Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

CENNY ZMYSŁ HUMORU

0 338

Zmysł komizmu pozytywnie wpływa na rozwój emocjonalny, intelektualny i społeczny człowieka. Niestety, rodzice zwykle nie zdają sobie z tego sprawy i nie widzą powodu, by zmysł ten kształtować u swoich dzieci.

Każdy kochający rodzic chciałby uczynić swoje dziecko istotą radosną, aktywną, twórczą, pełną wiary i ufności we własne siły. Z pewnością warto także nauczyć je samodzielności, uodpornić na przeciwności losu, wyposażyć w umiejętność skutecznego stawiania czoła wyzwaniom współczesności. Jak zatem wychowywać swoje dziecko? Na co zwrócić szczególną uwagę? Jakie właściwości rozwijać u dziecka, by wyrosło ono na szczęśliwego i spełnionego człowieka dorosłego?

Jedną z istotnych, a często lekceważonych zdolności pomagających w samorealizacji jest poczucie humoru, zwane także zmysłem komizmu. Liczne badania (np. McGhee, Chapmana, Smitha i Foota) dowiodły, że umożliwia on odreagowanie tłumionych emocji negatywnych (wrogości, agresji), bez narażania się na dezaprobatę ze strony otoczenia społecznego. W ten sposób rosną szanse na efektywne radzenie sobie ze stresem, na zachowanie zdrowia i dobrej kondycji psychofizycznej. Poczucie humoru idzie także w parze z większym uspołecznieniem, a w efekcie ułatwia nawiązywanie i podtrzymywanie bliskich relacji z ludźmi. Zmysł komizmu zwiększa również autorytet jego posiadacza, czyni go bardziej atrakcyjnym i popularnym w grupie, co sprawia, że często pełni on rozmaite funkcje przywódcze. Poczucie humoru pozytywnie wpływa też na zdolności twórcze człowieka, czyni go otwartym na nowe doświadczenia, ćwiczy w dokonywaniu „bisocjacji”, czyli dwójkojarzenia – ujmowania określonego elementu w dwóch różnych kontekstach czy układach odniesienia jednocześnie. Z rozwiniętym zmysłem komizmu wiąże się większy optymizm, wyższa samoocena i mniejsza rozbieżność między „ja realnym” a „ja idealnym”. Człowieka z dużym poczuciu humoru cechuje także osobista niezależność, samodzielność w podejmowaniu decyzji, samokontrola oraz ocena siebie i innych przez pryzmat własnych norm i standardów. Widać więc, że zmysł komizmu pozytywnie wpływa zarówno na sferę emocjonalno-społeczną, jak i na intelektualną czy osobowościową. Niestety rodzice zwykle nie zdają sobie z tego sprawy i nie widzą powodu, by zmysł ten kształtować u swoich dzieci.

POLECAMY

Paul McGhee traktuje dziecięcy humor jako formę intelektualnej gry, „zabawy rzeczywistością”, która ewoluuje wraz z poznawczym rozwojem malucha. Uważa, że zmysł komizmu kształtuje się od narodzin do okresu dorastania, przy czym pojawiające się zmiany jakościowe są efektem zarówno dojrzewania, jak i nabywanych przez dziecko doświadczeń. Zdaniem McGhee w rozwoju poczucia humoru można wyróżnić kilka stadiów, spośród których kluczowe znaczenie mają cztery.

Pierwsze stadium rozpoczyna się około 18. miesiąca życia, gdy dziecko potrafi już fantazjować, udawać, podejmować i utrzymać konwencje „na niby”. Maluch wyobraża sobie przedmioty, których tu i teraz nie ma, przypisuje określonym rzeczom wyimaginowane cechy bądź świadomie posługuje się nimi niezgodnie z ich przeznaczeniem, np. patyk służy do czesania, szczotka do włosów jest parasolem, a szmatka staje się ciastkiem. Oczywiście takim zachowaniom musi towarzyszyć wyraźna intencja rozbawienia „audytorium”, świadcząca o świadomym zniekształcaniu rzeczywistości. Faza ta trwa nawet do 5. roku życia. W tym okresie najważniejszym rodzicielskim zadaniem jest inicjowanie i podtrzymywanie jak największej liczby żartobliwych interakcji z dzieckiem. Rozwijają one zdolność odróżniania prawdy od pozoru, ucząc bezbłędnego rozpoznawania jakości konwencji („na serio” czy „na niby”) i odpowiedniego zachowania. Ponadto zabawa w symulowanie przyczynia się do ujednolicenia i wzbogacenia wiedzy o świecie, dlatego opiekunowie powinni zachęcać dziecko do podejmowania gier wymagających wyobraźni, własnej inwencji, pomysłowości. Wreszcie istotne jest, aby na pierwsze przejawy poczucia humoru reagowali autentycznym, żywym zainteresowaniem i śmiechem. Taka reakcja utwierdzi malucha w skuteczności jego wysiłków i zmotywuje do dalszych prób kontrolowanego deformowania rzeczywistości.

Drugie stadium zaczyna się około 2. roku życia, gdy dziecko dobrze już przyswoiło sobie nazwy obiektów i prawidłową ich wymowę. Jego istotą jest świadme błędne nazywanie osób, przedmiotów lub czynności: mówienie na brata „tato”, na rękę – „noga”, na drzwi – „okno” itp. Dziecko specjalnie używa też niepoprawnych form gramatycznych, np. mówi „człowieki” zamiast „ludzie”. èródłem rozbawienia staje się także zabawa brzmieniem (ale jeszcze nie znaczeniem!) wyrazów – maluchy powtarzają sekwencje podobnych fonetycznie dźwięków (np. lala, fala, gala, pala...), tworzą własne, nonsensowne słowa i wyrażenia dźwiękonaśladowcze, zdrabniają znane im wyrazy, wymyślają sekwencje rymów (np. Ewka – konewka, rzodkiewka, marchewka).

Etap ten trwa mniej więcej do końca 4. roku życia. Ważne jest, aby rodzice ciepło i życzliwie przyjmowali spontaniczne fantazje językowe dziecka, pozwalali dzielić się nimi z innymi, a nawet do nich zachęcali. Powinni również stwarzać okazje do bogacenia obrazowości języka swojej pociechy, a więc czytać jej ludowe baśnie, legendy czy mity. Z poezji dla dzieci warto wybierać wierszyki, które zawierają zabawne dla malucha powtórzenia, wyliczenia, nagromadzenia i rymy (np. „Katar” i „Sroka” Jana Brzechwy).

Trzecie stadium przypada na okres między 3. a 6. rokiem życia. Aby mogło zaistnieć, dziecko musi mieć ugruntowaną wiedzę o tym, jakie właściwości posiadają poszczególne klasy przedmiotó...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy