Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Czas nie ten sam dla wszystkich

113

Jedni ciągle się spóźniają, inni są skrupulatnie punktualni. Każdy z nas ma swoją prywatną „linię czasu”. Mormoni ze stanu Utah widzą ponoć czas pomiędzy minutami i potrafią nim gospodarować. Dla Indian Navaho z Arizony czas jest niczym otaczająca ich przestrzeń - jedynie „tu i teraz”.

Skłonni jesteśmy myśleć o czasie jako o czymś, co nas otacza i na co nie mamy wpływu. To, że może być on doświadczany odmiennie, wydaje nam się dziwne. A jednak adekwatne jest latyno-amerykańskie pytanie: „Wedle waszego czy naszego czasu?”. Jedni ciągle się spóźniają, inni są skrupulatnie punktualni. Zjawiska te w dużej mierze zależą od sposobu, w jaki na naszej wewnętrznej „linii czasu” układamy zdarzenia z naszego życia.

Organizacja wewnętrznego czasu zależy od zasad panujących w rodzinie, roli jaką rodzice narzucili nam w dzieciństwie, od dobrych lub złych przeżyć. Nastawienie do czasu może się zmieniać z wiekiem i z doświadczeniem. Drastycznie uwidacznia się to w obliczu ciężkiej choroby lub śmierci bliskiej osoby. Wyróżnia się dwa kulturowe sposoby organizowania czasu. Jeden z nich to czas anglo-europejski, według którego żyją głównie Anglicy, Szwajcarzy, Niemcy i Amerykanie. Podobno, jak pisze Edward Hall w książkach o czasie i przestrzeni, pojawił się on wraz z powstaniem fabryk, do których ludzie musieli przychodzić o określonej godzinie. Wytwarzane w nich produkty wymagały sekwencyjnego przetwarzania, jedna czynność następowała po drugiej. W ten sposób europejskie podejście do czasu oparte zostało na pojęciu linearności – jedno wydarzenie występuje po drugim.

Na liniowym ujęciu czasu oparte są rozkłady dnia, terminy spotkań i nasze plany. Jeżeli umawiamy się z kimś na godzinę 16.00, a z inną osobą na godzinę 17.00, to pierwsze spotkanie kończymy przed godziną 17, aby zdążyć na następne. W czasie anglo-europejskim osoba zapraszająca na spotkanie towarzyskie na dwa dni przed przyjęciem winna się wytłumaczyć z tego pośpiechu. Należy zastanowić się, ile czasu potrzebuje ktoś, by przygotować się do spotkania. Osoby w tej kulturze czasowej widzą zależność przyczynowo-skutkową pomiędzy zdarzeniami, jeżeli następowały one blisko siebie w czasie. Jeśli jednak są od siebie znacznie oddalone, z trudnością mogą powiązać je w swoich rozważaniach.

Dlatego zazwyczaj są mało zdolne do długofalowego planowania. Przeciętny Amerykanin rozpatruje czas jako drogę, po której kroczy ku swojej przyszłości, nie myśląc wiele o przeszłości. Tradycja w świecie biznesu to tyle, co doświadczenie użyteczne do robienia pieniędzy. W przeszłość spogląda się, by oszacować szanse przyszłego powodzenia.

Anglo-europejska droga czasu podzielona jest na segmenty, których odrębność należy zauważać i przestrzegać zgodnie z zasadą „Nie wszystko naraz”. Mormoni ze stanu Utah widzą ponoć czas pomiędzy poszczególnymi minutami i potrafią nim skutecznie gospodarować! Amerykanie, używając czasu jako czegoś materialnego, „marnują go”, „oszczędzają”, „zyskują na nim”.

Wewnętrzny zegar osoby z kultury anglo-europejskiej i jej linearne spostrzeganie czasu nazwany jest przez twórców neurolingwistycznego programowania (NLP), Richarda Bandlera, Christinę Hall czy Jamesa Toda strukturą „poprzez czas” (through time). Osobom z tą organizacją czasu trudno jest zrozumieć kogoś żyjącego w kulturze, w której funkcjonuje zupełnie inna koncepcja czasu – zwana „arabską”. Obowiązuje ona w krajach Wschodu (np. Indie, Islam, Południowy Pacyfik), latyno-amerykańskich czy na południu Stanów Zjednoczonych. Nam też nie jest obca. Mieszkańcy wspomnianych regionów są znani z podejścia do czasu, wyrażającego się w powiedzeniu „Co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro”. A jutro może oznaczać każdy następny dzień po wschodzie słońca...

W tej kulturze czas to jest to, co dzieje się w danym momencie. Ludzie żyją „chwilą obecną”. „Za chwilę” może znaczyć za kilka minut, godzinę, tydzień, miesiąc, rok... W „arabskiej” organizacji czasu nie ma pojęcia przyszłości. Jest to widoczne u Indian Navaho z Arizony, dla których czas jest niczym otaczająca ich przestrzeń – jedynie „tu i teraz” jest rzeczywiste. Gdy jeden z odwiedzających rezerwat Navajo obiecał mieszkającym tam ludziom, że prześle im za dwa miesiące atrakcyjny prezent, ci nie rozumieli, o czym on mówi. Obietnica przyszłej korzyści nie była warta tego, by o niej myśleć. Gdy od razu podarował im pomiętą pocztówkę, byli zachwyceni – bo to zdarzyło się „teraz” i dlatego było rzeczywiste. Niektórzy ludzie nie mogą czekać ani chwili, bo przyszłość dla nich nie istnieje.

Gdy w krajach z czasem „arabskim” jesteśmy umówieni z kimś na godzinę 9.00, a on przyjdzie o 9.30, wszystko jest w porządku. Zaczniemy spotkanie o 9.30 i będziemy je kontynuować tak długo, aż zakończymy sprawę. Jeżeli ktoś następny był umówiony z nami na godzinę 10.00, nic nie szkodzi. Może posiedzieć z nami. Wszyscy umówieni na różne godziny w końcu kiedyś się spotkają. Na Bliskim Wschodzie zbyt wczesne ustalenie daty spotkania jest bezcelowe, ponieważ wszystko, co wybiega na tydzień do przodu, jest w zbyt dalekiej przyszłości. Osoby funkcjonujące zgodnie z „arabską” organizacją czasu mają strukturę „w czasie” (in time).
Współcześnie w jednym kraju można napotkać odmienne wzorce czasowe. Ktoś może inaczej organizować czas w pracy, a inaczej na wczasach czy na spotkaniu towarzyskim. Edward Hall mówi, że współcześni mężczyźni biznesu najczęściej kierują się anglo-europejskim modelem czasu, a ich żony korzystają z arabskiego. Gdy muszą wyjść na przyjęcie o godzinie 19.00, żona o 19.30 robi makijaż, ponieważ w tym czasie kładła dzieci spać i sprzątała kuchnię. Gdy wszystko jest skończone, mogą wyjść z domu.

Sposób postrzegania przez osobę czasu określa, jaki ma on na nią wpływ i jak go wykorzystuje w życiu. Każdy z nas ma swoją prywatną „linię czasu”, ponieważ każdy inaczej magazynuje w swoim umyś-le zdarzenia. Odbiciem wewnętrznego zegara są różne style życia. Niektórzy zdają się mieć na wszystko czas, dla innych dwadzieścia cztery godziny na dobę to za mało. Żona może być punktualna i zorganizowana, natomiast mąż może mieć zawsze na wszystko czas lub robić wszystko naraz.

Organizacja wewnętrznego czasu widoczna jest w otaczającej nas przestrzeni. Gdy podczas terapii poprosimy osobę, by wyobraziła sobie zajęcia rutynowo wykonywane przez nią przez lata, na przykład mycie rąk, to osoba „poprzez czas” całą „strukturę czasu” ma przed oczami, czyli przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są zawsze dla niej „obecne”. Przeszłość najczęściej jest umieszczona z lewej strony, teraźniejszość naprzeciwko, a przyszłość z prawej strony osoby. Czas osób z taką strukturą jest ciągły i nieprzerwany. Żyją w sposób uporządkowany, ponieważ mają umiejętność widzenia czasu pomiędzy zdarzeniami. Gdy potrzebują pojechać na drugi koniec miasta, wiedzą, ile im to zajmie czasu, przewidują różne „losowe zdarzenia” (tłok na jezdni). Nie dostrzega tego osoba „w czasie”. Jest tu i zaraz będzie tam. Nie ma nic pomiędzy – ani drogi, ani czasu.

Umówiona na godzinę 19.00 wyjedzie z domu o 18.55, mając przed sobą godzinę jazdy. Osoby „poprzez czas” są świadome upływu czasu i denerwują się, gdy inni ludzie nie przestrzegają terminów. Rzadko spóźniają się. Ich poglądy na punktualność mogą być uznawane za obsesyjne. Uważa się, że choroby wrzodowe i nadciś-nienie są rezultatem takiego podporządkowania się presji czasu. Tym osobom trudno jest być tu i teraz i cieszyć się daną chwilą. Przeszłość jest zawsze przed nimi, dysponują całą masą wspomnień. Jeżeli są one dobre – to w porządku, ale jeżeli są złe, traumatyczne, to czują ból i żal. Natomiast patrzenie w przyszłość oznacza organizowanie czasu krok po kroku.

Potrafią one dobrze planować, doskonale obserwują różnice, w jaki sposób coś się zmieniało w czasie. Są znakomite w ustalaniu kierunku działań, robią wszystko po kolei. Wymagają od siebie i od innych realizacji planów w ściśle wyznaczonym czasie. Mają jednak kłopoty ze skoncentrowaniem się, źle pracuje im się w chaotycznym środowisku, ponieważ trudno im jest być w „danej chwili”. Gdy osoba ta coś opisuje, ważna jest sekwencja wypowiedzi. Jeżeli przerwiemy jej, zwykle wróci do punktu wyjścia i zacznie od początku.

Gdy osoby z organizacją „poprzez czas” udają się do psychologa, terapię oceniają na podstawie przeznaczonego na nią czasu – im dłużej, tym lepiej. Zazwyczaj żądają, aby poświęcić im więcej czasu za tę samą cenę. Jest to typowe myślenie, że „czas to pieniądz”.

Odmiennie zachowuje się osoba ze strukturą „w czasie” (in time). Jej „linia czasu” umieszczona w przestrzeni ma strukturę, w której teraźniejszość jest z przodu, przeszłość za nią, a jakaś część linii przechodzi przez nią samą – żyje ona tym właśnie momentem. Osoby te nie przykładają wagi do punktualności, często więc spóźniają się, mogą nawet nie zauważyć, że są pół godziny po czasie. Zdarza im się zapomnieć o zaplanowanym terminie. Mają problemy z zakończeniem spotkania. Ponieważ widzą na swojej „linii czasu” tylko to, co jest teraz i bezpośrednio przed nimi, upływ czasu dla nich nie istnieje.

Przyszłość i przeszłość są poza ich polem widzenia, nie ma wczoraj i nie ma jutra, dlatego żyją w mało zorganizowany sposób i nie cenią sobie robienia planów. Gdy jadą na urlop, można od nich usłyszeć: „Nie wiem, czego będę potrzebował, po prostu wezmę wszystko”. Nie ma czasu pomiędzy zdarzeniami. Są jakby zanurzeni w przeżyciach. Mając wewnętrzne poczucie kontroli, kierują się własnym zdaniem i trudno ich do czegoś przekonać.

Część ich przeszłości jest niedostępna dla nich, dlatego wykazują tendencję do zapominania trudnych zdarzeń, bez ich konstruktywnego rozwiązania. Mogą jednak łatwo cofnąć się w przeszłość i złączyć się z emocjami, które przeżywali kiedyś. Gdy wspominają coś, to są we wspomnieniu „pogrążeni po uszy”. Mają tendencję do rozpamiętywania tego, co jest teraz lub innej chwili z życia. Gdy taka osoba martwi się, zapomina, że kiedyś były dobre chwile w jej życiu. Gdy cieszy się, nie pamięta chwil złych. Jej nastrój może więc szybko się zmieniać.

W teraźniejszości są właśnie tam, gdzie są, jakby zatopieni w danej chwili, całkowicie pochłonięci aktualną działalnością. Kiedy osoba jest „w danym czasie”, nie może się rozczarować ani ucieszyć, ponieważ nie ma porównania z czymkolwiek. Istnieje tylko teraz. Wszystko wydaje się być nowe. Może oglądać ten sam film kilka razy, ponieważ za każdym razem doświadcza innego przeżycia.

W sferze zawodowej potrzebują otwartych i bezterminowych zadań. Odmawiają podejmowania się działań, gdy są poganiani. Potrafią skoncentrować się nawet w chaotycznej sytuacji, wykonując kilka czynności naraz. Wykazują tendencje do szybkiego podejmowania decyzji. Wydają się być niezależni. Z drugiej strony potrzebują kogoś, kto za nich będzie patrzył na zegarek. W projektach długoterminowych mają kłopoty z wykonywaniem czynności w określonej kolejności. Nie mogą zrozumieć, że istnieje jakiś ustalony czas, w którym zadania mają być zakończone. Próby nakłaniania ich do dotrzymania terminów tylko pogarszają całą sprawę. Nie są świadome upływu czasu, bo rozumowanie liniowe czy chronologiczne jest pozbawione dla nich sensu. Terapię cenią ze względu na jej efekty, nawet jeśli trwałaby ona kilka chwil. Mogą mieć co tydzień inny problem do leczenia.

Christina Hall opisuje jeszcze inny wewnętrzny zegar nazwany „pomiędzy czasem” (between time). W przestrzeni ta „linia czasu” zwykle jest prosta i występuje z przodu osoby. Taka osoba kupując samochód, planując urlop, płacąc podatki, może bezustannie rozważać, czy podjęła właściwą decyzję. W procesie uczenia się ważne jest dla niej przechodzenie tam i z powrotem między przeżyciami i rozpatrywanie podobieństw i różnic. Może cofać się i analizować, w jaki sposób utknęła, aby stwierdzić, co może zrobić, żeby następnym razem być lepszym w tym, co robi. Gdy taka osoba planuje urlop, usłyszymy od niej: „Kiedy tam dojadę, będę potrzebował tego i tego”. Osoby te ciągle porównują zdarzenia, trudno jest im dokonywać wyborów. Ponadto kierują się zewnętrznymi wskaźnikami podczas podejmowania decyzji. Kiedy opisują coś, wydaje się, iż skaczą w przód i w tył, często nie zwracając uwagi na sekwencje, w jakiej rzeczy się dzieją.

Często słyszymy: „Nie widzę swojej przyszłości”; „Nie trać czasu na patrzenie w przeszłość”; „To już za mną”; „Wszystko jeszcze przede mną”. Instynktownie używane słowa i gesty służą jako wskazówki, w jaki sposób mózg opracowuje czas w umyśle, organizuje doświadczenia i przechowuje wspomnienia. 

Język pozwala nam rozróżniać pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Czyni to za pomocą czasowników. To one uzewnętrzniają przepływający w nas czas i pozwalają nam myśleć, że organizujemy go, kontrolujemy i nadajemy mu strukturę. Sposoby porządkowania czasu mogą determinować nasze spostrzeganie przyszłości. Przykładem może być wypowiedź: „Nie będę w stanie odczuwać inaczej, zawsze odczuwałem to w ten sposób”.  Przeszłość podlega tu projekcji w przyszłość, która jest postrzegana jako zdeterminowana, niezmienialna, mimo iż jeszcze się nie stała. Ważne jest, aby widzieć wiele dróg w przyszłości. Podział czasu na sekwencje daje pozytywne skutki, ponieważ umożliwia nam zakończenie pewny...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy