Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

15 czerwca 2016

Do czego służy łóżko

33

Jak oszukujemy w seksie? Dlaczego ją wieczorem głowa nie boli, gdy on naprawi kran? Po co udawać orgazm? Czy seks może być karą? Czy można się kłócić nago? - na te i inne pytania odpowiada seksuolog Wiesław Sokoluk.

Dorota Krzemionka: – W swojej książce twierdzi Pan, że intymne uniesienia stają się czasem walutą wymienną, „bonem kopulacyjnym”. Seks bywa używany jako nagroda?
Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki. Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.

– Co to znaczy: oszukiwać w seksie?
– Najprościej, to używać go do tego, do czego nie służy.

– A do czego seks nie służy?
– Łatwiej powiedzieć, do czego służy. Są dwie podstawowe funkcje seksu: więziotwórcza i prokreacyjna. Do tego służy seks. Ale ponieważ jest tak silnie nagradzający, to otwiera się pokusa, żeby wykorzystywać go do innych celów. Kupczenie seksem ma różne formy: od pornobiznesu, poprzez seks w reklamie, aż po manipulacje w celu uzyskania różnych korzyści w związku, materialnych lub psychologicznych. Bywa, że używamy seksu, aby wymusić na partnerze korzystne dla siebie zachowania. Na przykład skłonić go do jakiejś decyzji. Oto mam ochotę gdzieś wyjechać, a on nie. Tak manipuluję dawaniem i odbieraniem seksu, żeby w końcu skłonić go do wyjazdu. To może przybierać różne formy, od ukrytych zabiegów do jawnego szantażu. Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.

– A seks z wdzięczności dla partnera? On pozmywał naczynia, dzieciom pomógł odrobić lekcje, a ona staje się bardziej namiętna...
– To może być inna sytuacja. On spełnia jej oczekiwania. Ona czuje, że mu na niej zależy, że jest zaangażowany, rozumie ją, zdejmuje z niej obowiązki. Traktuje to jako dowód jego uczucia i troski. W efekcie więź się pogłębia. Na dodatek ona jest mniej zmęczona, więc ma większą ciekawość na niego. Kupczenie byłoby wtedy, gdyby ona od mycia naczyń uzależniała intymny kontakt. Gdyby wprost komunikowała: jeśli zrobisz to, czego oczekuję, dostaniesz to, czego pragniesz. Seks staje się wtedy instrumentem wpływu i służy wymianie nie tyle bliskości, co dóbr.

– Jeśli on nareszcie naprawi ten cieknący kran, to ją głowa wieczorem nie boli... Czy mają z tego przyjemność?
– On tak. Czy ona, to sprawa dyskusyjna.

– Jak wiadomo, ciała nie da się oszukać. Ale z budowy naszych ciał wynika, że kobiety łatwiej mogą udawać namiętność, której nie czują.
– W przypadku mężczyzny prostsze bodźce wystarczą, aby uruchomić jego reakcję seksualną, niewiele zabiegów tu trzeba. Seksualność kobiety jest bardziej złożona. Kobieta w zasadzie jest zawsze zdolna do odbycia stosunku, niezależnie od tego, czy partner ją pociąga, czy nie. Może udawać. Mężczyźnie jest trudniej, bo nie jest w stanie wymusić na sobie erekcji. Dlatego kobietom łatwiej kupczyć seksem.

– Słyszałam od pewnej pary, że on po udanej transakcji wraca do domu, kładzie kasę na stole i pyta: co mi za to zrobisz?
– Wygląda to na zabawę w bogacza i najlepszą kurtyzanę w mieście. On przychodzi jak do burdelu, rzuca pieniądze i ma ją u stóp. Ale ta gra może mieć kilka psychologicznych podtekstów. Jeśli kobieta godzi się na seks i jest wtedy dla niego miła, to mniej lub bardziej świadomie nagradza partnera za to, że przynosi kasę, choć trudno się jej do tego przyznać wprost, nawet przed sobą. Dlatego przybiera to postać zabawy. Może też w ten sposób komunikować mu: widzisz, jeśli dbasz o byt materialny, to jestem chętniejsza, bo się nie denerwuję, nie stresuję. A mężczyzna w ten sposób może zyskać poczucie mocy, jakby mówił: widzisz, mogę cię kupić.

– Czy nie jest tak, że mężczyźni gonią za statusem i majątkiem, by mieć docelowo seks, najlepsze hurysy?
– Gdyby chodziło im o hurysy, to nie doświadczaliby takich kryzysów bilansowych mimo udanego życia seksualnego. Miłość kobiety, nawet tej najważniejszej, nie chroni mężczyzny przed kryzysem, jeśli nie osiągnął celów, jakie sobie postawił. Kobiety się dziwią, nie rozumieją, dlaczego ich deklaracje: kocham cię, jesteś dla mnie najważniejszy – nie wystarczają mężczyźnie. Można powiedzieć tak: dla mężczyzny jako człowieka miłość jest bardzo ważna, jak dla każdego z nas. Ale jako mężczyźnie potrzebne są mu boksy ze światem. Mężczyźni zawsze się uganiają za statusem, prestiżem. Natomiast u kobiety jest odwrotnie. Jako kobiecie potrzebna jest jej więź i bezpieczeństwo psychologiczne, natomiast jako człowiek potrzebuje boksów ze światem. Gdy kobieta przeżywa kryzys życiowy i facet jej powie: spokojnie, ja cię kocham, będziemy razem, to często wystarczy, by się uspo[-]koiła. Ponieważ jednym z ważnych priorytetów, nawet ambitnych kobiet, jest bezpieczeństwo i więź uczuciowa.

– Zdarza się, że ona godzi się na seks, żeby mieć jakiś związek, by być czyjąś. Czy to jest manipulacja?
– Trudno powiedzieć, gdzie tu przebiega granica. Jeśli ona poprzez seks uzyskuje dobra materialne, mamy do czynienia z pewnym rodzajem prostytucji. Jeśli w ten sposób próbuje zabezpieczyć swe potrzeby psychologiczne, zyskać związek, mieć człowieka, to też manipuluje seksem i na dłuższą metę jest to niebezpieczne. Jeśli usiłujemy użyć seksu do czegoś innego niż on służy, zazwyczaj obraca się to przeciwko nam. Z komplikacjami somatycznymi włącznie. Jeśli kobieta nie jest pobudzona, nie odczuwa napięcia seksualnego, to w efekcie kontaktów intymnych może dojść do uszkodzenia błony śluzowej i przewlekłych stanów zapalnych pochwy.

– Bywa, że kobieta godzi się na seks, żeby on nie odszedł do innej.
– Czyli zakłada, że on jest jej wierny nie dlatego, że jest dla niego ważna, że jest kobietą jego życia. Używa seksu, by zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa i stałość związku. To smutne. Za taką postawą kryje się mit społeczny, z którym walczę. Mit, że to kobiety są odpowiedzialne za trwałość związku i seksualność mężczyzn. Zgodnie z tym mitem facetów traktuje się jak bezrozumne zwierzę, które musi się wyżyć. A przecież nie ma przeszkód, żeby rozwinięty facet mógł się powstrzymać od natychmiastowego rozładowania napięcia seksualnego. To bywa dotkliwe, ale od tego się nie umiera. Mężczyzna nie musi rzucać się na wszystko, co się rusza. Kobiety obarcza się odpowiedzialnością za jego reakcje seksualne – vide „spis cudzołożnic” w polskich szkołach. A dlaczego ojców – sprawców ciąż – nie liczyć? Jeśli on od niej odszedł, to często słyszy się: no tak, nie starała się. Oboje się nie starali. Wzajemnie trzeba coś zainwestować w związek. Jako facet też muszę się postarać, żeby dla niej być atrakcyjnym.

– Czy zdarza się, że mężczyzna też gra seksem?
– Bywa i tak. Przypomina mi się scena z filmu „Wodzirej” Feliksa Falka, gdy bohater usiłuje uzyskać pewne informacje od starszej, nieatrakcyjnej kobiety. Ona stawia sprawę jas...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy