Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

CODZIENNY OBRACHUNEK Z ŻYCIA

0 363

Rachunek sumienia ma głębokie znaczenie terapeutyczne – uważa JÓZEF AUGUSTYN.

Rachunek sumienia św. Ignacego Loyoli, zamieszczony w jego „Ćwiczeniach duchownych” (nr 43), kojarzy się przede wszystkim z miłością Boga i ludzi oraz z odpowiedzialnością za nią, a nie z upadkiem, nawróceniem i pokutą. Grzech zaś to przeszkoda w miłości. Stąd też rachunek sumienia Loyoli bywa określany jako „modlitwa miłującej uwagi”, „modlitwa odpowiedzialności” (Willi Lambert SJ), lub też „modlitwa miłosnego spotkania”.

Miłosne spotkanie nie może rozpoczynać się od wytykania sobie błędów, ale od wdzięczności za otrzymaną miłość. Stąd też w pierwszym punkcie rachunku sumienia Ignacy każe „dziękować Bogu, Panu naszemu, za otrzymane dobrodziejstwa”. Jest to niewątpliwie genialna intuicja Ignacego, która nakazuje mu zwrócić uwagę na pozytywny wymiar doświadczenia duchowego. Zbiega się to niewątpliwie z modnym w psychoterapii trendem kładącym akcent na pozytywne podejście do życia. Rozpoczynanie psychoterapii od robienia pacjentowi „rachunku sumienia” z jego neurotycznych zachowań uniemożliwia zwykle jakikolwiek postęp w terapii. Terapeuta szybko zdobywa złą sławę, jeżeli zbyt energicznie zabiera się do rozwiązywania pro-blemów swoich klientów. Nauczyć wdzięczności do „ludzkiego losu”, do „wyższej siły”, do bliźnich – to ważne zadanie terapii. Człowiek przyjmuje neurotyczne postawy wobec siebie, bliźnich i świata, kiedy uważa, że sam sobie wszystko zawdzięcza, lub też kiedy uzna, że wszystko mu się należy i do wszystkiego ma prawo.

„Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz” – to drugi punkt rachunku sumienia Ignacego. Kiedy ktoś dotyka naszych ran (tak w spowiedzi, jak i w terapii), to zrozumiałe, że spontanicznie budzą się w nas odruchy obronne. Nie możemy przecież odnaleźć szczęścia w udręce i cierpieniu. Ulegając jednak takiej postawie, pacjent traci szansę uleczenia swojej neurozy. Ważnym zadaniem terapeuty jest „przekonać” pacjenta o „łasce” poznania swojej neurotyczności i pragnieniu „odrzucenia jej precz”. Neurotyczne zachowania i postawy (podobnie zresztą jak w sferze duchowej grzechy) przynoszą jakieś „małe korzyści”, ale są one nieproporcjonalne do „strat”. Terapeuta, pomagając pacjentowi wejrzeć głębiej w swój wewnętrzny świat i przez to umożliwiając mu przekroczenie neurotycznych postaw i zachowań, staje się dla niego prawdziwym darem, „łaską”.

Po tych dwóch wstępnych uwagach Ignacy opisuje krótko samo sedno rachunku sumienia: „Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Czynić to, przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po drugiej, a najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków”. Ignacjańskie „żądanie” nie ma nic wspólnego z przymusem psychicznym. Jest o...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy