Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

5 maja 2019

NR 5 (Maj 2019)

Chciałbym zdjąć maskę

79

Jakie słowa najbardziej mnie zabolały? „Pedały do gazu”. Chciałbym ich autorowi powiedzieć: Serio? Nie znasz mnie, ale tak mnie nienawidzisz, że chcesz mnie wysłać do komory gazowej?

Mam 30 lat, jestem jedynakiem, mieszkam w miasteczku w północnej Polsce. Ukończyłem studia w dużym mieście i wróciłem do rodzinnej miejscowości. Jestem nauczycielem w wiejskiej szkole – pracy nie lubię, zamierzam ją zmienić, ale nie z tym jest związany mój główny problem. 

Jestem singlem, starym kawalerem i gejem. Na studiach przez kilka miesięcy miałem chłopaka, ale to było przelotne zakochanie, nie przerodziło się w poważny związek. Od pięciu lat nie byłem na randce. O mojej orientacji wie tylko troje znajomych ze studiów, ale mieszkają daleko. Wie też mama, informację zniosła źle, więc to temat tabu w domu. Nie wyobrażam sobie mojego comming outu. Mógłbym może wyjechać do większego miasta, ale nie chcę zostawiać rodziców samych – mama wprawdzie ma 66 lat, ale tata ma 88 lat, jest po udarze, ma początki alzheimera. 

Mam swoje pasje, pracę, działalność społeczną, książki, ale... zasypiam sam. Gdy wracam z podróży, wiem, że na dworcu nikt na mnie nie czeka. Nigdy nikomu nie powiedziałem: „kocham cię”. 

Najbardziej boli to, że wokół widzę szczęśliwe pary, śluby, dzieci, a ja nie mam nikogo, z kim mógłbym szczerze porozmawiać. W pracy jestem jedynym kawalerem, przyzwyczaiłem się do docinków: „baby ci brakuje”, „żona sama z nieba nie spadnie”, „znalazłbyś sobie jakąś dziewczynę”. Bolą mnie te uwagi, ale nie mogę się odgryźć: „Sam sobie znajdź”. Nawet gdy ktoś mówi to niezłośliwie, z troski, dobrze mi życząc, odpowiadam: „Gdyby to było takie proste...”. Bo co mam powiedzieć? 

Moje oczekiwania, wymagania nie sięgają już szczęśliwego związku, wspólnego mieszkania, satysfakcji seksualnej, choć oczywiście mam takie marzenia, ale równie dobrze przecież mógłbym marzyć o podróży na Księżyc – ostatnio stwierdziłem, że chciałbym po prostu raz w miesiącu przytulić się do kogoś. 

Nie zmienię życia, z tym się pogodziłem, ale zastanawiam się, jak zmienić swoje myślenie, nie skupiać się na tym, że widzę siebie jako nieudacznika, który swoje życie przegrał; nie chcę powtórki sprzed dwóch lat, kiedy miałem myśli samobójcze. 

Tylko nie „mój były”

Chciałbym żyć w Kanadzie czy Norwegii, bo tam temat homoseksualizmu nie jest tabu, albo przynajmniej w dużym mieście, gdzie mógłbym kogoś poznać, chodzić razem na spacer, zakupy.
Czasem w Internecie widzę zdjęcia, filmy szczęśliwych par – tak, wiem, to są lukrowane opowieści, zdjęcia na pokaz... – czuję wtedy ucisk w klatce piersiowej, ogromny żal, że moje życie mija, a ja nie cofnę czasu i lat samotności. Samotnośc...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy