Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

CHODŹMY DO TEATRU

0 398

Czy dzisiaj, w tym gigantycznym wyścigu komercjalnych rozrywek, bardzo atrakcyjnych i intensywnych, potrzeba nam jeszcze teatru? Czy w ogóle do życia potrzeba nam sztuki? O czym świadczą kolejki do muzeów i galerii na całym świecie, tłumy na festiwalach teatralnych, publiczność przychodząca niemal codziennie do teatru, salony poezji? Czy to tylko moda, snobizm, czy jednak głębsze motywy? A może jedno i drugie?

Myślę, że potrzeba uczestniczenia w spektaklu teatralnym wypływa z niezaspokojonej ludzkiej potrzeby poznawania rzeczywistości, samego siebie i innych. Ciągłe szukanie odpowiedzi na pytania o kondycję ludzką, o zagadkę świata jest nam przynależne jak łaknienie i głód. Tylko poprzez religię i sztukę możemy poszukiwać odpowiedzi, próbować odsłaniać zwiewne rąbki tajemnicy życia.

Idziemy do teatru, aby uwolnić się od otaczającej nas rzeczywistości, od własnych ograniczeń, aby poprzez uczestnictwo w dramacie innych „poszerzyć” swoją rzeczywistość. Zanurzenie się w spektaklu poprzez koncentrację intelektualną i wczucie się w jego klimat przenosi nas w świat kreowany na scenie. To przeniesienie istnieje najsilniej w zetknięciu ze sztuką teatru. Intensywność wejścia w świat przedstawiany powstaje w wyniku tego, że na scenie, w rzeczywistości dramatu dochodzi do szczególnego zagęszczenia wątków, emocji, relacji między bohaterami – i wszystko to dzieje się na naszych oczach. Idziemy do teatru, aby nie tylko słuchać, nie tylko oglądać, ale by w ten niepowtarzalny sposób współuczestniczyć w tym, co się dzieje na scenie. Można nawet powiedzieć, że poniekąd realizujemy się w umownej rzeczywistości dramatu; poprzez identyfikację z bohaterem zanurzamy się w jego świecie. Na czas spektaklu wchodzimy do innego życia, innej historii. Dzięki temu możemy nie tylko oderwać się od naszej codzienności, ale też coś innego przeżyć, czegoś nowego się dowiedzieć, może nawet nauczyć.

Od wieków „katharsis” jest kluczowym pojęciem wiążącym się z przeżywaniem tego, co teatralne. Nie można go pominąć przy próbie zrozumienia doświadczania dramatu tu i teraz na scenie. W klasycznym znaczeniu, a więc takim, jakie mu nadał Arystoteles, „katharsis” to takie wyrażenie uczuć, które powoduje, że zarówno u widzów, jak i aktorów uwalniają się one i oczyszczają: „Litość i trwoga dokonują oczyszczenia litości i trwogi”. „Katharsis” zatem to wstrząs uczuciowy, który dokonuje się za pośrednictwem fikcji literackiej. To, że dramat opiera się na literackiej fabule, ma dwojakie znaczenie: z jednej strony możemy się identyfikować z tym, co dzieje się na scenie, a z drugiej tworzy się w nas dystans do przedstawionych zdarzeń. Możemy różne intensywne uczucia przeżywać, uwalniać w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy