Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

17 listopada 2015

Cicha epidemia

81

Eksperci szacują: ponad milion Polaków może być ofiarami wirusowego zapalenia wątroby i...nie wiedzieć o chorobie, bo rozwija się ona bez objawów. Im później wychodzi na jaw, tym trudniej ją opanować. Z pomocą przychodzi psychoterapia.

Cicha epidemia – tak eksperci określają wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C), ponieważ przez długi czas, nawet 30 lat, nie daje ono żadnych zewnętrznych dolegliwości. Wirus HCV (ang. Hepatis C Virus), który wywołuje tę chorobę zakaźną, namnaża się głównie w komórkach wątroby, wywołując stan zapalny i uszkodzenie tego narządu. Do większości zakażeń dochodzi w placówkach medycznych – podczas zabiegów, operacji, pobierania i transfuzji krwi. Zarazić można się też podczas wykonywania tatuażu, wstrzykiwania narkotyku niesterylną igłą lub strzykawką, przekłuwania uszu, kontaktu seksualnego (ok. 5 procent przypadków), bójki, a nawet u fryzjera czy manikiurzystki – w sytuacjach, gdy dochodzi do kontaktu z krwią nosiciela wirusa.

WZW najczęściej rozwija się bezobjawowo i na ogół przez długie lata jest nierozpoznane. Ujawnić je może test na obecność przeciwciał wirusa HCV we krwi. Wykonanie tego badania kosztuje około 30 zł, a może uratować życie i zdrowie. Odpowiednio wczesne rozpoznanie i leczenie wirusowego zapalenia wątroby typu C znacznie zmniejsza ryzyko uszkodzenia wątroby lub mu zapobiega. Natomiast nieleczone WZW typu C
może spowodować marskość, a w skrajnych przypadkach nawet raka wątroby. Dlatego tak ważne jest wykonywanie badań profilaktycznych.

To właśnie dzięki nim o swojej chorobie dowiedziała się Agata Wróbel – polska sztangistka, dwukrotna medalistka olimpijska. Od razu rozpoczęła leczenie i cztery lata po zdiagnozowaniu u niej WZW C, zdobyła swój ósmy złoty medal na mistrzostwach Polski.
Dla wielu osób taka diagnoza to początek drogi przypominającej walkę o olimpijski medal – ze spadkami formy i w poczuciu beznadziei. Sama obecność wirusów WZW w organizmie powoduje pogorszenie stanu psychicznego, ponieważ mogą one wpływać na działanie układu nerwowego.

Co ze mną będzie?

Po otrzymaniu diagnozy wskazującej na zakażenie wirusem zapalenia wątroby, u chorych pojawia się poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, wiążące się z faktem, że do zakażenia doszło prawdopodobnie w placówce służby zdrowia. Czują się podwójnie stygmatyzowani, ponieważ niektóre placówki odmawiają świadczeń zdrowotnych osobom zakażonym. Swoją chorobę starają się utrzymać w tajemnicy przed znajomymi czy członkami dalszej rodziny. Boją się, że z lęku przed zakażeniem zerwą z nimi kontakty.
Nosiciele WZW też obawiają się, że zakażą swoich bliskich podczas codziennych kontaktów. Ten lęk jest bezpodstawny, bowiem nie można przenieść zakażenia poprzez używanie wspólnych naczyń, toalety czy ręczników. Wirusy dostają się do organizmu człowieka przez krew, a więc ważne jest, by nie używać wspólnych szczoteczek do zębów, cążków do obcinania skórek przy paznokciach czy maszynek do golenia. Co prawda szansa przeniesienia się wirusa drogą płciową jest niewielka, ale dla pełnego poczucia bezpieczeństwa warto stosować zabezpieczenie w postaci prezerwatywy (koniecznej w przypadku WZW typu B, który to wirus częściej jest przenoszony podczas kontaktów seksualnych).
Wielu chorym na początkowym etapie po uzyskaniu diagnozy towarzyszy silny lęk przed pogorszeniem stanu zdrowia. Boją się, że przez to nie będą mogli dalej pracować. Niektórym wydaje się, że czeka ich już tylko śmierć – ten lęk jest szczególnie dotkliwy, jeśli chorzy nie mają świadomości, że zapalenie wątroby jest uleczalne. Skuteczność nowoczesnych, dostępnych na polskim rynku terapii szacuje się na 80 procent (terapia trójlekowa). Nawet jeśli nie uda się całkowicie usunąć wirusa, to w czasie leczenia wątroba regeneruje się, a terapię można powtórzyć.
Zatem pierwszym przeciwnikiem w „walce” chorych na WZW jest ich własny lęk przed leczeniem.

Plan jak kask
Jak sobie radzić z pogorszeniem nastroju? Podstawą jest zmiana postawy zamartwiania się na zdrowe troszczenie się o siebie. Obawa o przyszłość psuje nastrój i komfort życia. Aby skutecznie zadbać o siebie, często wystarczy opracować plan zapobiegania lub radzenia sobie z tymi sprawami, które wywołują nasz lęk. Taki plan nie likwiduje lęku, ale działa trochę jak kask, który zakładamy przed jazdą motocyklem czy rowerem – lęk w niczym nie pomoże, ale kask może w razie potrzeby ochronić życie i zdrowie.
Aby skutecznie radzić sobie z negatywnymi uczuciami, trzeba wiedzieć, skąd się one biorą. Wyobraźmy sobie, że każdego ranka wsiadamy do samochodu i dojeżdżamy do pracy. Któregoś dnia, jeszcze w półśnie, nie znajdujemy samochodu na parkingu. Od razu pojawia się uczucie niepokoju, a nawet paniki – przeszukujemy okolicę, ale samochodu nie znajdujemy. Najbardziej oczywista myśl, jaka przychodzi nam do głowy: „Ukradli mi samochód!”. Wpadamy w rozpacz i postanawiamy zadzwonić na policję. Sięgamy do kieszeni kurtki po telefon komórkowy i... orientujemy się, że nie mamy przy sobie kluczyków. Olśnienie – przecież wczoraj zostawiliśmy samochód u mechanika! Rozpacz rozwiewa się w mgnieniu oka, teraz śmiejemy się z własnej pomyłki.
Ten przykład ilustruje zasadę rządzącą naszymi uczuciami: to, co czujemy, zależy od tego, co myślimy. Dopóki byliśmy przekonani, że samochód został skradziony, przeżywaliśmy rozpacz i złość. Zmiana naszej oceny sytuacji (samochód nie został skradziony, ale jest u mechanika) powoduje bardzo szybką i radykalną zmianę emocji. A przecież sytuacja nie uległa zmianie – samochód cały czas był tam, gdzie go zostawiliśmy.
Podobną prawidłowość można zaobserwować, gdy pacjent dowiaduje się o chorobie i konieczności podjęcia leczenia: czy koncentruje się wówczas na tym, co może pójść źle – wpędzając się takim myśleniem w depresję, czy raczej buduje swoją nadzieję, myśląc o tym, co zwiększa jego szanse na wyzdrowienie? I w jednym, i w drugim przypadku rzeczywistość jest, jaka jest, a nasze uczucia są wynikiem tego, jak ją oceniamy. Zmiana sposobu myślenia może więc zmienić nasze emocje.

Zmienić przekonania
Racjonalna Terapia Zachowania, która bazuje na pracy z przekonaniami, to technika opracowana przez znanego psychiatrę profesora Maxie C. Maultsby’ego Jr. Ma ona zastosowanie w nowoczesnych psychoterapeutycznych technikach samopomocy. Metoda ta jest szczególnie pomocna w momentach, gdy odczuwamy najsilniejszy ból emocjonalny. Gdy na przykład strach jest tak silny, że „nie pozwala zasnąć”. W takich chwilach niezdrowe myśli są łatwe do zidentyfikowania. Kiedy doświadczamy stresujących uczuć lub bólu emocjonalnego (smutku, strachu, poczucia winy, wstydu, złości itp.), możemy postępować według poniższych wskazówek.
Na kartce papieru rysujemy pośrodku pionową linię. W lewej kolumnie zapisujemy kilka myśli, które wywo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy