CIAŁO, UMYSŁ, DUSZA XVIII

Wstęp

JAKUB KOŁODZIEJ podpowiada, jak można rozstać się godnie, zaś EWA SZPERLICH i DANUTA GRUSZCZYŃSKA radzą, jak rozmawiać z dzieckiem o nowym tatusiu.

Dramat spowodowany odejściem jednego z partnerów zawsze był dość modnym tematem. O rozstających się parach słyszymy w mediach, czytamy o nich powieści. Z danych statystycznych wynika, że rozpadających się związków jest coraz więcej. Do poradni regularnie trafiają ludzie na różne sposoby dotknięci tym problemem.

Znamy osoby, które straciwszy partnera, przez lata nie mogą się odnaleźć. Wycofały się z życia społecznego, są nieufne wobec otoczenia, samotne. Będąc świadkami bądź uczestnikami takich wydarzeń, często zadajemy sobie pytanie, dlaczego tak się stało, czy musiało do tego dojść, jak mógł lub mogła tak zrobić, co z nim lub z nią teraz będzie.  Przyczyn rozpadu związków jest oczywiście bardzo dużo. Sam fakt, że dochodzi do rozejścia się partnerów, daje wiele do myślenia. Niejednokrotnie bezpośredni motyw rozstania jest jedynie kroplą przepełniającą pełne naczynie. Czasami słyszymy: „Coś mu strzeliło do głowy, byli taką udaną parą”. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej związkom, którym grozi rozpad, zobaczymy, że tu nie ma przypadków i nagłych decyzji. Możemy w danym momencie nie rozumieć, dlaczego tak się stało, dlaczego do tego doszło, ale z czasem okazuje się, że rozstanie było wypadkową wielu wydarzeń i doświadczeń mających swoje początki znacznie wcześniej, niekiedy już w pierwszych etapach związku lub jeszcze gdzieś w okresie dzieciństwa.

Rozstania dokonują się na różne sposoby. Czasami przebiegają bardzo burzliwie, czasami na pozór spokojnie – za porozumieniem stron. Sposób rozstania zależy od wieku partnerów, czasu trwania związku, jego statusu prawnego (małżeństwo czy związek wolny), od tego, czy są dzieci, czy jest wspólnota majątkowa.
Rozstania na zimno – za porozumieniem stron – są wyraźnym świadectwem niedojrzałości związku. Wskazują na to, że był to układ wzajemnych korzyści, a gdy one się skończyły – skończył się też układ. Kiedy kobieta i mężczyzna w ten sposób podchodzą do relacji, to najprawdopodobniej gdzieś stracili smak prawdziwej bliskości lub nigdy go nie doświadczyli.

Czasami zaskakuje mnie lekkość decyzji o rozstaniu, jakby chodziło o zmianę pracy albo samochodu. Do poradni trafiają ludzie z kilkunastoletnim stażem małżeńskim, mający dzieci – i mówią, że muszą odejść, bo „to nie to”. Mówią o kryzysie, konfliktach, życiu obok siebie: „Owszem, kiedyś było dobrze, ale teraz nic się już nie da zrobić”. Brakuje im wiary i siły, żeby coś zmienić. W obliczu trudności rezygnują i szukają łatwych rozwiązań. Choć, jak się potem okazuje, podjęta decyzja i rozstanie wcale nie przynosi oczekiwanych zmian.

Taka postawa w małej mierze zależy od rodzaju trudności w relacji, bardziej uwarunkowana jest trendami społecznymi. Jeżeli ktoś traktuje związek dwojga ludzi jako coś nadrzędnego, wartościowego, za co m...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy