Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

CZASEM KUMPEL, CZASEM ZGRED

68

Za głupi jestem na to, by wiedzieć, czy Bóg jest. Ale zachowujmy się tak, jakby był – mówi KAZIK STASZEWSKI. Dość szybko zrozumiałem, że bunt generuje destrukcyjne wartości. Co krok ktoś usiłuje mi przykleić etykietkę buntownika, którym w zasadzie nigdy nie byłem.Za głupi jestem na to, by wiedzieć, czy Bóg jest. Ale zachowujmy się tak, jakby był – mówi KAZIK STASZEWSKI. Kazik Staszewski urodził się w 1963 roku. Jest wokalistą i autorem tekstów. Studiował socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. W roku 1979 założył punkową kapelę Poland, a w 1982 powołał do życia Kult. Jest także liderem formacji Kazik Na Żywo, która rozpoczęła działalność w latach 90. Otrzymał wiele nagród muzycznych, ale większości z nich nie odebrał. Koncertował między innymi w Brazylii, w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech. Ma dwóch synów. Do rozmowy z Kazikiem Staszewskim zainspirowała nas książka „O dorastaniu, czyli kod buntu” (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002), w której opowiada o swoim ojcostwie i relacjach z młodymi ludźmi.

Dorota Krzemionka-Brózda: Czy pisząc kolejny tekst, grając kolejny koncert, zastanawia się Pan, jak to, o czym Pan śpiewa, wpłynie na wielu młodych ludzi?
Kazik Staszewski: – Nie. Generalnie moje piosenki to różne moje przemyślenia na temat świata, czasu i rzeczywistości, w której żyję. Nie mogę na samym starcie zastanawiać się, jak takie albo inne refleksje wpłyną na kogoś, bo to kastruje wymianę różnych bytów w interakcji. Właśnie po to coś mówię, by potem zobaczyć, jak te słowa wpłynęły na interlokutora, czy szerzej – na audytorium. Sam tego na starcie nie wiem.

Już kolejne pokolenie mówi „Kazikiem”, mówi „Kultem”. Staje się Pan autorytetem...
– Nie bardzo kojarzę, czym takie mówienie „Kultem” czy mną miałoby realnie być. Natomiast autorytety są ze wszech miar potrzebne. Bo nikt nie jest na tyle mądry, by móc sobie samemu wszystko wymyślić. Moimi autorytetami są moja żona, Piotrek Wieteska – to z bliskich, a także Gustaw Herling-Grudziński, Jerzy Giedroyc i Rafał Ziemkiewicz. Trochę też Tomasz Wołek – tylko nie do końca rozumiem tę jego fascynację piłkarzami Argentyny.

Mówi się, że rock może wyrosnąć tylko z buntu. Czy Kazik Staszewski jest buntownikiem?
– Dość szybko zrozumiałem, że bunt generuje destrukcyjne wartości. Co krok ktoś usiłuje mi przykleić etykietkę buntownika, którym w zasadzie nigdy nie byłem. Znalezienie własnego sensu bytowania na tym świecie przeważnie wiedzie do uzyskania pewnego stanu harmonii, który daje wolność i szczęście niezależnie od tego, kto rządzi, co za kretynizmy wygłasza i – co gorsza – wprowadza je w życie.

Jakim Pan jest ojcem?
– Chcę, aby moi synowie byli szczęśliwi. Jak będą szczęśliwi, to się okaże, jakim ojcem jestem. Teraz tego nie wiem.

Co zrobić, by mądrze kochać własne dzieci?
– Zacznę od tego, że nie ma recepty. Gdyby była, to byłoby pięknie na tym świecie. Ja staram się wypośrodkować między zgredostwem i kumpelstwem. Tych nazw używam umownie. Nie można być dla dziecka tylko zgredem, tak jak nie można być tylko kumplem. Do tego dochodzi nieustanna świadomość wojny, jaką toczy w młodym człowieku dorosły z dzieckiem. Bo przecież to jest bardzo długi proces – to przechodzenie ze stanu dziecięctwa w dorosłość. Słowem, trzeba się mocno orientować. I kochać, kochać, kochać... Bo gdy nie ma miłości, to wszystko, o czym mówię, można o kant dupy potłuc.

Jak ocenić,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy