Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny , Otwarty dostęp

22 czerwca 2022

NR 7 (Lipiec 2022)

Dlaczego właśnie Ty? - Czyli jak podświadomość wpływa na wybór partnera

0 799

Czy naprawdę wybieramy partnera? A może pchają nas ku niemu nieświadome pragnienia i lęki… Bezwiednie lokujemy w nim te części siebie, z którymi sobie nie radzimy, o których wolimy nie wiedzieć. I nie rozumiemy, czemu partner zaczyna nas coraz bardziej drażnić i odpychać. Czy jest ratunek dla takiej pary? Gdzie go szukać?

Na jakimś etapie życia każdy z nas marzy o partnerze i wyobraża sobie, jaki on ma być. Część tych pragnień ma charakter jawny i przybiera postać świadomych kryteriów doboru partnera. Na przykład kobieta chce, żeby jej przyszły mąż pochodził z inteligenckiej rodziny, miał wykształcenie techniczne, poczucie humoru i potrafił tańczyć. Oczywiście, te kryteria mogą mieć jakiś związek z obrazem jej ojca albo niespełnionymi potrzebami matki w stosunku do męża czy też z przekazem międzypokoleniowym w jej rodzinie. 

Jednak to, co najbardziej łączy dwoje ludzi, zwykle nie dzieje się na świadomym poziomie. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak silnie nieświadome czynniki, takie jak nasze pragnienia, lęki czy emocjonalne potrzeby, wpływają na wybór partnera. Te nieuświadamiane oczekiwania dotyczą nie tyle atrybutów, jakie powinien on posiadać, ile tego, co ma się wydarzyć we wzajemnej relacji. Na przykład bezwiednie oczekujemy, że partner pomieści w sobie takie części nas samych, z którymi sobie nie radzimy, wolimy ich nie widzieć i nic o nich nie wiedzieć. Ale jednocześnie w jakiś sposób czujemy ich obecność. Malutkie dzieci potrzebują, aby opiekun przetworzył ich wewnętrzny chaos lub zewnętrzny dyskomfort, którego doświadczają, choć go nie rozumieją, w coś oswojonego, z czym można sobie dać radę. Podobnie reagują dorośli z różnymi dziecięcymi, niezaspokojonymi frustracjami i potrzebami – nieświadomie oczekują, że partner, którego darzą miłością, zadba o nie i pomoże im je wewnętrznie zintegrować. 

POLECAMY

Co umieszczamy w partnerze 

Psychoanalityczny terapeuta par Stanley Ruszczynski w wystąpieniu na II Konferencji pt. Pracując Psychoanalitycznie z Parami powiedział: „Dokonując wyboru, tworząc małżeńskie dopasowanie (marital fit), para buduje relację polegającą na wzajemnym kontenerowaniu, w której jest miejsce zarówno na rozwój, jak i na obrony”. Kontenerowanie oznacza, że jesteśmy w stanie przyjmować, przetwarzać i rozumieć stany psychiczne bliskiej osoby, zarazem nie reagując na nie personalnie. Bliska relacja ma zatem jednocześnie naprzemiennie dwa potencjały. Z jednej strony może nam pomóc zintegrować różne strategie obronne, jakie nabyliśmy jeszcze w dzieciństwie – takie, jak na przykład unikanie przeżywania i wyrażania złości, smutku czy bezradności – co w efekcie umocnić może więź z ukochaną osobą. Z drugiej strony niekiedy bliska relacja może wzmacniać nasze obrony przed przyjęciem tych uczuć – skłonni jesteśmy wtedy coraz silniej lokować je w partnerze, w konsekwencji tracąc więź z prawdziwą postacią partnera i siebie samego. Pozostajemy wtedy w kontakcie nie z realną osobą, lecz ze swoją częścią, którą w niej umieściliśmy, a która staje się dla nas coraz bardziej drażniąca, odpychająca. W takiej sytuacji nasilają się nieświadome mechanizmy obronne, takie jak zaprzeczenie, rozszczepienie, wyparcie, a relacja – zamiast satysfakcjonującej bliskości – rodzi coraz więcej cierpienia.

Oto przykład: pani A. to niepewna siebie kobieta, bardzo wrażliwa na wszelkie uwagi pod jej adresem i przejawy własnej niedoskonałości. W dzieciństwie brakowało jej poczucia bezpieczeństwa. Wyidealizowany przez nią ojciec często i na długo wyjeżdżał do pracy za granicę, zostawiając rodzinę pod opieką matki. Ta zaś, zajmując się czwórką dzieci, nie miała czasu, by okazać córce troskę, zamiast tego „bombardowała” ją ciągłymi uwagami i wymaganiami. Co więcej, część obowiązków nad dziećmi cedowała na najstarszego syna, który niezadowolony z tej roli często dokuczał młodszej siostrze, komentując jej wygląd i zachowania. 

Pani A. dorosła, wyszła za mąż. Z upływem lat czuła się coraz bardziej nieszczęśliwa w związku i nie rozumiała dlaczego, skoro jej mąż w zasadzie niewiele się zmienił. Czas, jaki wspólnie spędzali, nie cieszył, rozmowy z mężem sprawiały przykrość. Pani A. coraz częściej odbierała go jako krytycznie nastawionego wobec niej. Nie zdawała sobie sprawy, że nieświadomie umieściła w mężu swoją krytyczną i samooskarżającą część, która „zainstalowała” się w niej w dzieciństwie na skutek nadmiaru krytyki ze strony matki i brata. Nie radziła sobie z tym, bo nigdy nie czuła się wystarczająco dobra, ładna czy kompetentna. Uważała, że jest gorsza od innych ludzi i zamartwiała się wszelkimi przejawami swojej niedoskonałości. Niepewność co do swej wartości skrywała pod nadmierną dbałością o urodę – poddawała się licznym zabiegom estetycznym, ciągle była na jakichś dietach. W pracy nigdy nie czuła się dość pewna swoich decyzji, choć miała solidne wykształcenie i kierowała kilkunastoosobowym zespołem.

Z czasem mąż zaczął niepokoić się nadmierną drażliwością żony i jej skłonnością do dystansowania się od niego. Otwarcie jej o tym mówił, co tylko nasilało negatywne odczucia kobiety w relacji. W końcu uległa prośbom męża i udali się po pomoc do specjalisty. Podczas terapii par mogli uświadomić sobie, co tak naprawdę się między nimi dzieje. Mąż, dla którego relacja z żoną była bardzo ważna, wytrzymywał jej niesprawiedliwe czasem zachowania i tłumaczył je sobie na różne sposoby, np. stresem związanym z pracą małżonki albo z chorobą jej ojca. Starał się nie odbierać jej reakcji personalnie i nie brnąć w krytycyzm, obrażanie się czy karanie żony.

Gdy para współdzieli niepokoje

Łatwo jednak wyobrazić sobie inny, blokujący bliskość i rozwój tej pary scenariusz. Wyobraźmy sobie, że mężem pani A. jest mężczyzna, który doświadczył w poprzednim związku zdrady i porzucenia przez wieloletnią partnerkę. Było to dla niego tym bardziej bolesne, bo odtwarzało emocjonalne zranienia z dzieciństwa. Kiedy był dzieckiem, jego matka wyjechała za granicę, by zaopiekować się swoją matką. Jego i siostrę zostawiła pod opieką ojca. Nieobecność matki przedłużała się, ostatecznie rodzice się rozwiedli. Opieką nad dziećmi dzielili się, jednak ze względu na naukę szkolną chłopiec wraz z siostrą większość czasu spędzał w domu ojca. Bardzo tęsknił za mamą. Kiedy założyła nową rodzinę, poczuł się porzucony. Narastała w nim złość i zazdrość o nowego partnera matki. 

Przy takiej konstelacji doświadczeń rodzinnych para na nieświadomym poziomie może współdzielić wewnętrzne niepokoje związane z porzuceniem i utratą bliskości z jednym z rodziców – żona z wyjeżdżającym za granicę ojcem, a mąż z opuszczającą go i wybierającą życie w innej rodzinie matką. Jak wówczas mogą ułożyć się ich wzajemne relacje? Odsuwanie się żony mąż przeżywa jako zagrażające, jej zamartwianie się zaś i nadmierne zaangażowanie w pracę uruchamiają w nim wewnętrzne lęki przed byciem odrzuconym i zdradzonym przez bliską osobę. W odczuciu męża praca żony i jej niezależne działania stają się konkurencją d...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy