Skąd wzięło się przekonanie, że lawenda uspokaja?
Lawenda należy do najczęściej badanych surowców wykorzystywanych w aromaterapii. W 2019 roku Hyun-Ju Kang, Eun Sook Nam, Yongmi Lee oraz Myoungsuk Kim opublikowali metaanalizę 22 randomizowanych (przeprowadzonych z losowym przydziałem uczestników do grup) badań z udziałem 2102 osób. Po połączeniu wyników autorzy odnotowali umiarkowane zmniejszenie deklarowanego lęku w grupach, w których stosowano lawendę. Łączna wielkość efektu wyniosła Hedges’ g = −0,65. Czyli prościej mówiąc, rezultat określono jako umiarkowany - poziom lęku w grupie stosującej lawendę był zauważalnie niższy niż w grupie kontrolnej.
Badania obejmowały między innymi pacjentów oczekujących na operację lub wkłucie dożylne, osoby korzystające z leczenia stomatologicznego, chorych poddawanych zabiegom kardiologicznym, pacjentów z oparzeniami, zdrowych studentów wykonujących stresujące zadania oraz osoby z rozpoznanymi zaburzeniami lękowymi. Lawendę podawano na kilka sposobów. Uczestnicy wdychali olejek z wacika lub aromat rozpylony w pomieszczeniu, korzystali z masażu z jego dodatkiem albo przyjmowali doustnie, standaryzowany preparat zawierający olejek lawendowy.
Samoocenę lęku uwzględniono w 19 badaniach. W 13 z nich lawenda przyniosła wynik lepszy niż warunek kontrolny, natomiast w sześciu nie stwierdzono istotnej różnicy. Wyniki mocno różniły się między poszczególnymi eksperymentami, o czym świadczy wysoka heterogeniczność wynosząca I² = 73 procent. Tłumacząc te zawiłe pojęcia, oznacza to, że końcowy rezultat nie pochodził z grupy niemal identycznych badań, lecz stanowił średnią z prób prowadzonych w odmiennych warunkach, na różnych populacjach i przy zastosowaniu innych form zapachu lawendy.
O wiele mniej danych dotyczyło fizjologicznych oznak stresu. Tętno i ciśnienie krwi analizowano na podstawie sześciu prób. Wynik dotyczący kortyzolu w ślinie pochodził z jednego badania, podobnie jak rezultat odnoszący się do chromograniny, czyli białka wykorzystywanego niekiedy jako wskaźnik reakcji stresowej. Na tej podstawie można opisać zaobserwowane w eksperymentach zmiany, lecz nie można ogólnie stwierdzić, że wąchanie lawendy obniża kortyzol albo ciśnienie u każdego człowieka.
Osobno należy potraktować doustny preparat Silexan. Jest to standaryzowany produkt przeciwlękowy zawierający olejek lawendowy. Wyników badań nad kapsułkami nie można więc wykorzystywać jako dowodu na uspokajające działanie samego aromatu.
Metaanaliza dostarcza argumentów, że lawenda w określonych warunkach może zmniejszać lęk u części badanych. Nie pozwala natomiast przewidzieć reakcji konkretnej osoby ani uznać lawendowej nuty za uniwersalny środek relaksacyjny. W sześciu spośród 19 badań, wykorzystujących samoocenę lęku, nie stwierdzono przewagi nad grupą kontrolną. Poza metodą podania, znaczenie miały prawdopodobnie stężenie zapachu, czas ekspozycji, sytuacja uczestnika, jego oczekiwania oraz wcześniejsze skojarzenia.
Oczekiwanie może zmienić reakcję na zapach
Zanim jeszcze poczujemy lawendę, zwykle wiemy, czego powinniśmy się po niej spodziewać. Reklama pokazuje spokojną sypialnię, a poradnik na etykiecie zaleca wdychanie go przed snem. Mózg otrzymuje gotową interpretację bodźca.
Siobhán Howard i Brian Hughes postanowili sprawdzić, czy reakcję na lawendę wywołuje sam aromat, czy również informacja przekazana przed jego zastosowaniem. W ich eksperymencie uczestniczyło 96 zdrowych studentek. Najpierw wykonywały pobudzające zadanie poznawcze, a następnie przechodziły do dziesięciominutowego etapu odpoczynku. W tym czasie część kobiet miała kontakt z zapachem lawendy, część z aromatem placebo, a pozostałe odpoczywały bez dodatkowych bodźców.
Badacze manipulowali także oczekiwaniami uczestniczek. Przed rozpoczęciem odpoczynku przekazywano im instrukcje sugerujące, że zastosowany aromat może ułatwić albo utrudnić relaksację.
Dzięki temu można było osobno przeanalizować wpływ tego, co kobiety rzeczywiście czuły, oraz tego, czego spodziewały się po zapachu. Poziom pobudzenia organizmu oceniano między innymi za pomocą elektrod umieszczonych na skórze. Urządzenie rejestrowało niewielkie zmiany potliwości dłoni. Gdy człowiek jest zestresowany lub pobudzony, gruczoły potowe stają się bardziej aktywne, nawet jeśli dłonie nie wydają się wilgotne. Pomiar nie wskazywał konkretnej emocji, lecz pozwalał ocenić, czy organizm reagował większym, czy mniejszym pobudzeniem.
Sam rodzaj aromatu nie wpłynął istotnie na ten fizjologiczny wskaźnik. Kobiety wdychające lawendę nie odprężały się wyraźnie inaczej niż uczestniczki mające kontakt z placebo lub odpoczywające bez zapachu. Znaczenie miała natomiast wcześniejsza instrukcja. Co ciekawe, wynik nie układał się według prostego schematu, w którym pozytywna sugestia automatycznie prowadzi do większego uspokojenia. Uczestniczki spodziewające się, że aromat utrudni im relaks, wykazywały silniejszy fizjologiczny wzorzec odprężenia. Kobiety oczekujące, że zapach im pomoże, odprężały się słabiej.
Badanie nie rozstrzyga, dlaczego oczekiwania zadziałały właśnie w tym kierunku. Nie można więc stwierdzić, że negatywne nastawienie do zapachu zawsze zwiększa relaksację. Wynik pokazuje jednak, że sama sugestia potrafi zmienić przebieg fizjologicznej reakcji, nawet gdy rodzaj zastosowanego aromatu nie przynosi wyraźnej różnicy.
Inaczej wyglądały deklaracje samych uczestniczek. W kwestionariuszu mierzącym chwilowy lęk nie odnotowano analogicznego wpływu instrukcji. Organizm reagował więc w sposób, którego kobiety nie opisywały jako brak wyraźnej zmiany. To ważne rozróżnienie: subiektywne poczucie spokoju i fizjologiczne wskaźniki pobudzenia zmieniają się niezależnie od siebie.
Howard i Hughes uznali, że część wcześniejszych doniesień o relaksującym działaniu lawendy mogła powstawać pod wpływem oczekiwań badanych. W wielu eksperymentach trudno ukryć przed uczestnikiem, czy w pomieszczeniu pojawił się charakterystyczny zapach. Osoba rozpoznająca lawendę może od razu przypomnieć sobie, że powinna się uspokoić, a następnie inaczej obserwować i oceniać własną reakcję. Oczekiwanie staje się wtedy częścią badanego efektu.
Eksperyment objął wyłącznie młode, zdrowe kobiety i dotyczył krótkiego odpoczynku po zadaniu poznawczym. Nie badano osób z zaburzeniami lękowymi, przewlekłym stresem ani problemami ze snem. Wynik pokazuje przede wszystkim, że reakcja na aromat powstaje z połączenia bodźca, kontekstu oraz przekonań na jego temat. Etykieta „zapach relaksujący” może wpływać na doświadczenie, zanim jeszcze człowiek świadomie oceni, czy dana woń rzeczywiście mu odpowiada.
Nos reaguje na konkretną kompozycję
Słowo „lawenda” może opisywać bardzo różne doznania. Inaczej pachnie roślina w ogrodzie, inaczej suszone kwiaty, olejek eteryczny, środek do czyszczenia, płyn do płukania tkanin albo wieloskładnikowe perfumy. W inny sposób możemy odbierać kosmetyki z lawendą, w których jej aromat łączy się z zapachem bazy produktu i pozostałych składników. Nawet produkty zawierające podobny surowiec mogą mieć inną intensywność oraz odmienny układ pozostałych nut.
Moja niechęć może więc dotyczyć konkretnego typu lawendowej kompozycji, a nie każdego możliwego aromatu rośliny. Ostry, skoncentrowany zapach olejku odbieram inaczej niż delikatną woń świeżych kwiatów na otwartej przestrzeni. W małej łazience intensywność rośnie, natomiast w ogrodzie aromat miesza się z powietrzem i innymi bodźcami.
Ilość produktu, co oczywiste, ma tu spore znaczenie. Zapach, który z niewielkiej odległości wydaje się łagodny, może stać się przytłaczający po rozpyleniu w całym pomieszczeniu. W przypadku świec i dyfuzorów ekspozycja trwa długo, a użytkownik nie zawsze zauważa moment, w którym przyjemna woń zaczyna dominować nad otoczeniem.
Zmysł węchu stopniowo przyzwyczaja się do bodźca, lecz szybkość tej adaptacji zależy od osoby, zapachu i jego stężenia. Nie każdy przestaje odczuwać aromat po kilku minutach. Kiedy bodziec pozostaje wyraźny, może stale przyciągać uwagę i utrudniać odpoczynek.
Jak zapach wpływa na pamięć autobiograficzną?
Być może kojarzycie memy, które żartobliwie łączą zapach Dior Sauvage z wizerunkiem mężczyzny będącego „chodzącą czerwoną flagą”. Ten dowcip działa właśnie dlatego, że zapach łatwo łączymy z określonym typem osoby, relacją albo emocjonalnym doświadczeniem.
Węch jest silnie związany z pamięcią autobiograficzną. Czasem wystarczy krótki kontakt z aromatem, aby wrócił obraz miejsca, fragment rozmowy lub obecność kogoś, o kim od dawna nie myśleliśmy. Wspomnienie może pojawić się nagle i wywołać wyraźne poczucie powrotu do wcześniejszej sytuacji. Jeżeli dany zapach towarzyszył kilku podobnym doświadczeniom, zaczyna działać skrót pamięciowy, uruchamia on skojarzenie i emocję, zanim zdążymy świadomie ustalić źródło swojej reakcji.
Zjawisko to badała między innymi psycholożka Rachel Herz. W eksperymencie opisanym w 2002 roku w publikacji A Naturalistic Study of Autobiographical Memories Evoked by Olfactory and Visual Cues: Testing the Proustian Hypothesis, Herz i Jonathan Schooler porównali wspomnienia przywoływane za pomocą zapachu, obrazu oraz nazwy danego obiektu. Kiedy uczestnicy wracali do osobistych wydarzeń pod wpływem woni, oceniali je jako bardziej emocjonalne niż wspomnienia uruchamiane obrazem lub słowem. Zapach częściej wywoływał również wrażenie, że człowiek został przeniesiony z powrotem do chwili, w której dane zdarzenie miało miejsce.
Rachel rozwinęła ten kierunek w badaniu A Naturalistic Analysis of Autobiographical Memories Triggered by Olfactory, Visual and Auditory Stimuli z 2004 roku. Uczestnicy przywoływali osobiste wspomnienia związane z ogniskiem, świeżo skoszoną trawą i popcornem. Następnie kontaktowali się z tym samym motywem przedstawionym w postaci zapachu, obrazu albo dźwięku. Wspomnienia uruchamiane wonią były oceniane jako bardziej emocjonalne i sugestywne niż te wywoływane bodźcami wzrokowymi czy słuchowymi. Nie zawierały jednak większej liczby szczegółów i nie były bardziej precyzyjne. Zapach wpływał przede wszystkim na sposób przeżywania wspomnienia, a nie na dokładność jego odtworzenia.
Podobne wyniki uzyskali Johan Willander i Maria Larsson w badaniu Smell Your Way Back to Childhood: Autobiographical Odor Memory z 2006 roku. W eksperymencie uczestniczyły 93 starsze osoby, którym przedstawiano zapachy, obrazy albo słowa. Wspomnienia wywołane wonią częściej pochodziły z pierwszej dekady życia, podczas gdy obrazy i słowa prowadziły częściej do wydarzeń z późniejszych lat. Uczestnicy opisywali także wspomnienia węchowe jako związane z silniejszym poczuciem cofnięcia się w czasie.
Możemy więc rozumieć, że zapach nie przywołuje przeszłości dokładniej, ale potrafi za to sprawić, że przeżywamy ją intensywniej. Wraz z obrazem miejsca może powrócić atmosfera sytuacji, stan napięcia albo poczucie bezpieczeństwa. Właśnie dlatego lawenda dla jednej osoby pachnie spokojnym ogrodem, domem bliskiej osoby lub wieczornym rytuałem. Jej pojawienie się uruchamia wtedy całe emocjonalne tło dawnego doświadczenia.
Jak zapach wywołuje wspomnienia trudne do opisania?
Najbardziej zastanawiają reakcje, za którymi nie stoi żadne wyraźne wspomnienie. Wiem, że lawenda kojarzy mi się z saszetkami przeciw molom wiszącymi kiedyś w szafie, ale nie wiąże się to z żadnym przykrym wydarzeniem. Mimo to zapach budzi irytację i chęć odsunięcia się od jego źródła.
Mózg może połączyć aromat ze zwyczajnym kontekstem, na przykład zamkniętą szafą, przechowywanymi tkaninami albo intensywnie pachnącym środkiem domowym. Pamięć nie zawsze przyjmuje formę konkretnej historii, czasem pozostaje po niej jedynie emocjonalna ocena bodźca.
Niechęć może też wynikać z samej intensywności zapachu. Niektóre osoby silniej reagują na bodźce sensoryczne, a ich tolerancja zmienia się wraz ze zmęczeniem, stresem, migreną, infekcją czy pobytem w dusznym pomieszczeniu. Lawenda może więc drażnić bez żadnej ukrytej historii, po prostu przez połączenie wcześniejszych skojarzeń, siły aromatu i aktualnego stanu organizmu.
Jak sprawdzić, czy zapach rzeczywiście mi służy?
Pierwsza reakcja na kompozycję nie zawsze wystarcza. Perfumy potrzebują chwili na skórze, a ich odbiór i tak może zmienić się po kilkunastu minutach. Zapach przyjemny na papierowym blotterze bywa intensywniejszy po zetknięciu z ciałem albo ujawnia nutę, której wcześniej prawie nie odczuwaliśmy.
Jeżeli trudno od razu określić, jakie zapachy nam odpowiadają, warto porównać kilka różnych kompozycji zamiast kierować się wyłącznie opisem nut na opakowaniu. Pomocne mogą być testery dostępne w perfumeriach, a przy zawężaniu wyboru także rozmowa z konsultantem. Czasami dostępne są również niewielkie próbki, które pozwalają sprawdzić zapach już poza sklepem i zobaczyć, jak odbieramy go po kilku godzinach.
Najlepiej zacząć od dwóch lub trzech kompozycji, a jedną z nich sprawdzić bezpośrednio na skórze. Po kilkunastu minutach można ocenić nie tylko sam zapach, lecz także reakcję organizmu: czy aromat nadal jest przyjemny, czy nie zaczyna męczyć i jakie wywołuje skojarzenia. Jeżeli pojawia się irytacja, napięcie albo potrzeba szybkiego zmycia perfum, nie ma powodu przyzwyczajać się do nich tylko dlatego, że lawenda, wanilia czy drzewo sandałowe uchodzą za nuty relaksujące.
Czy zapach może stać się osobistą ostoją spokoju?
Badania nad uczeniem skojarzeniowym pokazują, że zapach może przejąć emocjonalne znaczenie sytuacji, w której regularnie się pojawia. Znowu wracamy do pani Rachel Herz, która współpracując z Corrente Schankler i Sophią Beland opisała ten mechanizm w badaniu Olfaction, Emotion and Associative Learning: Effects on Motivated Behavior z 2004 roku. Uczestnicy wykonywali frustrujące zadanie w obecności nieznanego wcześniej aromatu. Kiedy później ponownie poczuli tę samą woń, podczas rozwiązywania łamigłówek, krócej nad nimi pracowali niż osoby przebywające w pomieszczeniu z innym zapachem albo bez zapachu. Autorzy uznali, że aromat zaczął przywoływać emocjonalne znaczenie wcześniejszej sytuacji i wpływał na zachowanie. Badanie dotyczyło frustracji, a nie relaksacji, pokazuje jednak, że neutralny początkowo zapach może zostać połączony z określonym stanem.
Inne eksperymenty potwierdzają, że aromat potrafi działać jako wskazówka wydobycia pamięci. W badaniu Context-dependent Memory: Colour versus Odour 95 studentów uczyło się fragmentu tekstu w obecności zapachu albo bodźca wzrokowego. Późniejsze odtworzenie tego samego kontekstu zapachowego ułatwiało przypomnienie materiału. Podobnego efektu nie stwierdzono dla zastosowanego bodźca wzrokowego.
Rachel Herz uzyskała zbliżone wyniki w eksperymencie The Effects of Cue Distinctiveness on Odor-Based Context-Dependent Memory. Zapach obecny podczas uczenia pomagał później wydobyć informacje, szczególnie gdy był wyrazisty i łatwy do odróżnienia od aromatów spotykanych na co dzień.
Najbliższe zastosowaniu terapeutycznemu jest badanie Ki Eun Shin i Michelle Newman z udziałem 65 osób odczuwających lęk przed wystąpieniami publicznymi. Podczas krótkiej ekspozycji uczestnikom towarzyszyły dwie wskazówki dobrane spośród bodźców wzrokowych, dotykowych, słuchowych i węchowych. Ponowne użycie wskazówek podczas późniejszej próby ograniczało część oznak powrotu lęku. Nie można jednak ustalić, czy odpowiadał za to zapach, ponieważ występował razem z innymi bodźcami. Badanie dotyczyło też lęku przed wystąpieniami, a nie przewlekłego stresu ani traumy.
Na tej podstawie można założyć, że aromat regularnie obecny podczas ćwiczenia oddechowego, rozluźniania mięśni lub spokojnego czytania zacznie przypominać tę czynność i ułatwiać powrót do wyuczonej strategii. Nauka nie potwierdza jednak, że sam zapach automatycznie odtworzy stan odprężenia albo będzie działał w każdych warunkach.
Bibliografia
- Kang, H.-J., Nam, E. S., Lee, Y., Kim, M., „How Strong Is the Evidence for the Anxiolytic Efficacy of Lavender? Systematic Review and Meta-analysis of Randomized Controlled Trials”, Asian Nursing Research, 2019, t. 13, nr 5, s. 295–305
- Howard, S., Hughes, B. M., „Expectancies, Not Aroma, Explain Impact of Lavender Aromatherapy on Psychophysiological Indices of Relaxation in Young Healthy Women”, British Journal of Health Psychology, 2008, t. 13, nr 4, s. 603–617
- Herz, R. S., „A Naturalistic Analysis of Autobiographical Memories Triggered by Olfactory, Visual and Auditory Stimuli”, Chemical Senses, 2004, t. 29, nr 3, s. 217–224
- Willander, J., Larsson, M., „Smell Your Way Back to Childhood: Autobiographical Odor Memory”, Psychonomic Bulletin & Review, 2006, t. 13, nr 2, s. 240–244
- Herz, R. S., Schankler, C., Beland, S., „Olfaction, Emotion and Associative Learning: Effects on Motivated Behavior”, Motivation and Emotion, 2004, t. 28, nr 4, s. 363–383
- Shin, K. E., Newman, M. G., „Using Retrieval Cues to Attenuate Return of Fear in Individuals With Public Speaking Anxiety”, Behavior Therapy, 2018, t. 49, nr 2, s. 212–224
- Cortese, B. M., Leslie, K., Uhde, T. W., „Differential Odor Sensitivity in PTSD: Implications for Treatment and Future Research”, Journal of Affective Disorders, 2015, t. 179, s. 23–30
- U.S. Department of Veterans Affairs, Department of Defense, VA/DoD Clinical Practice Guideline for Management of Posttraumatic Stress Disorder and Acute Stress Disorder, 2023
- Freedman, S. A., Dayan, E., Senitsky, M. i in., „Case Report: The Addition of Olfaction to Virtual Reality Enhanced Exposure Therapy for PTSD”, Frontiers in Virtual Reality, 2024, t. 5, art. 1284299