Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Co by było, gdyby...

0 325

Wyobrażanie sobie innej rzeczywistości pomaga nam zrozumieć sens tego, co się wydarzyło. Dzięki temu świat wydaje się nam bardziej zrozumiały i przewidywalny.

Żyjący w siedemnastym wieku niemiecki filozof Gottfried Leibniz twierdził, że można sobie wyobrazić dowolną rzeczywistość inną od tej, w której żyjemy, jeśli tylko stosuje się ona do praw logiki. Dlatego istnieje nieskończona ilość rzeczywistości alternatywnych do naszego świata, zwanych światami możliwymi. Leibniz wierzył, że żyjemy w najlepszym z nich, bo zanim Bóg stworzył nasz świat, rozważył i odrzucił wszystkie inne jego wersje.

Nie tylko filozofowie rozmyślają o możliwych światach. Wszyscy mamy skłonność do zastanawiania się, „co by było, gdyby...”: „Kim bym teraz był, gdybym skończył studia?”, „Gdybym tylko wyszła za Józia, byłabym teraz szczęśliwa”. Psychologowie nazywają takie „gdybanie” myśleniem kontrfaktycznym.

W jaki sposób dokonujemy w wyobraźni zmiany sytuacji, w której się znaleźliśmy? Możemy np. coś dodać lub ująć ze zdarzeń, które naszym zdaniem doprowadziły do obecnego stanu rzeczy. Na przykład łatwiej wyobrazić sobie, że nigdy nie doszło do zdarzenia, które było odstępstwem od normy, niż do takiego, które pod nią podpadało. Daniel Kahneman i Amos Tversky przedstawili badanym dwie wersje wypadku, w którym zginął pan Jones. W jednej z nich bohater wyszedł z pracy o zwykłej porze i wracał do domu trasą, którą wybierał zazwyczaj, a mimo to stał się ofiarą wypadku. W drugiej pan Jones opuścił biuro wcześniej niż zwykle i pojechał do domu drogą, którą jeździł jedynie od czasu do czasu. Wtedy doszło do tragedii. Badani mieli powiedzieć, w którym przypadku rodzina i przyjaciele pana Jonesa częściej będą się zastanawiać „co by było, gdyby...” i wyobrażać sobie inną wersję wydarzeń. Okazało się, że sytuacja, w której pan Jones zmienił swoje codzienne rutynowe zachowania, bardziej sprzyjała rozmyślaniom o pomyślnym zakończeniu zdarzenia.

Łatwiej jest też zmienić w myślach zdarzenie, które miało miejsce na krótko przed rozważaną sytuacją niż takie, które wydarzyło się dużo wcześniej. Pan X i pan Y zginęli w katastrofie lotniczej. Pan X kupił bilet parę tygodni wcześniej, a pan Y dopiero dwadzieścia minut przed odlotem samolotu. Los pana Y budzi silniejsze emocje niż los pana X, bo łatwiej wyobrazić sobie, że nie zdążył na fatalny lot, tymczasem los drugiego był już przesądzony od paru tygodni.

Wreszcie łatwiej wyobrazić sobie, że się czegoś nie zrobiło, gdy w rzeczywistości się to zrobiło, niż że się coś zrobiło, podczas gdy faktycznie tak się nie stało. Paweł miał udziały w firmie A. Zastanawiał się, czy nie sprzedać ich i nie kupić udziałów w firmie B, ale nie zdecydował się na to. Z kolei Jerzy miał udziały w firmie B, ale sprzedał je i kupił udziały w firmie A. Po pewnym czasie firma A zbankrutowała i obaj panowie stracili pieniądze. Bardziej żałował swojej decyzji Jerzy, bo zdecydował się działać, podczas gdy Paweł tylko czekał.

Trudno odpowiedzieć na pytanie, skąd się w ludziach bierze upodobanie do wyobrażania sobie rzeczywistości innych od faktycznej. Można za to przyjrzeć się, do czego takie myślenie prowadzi. Według Stevena Shermana i Allena McConnella, myślenie kontrfaktyczne ma trzy funkcje: pozwala nam unikać powtarzania tych samych błędów w przyszłości, poprawia nam nastrój i daje poczucie kontroli nad światem.

Jeśli ktoś nie zdał egzaminu, bo w noc przed nim upił się, może sobie wyobrazić rzeczywistość, w której nie nadużywał alkoholu i zdał egzamin. To pozwoli mu wyciągnąć odpowiednie wnios-ki i efektywniej zdawać egzaminy w przyszłości.

Wyobrażanie sobie alternatywnych rzeczywistości pomaga nam zrozumieć sens tego, co się wydarzyło, i ustalić, co jest przyczyną, a co skutkiem. Dzięki temu świat wydaje się nam bardziej zrozumiały i przewidywalny, a my pewniej się w nim czujemy.

Myślenie kontrfaktyczne może jednak wywoływać poczucie winy i wstydu. Gdy ludzie wyobrażają sobie świat, w którym nie doszło do przygnębiającego ich zdarzenia, mogą zmieniać w myślach cechy swojego charakteru, np. „Gdybym tylko nie był taki nieodpowiedzialny, nie straciłbym pracy”. W rezultacie czują wstyd. Z kolei zmienianie własnego zachowania („Gdybym tylko nie spił się tamtego wieczora, nie nagadałbym mu tylu paskudnych rzeczy”) prowadzi do poczucia winy.

Poczucie winy i wstyd jako skutki myś-lenia kontrfaktycznego mogą być pożyteczne, jeśli służą zmianie zachowania. Kiedy jednak rozmyślanie o tym, „co mogłoby być, a nie jest”, prowadzi do nieustannego obwiniania siebie i depresji, zaczyna utrudniać nam życie. Wyobraźmy sobie ojca, który odprowadził na lotnisko swoją córkę. Dziewczyna bała się podróży, jednak on zapewniał ją, że wszystko będzie dobrze. Samolot rozbił się i córka zginęła w katastrofie. Ojciec przeżywa podwójną dawkę cierpienia – nie tylko z powodu straty dziecka, ale też z powodu poczucia winy i żalu, bo jest przekonany, że jego córka wcale nie musiała zginąć, gdyby tylko...

Badania pokazują, że osoby, które spotkało w życiu coś złego, próbują w myś-lach zmienić zdarzenie, na które w rzeczywistości w ogóle nie miały wpływu. W efekcie pogrążają się w poczuciu winy i beznadziejności. Sherman i McConnel wspominają o dwóch badaniach. W jednym z nich brały udział osoby, które straciły kogoś bliskiego w tragicznych okolicznościach (np. śmierć dziecka lub współmałżonka w wypadku samochodowym). Próbowały zmieniać w wyobraźni te elementy własnego zachowania, które zupełnie nie miały związku ze śmiercią bliskich. Drugie badanie dotyczyło pacjentów, którzy na skutek wypadku drogowego lub podczas uprawiania sportu zostali sparaliżowani. Okazało się, że winili siebie za to, co ich spotkało, i uważali, że mogli przewidzieć wypadek.

Arthur Freeman i Rose DeWolf opisują kilkanaście błędów myślenia leżących u podstaw rozumowania w kategoriach „gdybym tylko...”. Jednym z nich jest postawa „wszy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy