. Może nas nic i nikt na świecie nie złościć, oprócz własnej osoby. Autoagresja nie przestaje być agresją. Zachowania autoagresywne są sprzeczne z prawami natury, ale jeżeli są, o czymś nas informują. Stąd tak często próby samobójcze okazują się sposobem na pozbycie się agresji, a celem zamachu samobójczego jest zemsta.
[nowa_strona] Odkrycie w sobie agresji bywa dla wielu kluczowym i zasadniczym momentem zmiany. Wiele osób nie ma z tym najmniejszego problemu, ale dla innych nie jest to proste. Często zauważam, że niektórzy ludzie bardzo wolno przechodzą przez ten etap. Jest on tak ściśle obwarowany mechanizmami obronnymi, że trudno im się przez nie przebić ze swoją złością. Kiedy jednak uruchomią pokłady nagromadzonej agresji, często nie wiedzą, co z nimi zrobić i kiedy się to skończy. Mogą odczuwać lęk, że komuś coś zrobią, naubliżają, pobiją. Trudno nam odróżnić, że czym innym jest przeżywanie złości, a czym innym zachowanie pod wpływem złości. Sam fakt przeżywania nikogo nie rani, a nas leczy.
Jeżeli pod wpływem różnych sygnałów rodzi się w nas gniew, trzeba go wyrażać. Sposoby są różne. Warto we własnym ciele zlokalizować swoją złość. Mogą o niej świadczyć: napięte mięśnie karku, szczękościsk, drżenie mięśni rąk lub nóg, duszności itd. Można bić rękami, na przykład w tapczan albo worek treningowy, wykonywać głębokie wdechy i...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy