Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Rodzina i związki

29 maja 2017

Ślad miłości

0 307

Jeśli jako dziecko przeżyliśmy fizycznie, to znaczy, że ktoś musiał nas choć trochę kochać. I to „trochę miłości” zostawiło ślad w naszej osobowości, nawet jeśli jest on niewielki, głęboko zakopany.

Dorota Krzemionka: Kim są osoby ważne w Pani życiu?
Ewa Trzebińska: Na pewno są nimi moi rodzice, ich wpływ z biegiem czasu coraz bardziej doceniam. Potem byli nauczyciele, mąż, dzieci, przyjaciółki; na każdym etapie życia mogę wymienić kogoś, kto był dla mnie ważny i komu zawdzięczam coś, co się we mnie wpisało. Ale wszystko zaczęło się od rodziców, oni na nas wpływają, przynajmniej przez pierwsze mniej więcej dwadzieścia lat, gdy najczęściej jeszcze mieszkamy razem i jesteśmy od nich zależni. Ale potem też towarzyszą psychicznie, do nich się odwołujemy. Gdy nie wiemy, jak postąpić, myślimy: Co mama by powiedziała? – odpowiedź sama wyskakuje i widzimy, że jest dobra.
Z upływem lat odkrywamy, jak bardzo stajemy się podobni do naszych rodziców, choć nie zawsze chcielibyśmy.
Niektórzy rzeczywiście traktują to jako niepowodzenie. Jest taka reklama – chłopczyk patrzy na swoją krzątającą się rodzinę i stwierdza: ja to wszystko inaczej zrobię. Podobnie jak on przyrzekamy sobie czasem, że będziemy inni niż nasi rodzice, inaczej ułożymy sobie życie.

Nawet gdybyśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie uciec od rodzicielskich wzorców. Dlaczego?
To, jacy jesteśmy, związane jest z naszą osobowością. Ona zaś kształtuje się na bazie z jednej strony doświadczeń życiowych, a z drugiej – predyspo[-]zycji biologicznych. Jedne i drugie są mocno uwarunkowane tym, jacy są nasi rodzice. Przekazują nam zadatki biologiczne, które są fundamentem osobowości, a także od pierwszych dni organizują nasze życie, warunkując to, czego doświadczamy. Oni mają uprzywilejowaną pozycję wśród różnych ludzi, którzy wpływają na naszą osobowość, bowiem są pierwsi. A im wcześniejsze doświadczenia, tym mocniej nas kształtują.

Dlaczego ten fundament jest tak ważny?
Podstawowe cechy osobowości określają nasze ogólne nastawienia, oczekiwania, sposób reagowania na zdarzenia. Co więcej, jak wykazuje amerykański psycholog Dan McAdams, osobowość ma strukturę warstwową, czyli kolejne cechy osobowości powstają w nawiązaniu do tych, które ukształtowały się wcześniej.

O jakich warstwach osobowości mówimy?
Zgodnie z transteoretycznym modelem rozwoju osobowości, jaki McAdams opisuje w książce The Art and Science of Personality Development, u podstaw osobowości leżą cechy, które mają silne uwarunkowania biologiczne, na przykład te należące do Wielkiej Piątki, a także te, które kształtują się w najwcześniejszych relacjach społecznych, jak na przykład style przywiązania. Określają one nasze emocje i bezpośrednie reakcje na zdarzenia, a więc to, w jaki sposób działamy i odgrywamy role społeczne. Dzięki tym cechom stajemy się aktorami na scenie życia, one wyznaczają, jak będziemy postępować w różnych sytuacjach.
Potem rozwijają się cechy, które czynią z nas, jak mówi Dan McAdams, agentów swoich pragnień, potrzeb i zamierzeń. Wyartykułowane, stają się naszymi celami życiowymi i wartościami. Dążąc do ich zaspokajania, rozwijamy także cechy potrzebne do ich kontrolowania i dokonywania wyboru, usprawniania działania, by osiągnąć to, co dla nas ważne. Do takich cech należy m.in. samoocena – kształtuje się przekonanie, na co nas stać, czy mamy podstawy, by stawiać sobie wysokie cele i wierzyć, że uda nam się je osiągnąć. Trzeba też pamiętać, że nasza osobowość do pewnego stopnia kreuje zdarzenia w naszym życiu. Nie jest tak, że to, co nas spotyka, po prostu spada na nas. Z biegiem lat stajemy się zdolni do refleksji nad swoim życiem, która układa się nam w opowieść o nas samych. Zgodnie z nią coraz bardziej sami tworzymy świat, który jest naszym udziałem, a więc poza tym, że jesteśmy aktorami i agentami, stajemy się także autorami swego życia.

Nie wszyscy jednak. Niektórzy pozostają aktorami, i co więcej – czują, że odgrywają niechciany scenariusz w życiu. Wojtek, bohater filmu „Pręgi” Magdaleny Piekorz, okaleczony wewnętrznie przez despotycznego, okrutnego ojca, jako dorosły mężczyzna łapie się na tym, że reaguje tak samo jak on – krzykiem i biciem. Dostrzega, jak się do niego upodobnił i stał się równie okrutny wobec siebie, jak kiedyś był wobec niego ojciec.
To przykład bezpośredniego przejęcia cech i opowieści o sobie od rodzica. Być może zachowanie bohatera wynika po części z biologicznej transmisji cech, których zadatki przekazują rodzice – siłą rzeczy jesteśmy do nich podobni. Prócz tego działa przekaz społeczny. Cechy osobowości to utrwalone wzorce reagowania. Uczymy się ich poprzez modelowanie; obserwując, jak postępują rodzice. Przejmujemy od nich gotowe wzorce reagowania. Oni kształtują nasze reakcje także poprzez to, czego od nas wymagają. Czasem wprost instruują, jak mamy się zachować, częściej pośrednio dają nam do zrozumienia, formułują oczekiwania, do których – przynajmniej na początku – próbujemy się dostosować. Jeśli ojciec jest przekonany, że agresywne zachowanie jest właściwe, to nie tylko modeluje podobne reakcje u dziecka, ale także przekazuje mu, że to jest wartość w życiu. Nierzadko też nagradza syna za agresywne zachowania wobec kolegów.

Z uznaniem stwierdza: zuch, nie dałeś się! W filmie „Pręgi” ojciec powtarza synowi: jedz żur, „bo od żuru chłop jak z muru”.
Przekazuje mu tym samym: masz być dzielny, silny, wszystkich sobie podporządkować. Krok po kroku, warstwa po warstwie osobowości takie nastawienie umacnia się i staje motywem przewodnim jego indywidualności. Nic dziwnego, że po jakimś czasie syn upodabnia się do taty.

Nawet jeśli chce, by tak się nie stało, te mechanizmy już w nim pracują…
A zmiana osobowości nie jest łatwa. Postanowienie, że będziemy inni, trudno zrealizować, zwłaszcza jeśli nie mamy wzorca konkurencyjnego – mamy nie być agresywni, a zatem jacy? Nie chcemy tak reagować, ale jak?

Dobrze, jeśli na przykład dziadek był inny…
I był obecny, by jego styl reagowania mógł się jakoś w nas zapisać. Wtedy w osobowości mamy różne wzorce reakcji, które mogą ze sobą konkurować. Będąc autorami, możemy dokonywać autorefleksji i próbować wpływać na to, jacy jesteśmy. Jeśli odrzucamy jakąś cechę, dobrze mieć inne, które mogą ją zastąpić. Ale czasem dziecko dorasta w otoczeniu, gdzie nie ma alternatywnych wzorców reagowania, bo jego środowisko jest ubogie i jednorodne – dziecko ma niewiele kontaktów, a wszyscy wokół tak samo postępują.

Pozostają jeszcze bohaterowie z książek…
Ale wzorce płynące z literatury mają mniejszy potencjał zakotwiczenia się jako trwały wzorzec reagowania. Dla kształtowania osobowości ważny jest bowiem kontakt z kimś i powtarzalność reakcji w pewnych sytuacjach tak długo, aż powstaną automatyczni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy