Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

CZYNY CZYNIĄ WOLĘ

0 331

Nie potrzebujemy wiary w Boga, bo po co wierzyć w istnienie kogoś, kto po prostu jest. Można Mu ufać albo nie – mówi Sacha Pecaric. Rabin Sacha Pecaric pracuje w Krakowie dla Fundacji RonaldaS. Laudera. Kieruje zespołem zajmującym się tłumaczeniami religijnych tekstów żydowskich na język polski. Obecnie zespół ten pracuje nad pierwszym powojennym przekładem ksiąg Starego Testamentu na język polski, dokonywanym przez żydowskich uczonych. W 2001 roku ukazało się tłumaczenie Księgi Rodzaju, zaś w lutym 2003 roku – Księgi Wyjścia. Oba opatrzone są obszernymi komentarzami. Sacha Pecaric mieszka w Krakowie. Ma 38 lat, żonę i ośmioletniego syna.

Piotr Żak: – Czym jest szczęście? Jak je zdefiniować?
Sacha Pecaric: – Człowiek ma pewną powinność na świecie, pewną odpowiedzialność. Ta odpowiedzialność kreuje w nim poczucie, że jego życie nie jest próżnią, że ma jakieś przeznaczenie, które wypełnia. To z kolei pozwala mu ufać Bogu. W judaizmie nie potrzebujemy wiary w Boga, bo po co wierzyć w istnienie kogoś, kto po prostu jest. Można Mu jedynie ufać albo nie. Wierzyć można w to, że dinozaury były lub ich nie było. Jeżeli człowiek to zrozumie, w pewnym momencie poczuje pełnię swego istnienia, a w ślad za tym szczęście. Szczęście, że jest, że istnieje, że może realizować swój cel. W ujęciu żydowskim człowieka tworzy ta codzienność, którą on kształtuje poprzez wypełnianie Bożych przykazań. Zwykle człowiek jest taki, jakie są jego myśli. Jeżeli myśli głupio, to jest głupi. Jeżeli myśli mądrze, to jest mądry. Jeżeli myśli o innych ludziach źle, to jest zły. Jeżeli myśli dobrze, to jest dobry. Ważna przy tym jest hierarchia postępowania.

– O jakiej hierarchii Pan mówi?
– W judaizmie hierarchia jest następująca: czyn – mowa – myśl –wola. A więc poprzez moje czyny wpływam na moją wolę. Ale we współczesnej psychologii jest takie myślenie, że wola dyktuje czyny. Zatem, jak widać, judaizm patrzy na to odwrotnie.

To dla mnie zaskakujące. Ja myślę tak: najpierw muszę chcieć coś zrobić, żeby to zrobić. A Pan mówi: najpierw zrób, a potem... No właśnie, co? Będziesz chciał to zrobić?
– Trochę inaczej: zrób, a zrozumiesz, dlaczego to robisz i dlaczego miałbyś to robić. Załóżmy, że ktoś chce się odzwyczaić od palenia. Zwykle nie wystarczy, że powie sobie: „Od jutra przestaję palić”. Bo jutro rano jego wola powie mu: „Kochany, przecież wiesz, że nie wytrzymasz”. Ponieważ potrzeba palenia jest w nim bardzo silna, zapali. A już następnego dnia wola powie mu: „Przecież wiesz, że masz słabą wolę”. Postępujmy raczej tak: „Dobrze, nie będę palił jeden dzień, a następnego będę palił, ile zechcę”. Ale przez ten jeden dzień niepalenia wzmacniamy swoją wolę. I już drugiego dnia będzie nam łatwiej. W ten sposób poprzez czyny wzmacniamy swoją wolę. Wśród naszych 613 przykazań są takie, które na pierwszy rzut oka wydają się wręcz niemożliwe do zrealizowania. To nieprawda. One mają swoje miejsce i poprzez dążenie do ich wypełnienia wzmacniamy własną wolę.

We współczesnej psychologii ścierają się dwie koncepcje na temat tego, co jest pierwsze: czy decyzja o wykonaniu czegoś, a potem wola do działania, czy też najpierw musi być wola do podjęcia decyzji o wykonaniu czegoś. Ostatecznie uczeni doszli do wniosku, że obie te koncepcje są równoważne – raz jest tak, a raz tak.
– Jedno z czytań Tory dotyczy wyjścia Żydów z Egiptu. Rodzi ono pewne pytania, na przykład: Co zrobić, żeby nie postępować źle? Czy stopniowo zmieniać swoje postępowanie, czy też zrobić to za jednym zamachem? Czytanie z Tory mówi, że należy postępować i tak, i tak. Bóg wywiódł Żydów z Egiptu tak krętą drogą, że nie mogli już do Egiptu powrócić. Zadziałał więc radykalnie. Z drugiej strony Mojżesz błagał faraona o to, żeby pozwolił Żydom wyjść z Egiptu w ciągu trzech dni, a więc stopniowo. Mamy tu zatem i działanie radykalne, i działanie stopniowe. Wszystko zależy od momentu, w którym trzeba podjąć czyn. Z początku może być bardzo trudne odrzucenie wszystkiego naraz. Ale przychodzi taki moment, kiedy człowiek jest już odpowiednio wzmocniony i może sobie powiedzieć: „Dobrze, teraz już nie”. Judaizm jest bardzo zorientowany na psychologię. Na przykład w Talmudzie, który się studiuje wiele, wiele lat, mamy mnóstwo rozważań o tym, jak człowiek reaguje, myśli i czuje. Jak dokonuje wyborów, jakie napotyka trudności i jak sobie z nimi radzi. Ucząc się Talmudu, uczymy się też psychologii. Według Talmudu natura człowieka nie zmienia się na przestrzeni wieków. Psychologicznie człowiek jest dzisiaj taki sam, jaki był dwadzieścia wieków temu.

Wróćmy do szczęścia. Z tego, co Pan powiedział, wnioskuję, że człowiek szczęśliwy ma cel w życiu, potrafi do niego dążyć i jest pewien, że Bóg wspiera go w jego działaniu.
– Można tak powiedzieć. Szczęście to nie jest radowanie się życiem. To jest poziom o wiele wyższy. W Talmudzie jest taka przypowieść: w pewnej słynnej jesziwie mędrcy przez dwa lata zastanawiali się, czy dobrze się stało, że człowiek istnieje. I wreszcie doszli do wniosku, że nie, że lepiej by było, gdyby nie istniał. Niestety, nie ma odpowiedzi, dlaczego tak ustalili. Jest natomiast pytanie: „No dobrze, skoro już jest, to co ma robić?”. I od razu pada odpowiedź: ma pełnić wolę Boga, żyć według tego, co mówi Tora. Myślę, że warto tu przypomnieć bardzo znaczącą księgę Starego Testamentu – Księgę Koheleta. Wielokrotnie powtarzają się w niej słowa, że wszystko jest marnością, ale konkluzja tej księgi jest zupełnie inna! Kohelet jest w istocie tą księgą Tory, która w sposób najbardziej wyrazisty mówi o ufności i o wypełnianiu z ufnością woli Boga. A więc o tym, co człowieka czyni człowiekiem. My czytamy tę księgę w ostatni dzień Sukot, czyli Święta Zbiorów, znanego też jako Święto Szałasów, a zatem wtedy, kiedy człowiek ma dom pełny wszelkiego dostatku. W ten sposób przypominamy sobie, że pełny spichlerz i żołądek to nie wszystko. W Mądrości Ojców pojawia się pytanie o to, kto jest bogaty. Odpowiedź brzmi: ten, kto jest szczęśliwy ze swoim udziałem.

Jak to rozumieć?
– Są takie dwie postacie: Jakub i Ezaw. Jakub to człowiek, który siedzi w namiocie i studiuje Torę. Ezaw zaś jest człowiekiem, który poluje. Jakub symbolizuje skłonność ku dobremu, Ezaw – ku złemu. Dlaczego? Bo Jakub jest tym, który jest szczęśliwy – ale to nie oznacza zadowolony – ze swoim udziałem, czyli z powodu tego, co ma teraz, w danym momencie. Choć w następnym momencie może mieć mniej albo więcej, będzie równie szczęśl...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy