Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Czas po wszystkim

0 218

Dwa dni po zamachu terrorystów na World Trade Center organizowaliśmy w ramach II Festiwalu Nauki w Kielcach dyskusję pod hasłem: „Kto tu zwariował?”. Planując jej temat, nie mogliśmy przewidzieć tego, co się stanie i jak dramatycznie zabrzmią te słowa. Do rozmowy o szaleństwie świata, terrorystach i kondycji psychicznej współczesnego człowieka zaprosiliśmy: Wojciecha Eichelbergera (psychoterapeutę), prof. dr. hab. Wiesława Łukaszewskiego (psychologa osobowości i zachowań społecznych) oraz prof. dr. hab. ZdzisławaJ. Ryna (psychiatrę). Rozmowę prowadził Bogdan Białek, redaktor naczelny „Charakterów”, towarzyszyli mu Krzysztof Jedliński (psychiatra i psychoterapeuta) i Dorota KrzemionkaBrózda (psycholog społeczny).

Wiesław Łukaszewski: – Czy ci, którzy dokonali tego zamachu, są szaleńcami? Możemy powiedzieć, że tak. Ale oni mogą powiedzieć, że szaleni byli ci, którzy pracowali w tych wielkich betonowych wieżach.

Wojciech Eichelberger:
– Uniwersalnym składnikiem wszelkiej normalności jest stopień kontaktu z rzeczywistością. Normalnym zatem jest człowiek, którego kontakt z rzeczywistością nie jest nadmiernie zaburzony. Któremu nie przesłaniają jej jego emocje, przekonania, stereotypy, wiara, który jest w stanie się z rzeczywistością kontaktować, choć może okresowo się pogubić. Ale ma odruch pokory, ma potrzebę poszukiwania, chce poznawać siebie i świat, nie zatrzymał się w przekonaniu, że wie wszystko i ma rację. Nie ulega wątpliwości, że zamachowcy stracili kontakt z rzeczywistością.

Zdzisław J. Ryn:
– W popularnym ujęciu za normalne uważa się to, co jest najbardziej prawdopodobne statystycznie dla danej populacji, kultury, dla danego czasu. Dla lekarza jednak kryterium są raczej objawy choroby, choć zmieniają się ich kryteria i opisy. Psychiatra, jeżeli stwierdza pewne objawy psychopatologiczne, nie ma na ogół wątpliwości z rozpoznaniem choroby. Ma większą wątpliwość, wystawiając komuś zaświadczenie, że jest zdrowy psychicznie. Na ogół zresztą ktoś zdrowy nie przychodzi po taki dokument. Według statystyk Światowej Organizacji Zdrowia od 24 do 26 proc. populacji świata okresami cierpi na rozmaite zaburzenia psychiczne. To się nasila na przełomie wieków, w okresach rewolucji, np. przemysłowej czy teraz informatycznej. Być może są to skoki ludzkiej genialności, za którymi nie nadąża rozwój ośrodkowego układu nerwowego.

Krzysztof Jedliński:
– Normy można widzieć dwojako. Po pierwsze, w sposób psychiatryczny – i tutaj nie mam wątpliwości, że zamachowcy byli ludźmi normalnymi. Jeśli jakieś fałszywe idee podzielane są przez grupę, np. sektę, nie określamy jej członków jako nienormalnych. Psychopatologia może być wyłącznie indywidualna. Co więcej, zaburzenie psychiczne z reguły wiąże się z jakimś upośledzeniem funkcjonowania, a tutaj mamy do czynienia z ludźmi, którzy przeprowadzili niesłychanie skomplikowaną grę psychologiczną. Po drugie, jest uprawnione myślenie także w kategoriach potocznych, wyrażających głęboką mądrość, a wedle tej mądrości to, co się stało, jest oczywiście szaleństwem. Zostały bowiem naruszone wartości podstawowe.

Wiesław Łukaszewski:
– Obawiam się, że ugrzęźliśmy w pewnym sylogizmie rodem ze Związku Radzieckiego. Tam mówiono, że nikt normalny nie będzie przeciw władzy radzieckiej. Jeśli ktoś jest przeciw władzy radzieckiej, to znaczy, że jest nienormalny. A my teraz mówimy: „Nikt normalny przecież takiej rzeczy by nie zrobił”.

Zdzisław J. Ryn:
– Problem wolności wiąże się tu immanentnie z problemem władzy człowieka nad człowiekiem. Wystarczy wspomnieć nadużycia w psychiatrii sowieckiej, która stworzyła specjalne terminy, kryteria i diagnozy schizofrenii bezobjawowej czy paranoi kontrrewolucyjnej po to tylko, żeby decydentów masowo izolować ze społeczeństwa i niszczyć. Ideolog, który finansuje tego rodzaju akcje, jak ta w Nowym Jorku, być może jest zimnym psychopatą. U podłoża jego działania leży walka o władzę. Natomiast bardziej patologicznym działaniem wydaje się wyszkolenie ludzi, prawdopodobnie od dziecka, na profesjonalnych samobójców, gotowych do zrealizowania zadania za cenę własnego życia, przekonanie ich, że własna śmierć będzie czymś pięknym, szlachetnym.

Wojciech Eichelberger: – Byliśmy przyzwyczajeni do tego, że Kain zabija Abla i to nas przestało dziwić. To zresztą bardzo smutne. Ale teraz Kain zabija siebie wraz z Ablem. Został przekroczony archetypowy fundament naszej kultury.

Bogdan Białek: – Skończyła się epoka totalitaryzmu z obowiązującą jedynie słuszną ideologią. To była epoka obłędu. Kończy się być m...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy