Dołącz do czytelników
Brak wyników

Materiały PR

31 stycznia 2020

„Chcę dać czytelnikowi coś więcej niż tylko frajdę z lektury”. Wywiad z pisarzem Grzegorzem Gołębiowskim

60

– Dojrzałość osiąga się wtedy, gdy zmierzymy się z tym, co nas zawstydza, boli, czy w inny sposób jest dotkliwe – mówi Grzegorz Gołębiowski, którego „Dług krwi”, oparty m.in. na zagadnieniach z dziedziny psychogenealogii, właśnie ukazał się nakładem Wydawnictwa Novae Res.

Tajemnice kryjące się w losach przodków to temat, który eksploruje Pan w swoich powieściach od początku. Co Pana fascynuje w genealogii? Skąd zamiłowanie do tej gałęzi nauki?

To zamiłowanie zrodziło się podczas moich własnych poszukiwań genealogicznych. Fascynują mnie losy przodków, odkrywanie historii z tym związanych i właśnie różnych ukrytych w nich tajemnic. Wydaje mi się, że w tym względzie ciągle w genealogii jest wielki potencjał. Mam wrażenie, że ostatnio wraca na nią moda. A powieści, które wykorzystywałyby ten wątek, zwyczajnie brakuje na rynku.

W najnowszej powieści, „Dług krwi”, sięga Pan po zagadnienia z dziedziny psychogenealogii. Czy wierzy Pan, że po przodkach dostajemy w spadku znaczenie więcej niż geny – także rozmaite nieprzepracowane traumy i ukryte skłonności, które po latach zaczynają się uwidaczniać?

Tak, wierzę w to. Zbierając pomysły i koncepcje do napisania „Długu krwi”, podobnie jak Adam Floriański zacząłem zgłębiać dziedzinę wiedzy, jaką jest psychogenealogia. Siłą rzeczy zderzałem ją z moimi prywatnymi odkryciami genealogicznymi i weryfikowałem na podstawie historii moich przodków różne teorie, syndromy, ukryte lojalności itp. Ku mojemu zaskoczeniu znalazłem całkiem dużo dowodów na ich potwierdzenie. Zresztą daleko nie szukając, chyba niemal w każdej rodzinie przekazuje się z pokolenia na pokolenia różne uprzedzenia, powiedzonka czy motta życiowe, nie mówiąc o głębszych treściach, na które często nie zwracamy uwagi albo nie mamy świadomości, że ma to związek z naszymi antenatami. Prof. De Barbaro – psychoterapeuta i autorytet w dziedzinie terapii rodzin – mówi nie tylko o mitologii rodzinnej oraz widocznych i niewidocznych lojalnościach, ale również o dziedziczeniu społecznym.

Głównym Pana celem – jako autora kryminałów – jest wciągnięcie czytelnika w ciąg wydarzeń, w efekcie których nastąpi rozwiązanie jakiejś konkretnej zagadki, czyli dotarcie do prawdy. Ale czy zawsze warto do niej dążyć? Nawet, gdy może się ona wiązać z bolesnymi konsekwencjami? Przecież w historii każdej rodziny są takie wydarzenia, o których może lepiej by było nie wiedzieć...

Z tym autorem kryminałów to byłbym ostrożny. Pierwsze dwie powieści nie były w istocie klasycznymi kryminałami. To były książki z wątkiem kryminalnym. Były tam też wątki obyczajowe, sensacyjne, historyczne itd. Niektórzy widząc na okładce hasło „kryminał”, szukają w tych książkach rzeczy, których w nich nie ma. Dopiero „Dług krwi” jest rzeczywistą próbą odnalezienia się w tym gatunku. Odnosząc się do tematu psychogenealogii: jak zalecają psychologowie, lepiej jest się zmierzyć z tymi historiami i, jak to mówią, przepracować je. To właśnie może nas uchronić przed przenoszeniem traum w kolejnych pokoleniach. Dlaczego mamy cenzurować naszą prywatną, ale również i grupową historię? Jak twierdzi wspomniany już prof. De Barbaro, a ja się w pełni z nim zgadzam, takie cenzurowanie świadczy o niedojrzałości, dziecinadzie i zwyczajnie jest naiwne. Skoro wpływają na nas zarówno dobre, jak i złe rzeczy, to może lepiej wiedzieć o obu. Czy oznaką dojrzałości jest jednostronna narracja o naszej przeszłości jedynie z perspektywy dum rodzinnych lub narodowych? Dojrzałość osiąga się wtedy, gdy zmierzymy się z tym, co nas zawstydza, boli, czy w inny sposób jest dotkliwe.

Ale czy da się w ogóle te rozmaite dramatyczne wydarzenia związane z przeszłością naszych przodków przepracować? W jaki sposób można pozbyć się tych „ukrytych lojalności”, o których wspomina Pan w swojej książce?

Sądzę, że się da, choć z pewnością lepiej odpowiedziałby na to pytanie wykwalifikowany psycholog. Niemniej jednak, jak już wspomniałem wcześniej, trzeba przeszłość przodków przepracować. Chociaż w niektórych przypadkach zanim to nastąpi, czyli zanim zmierzymy się z przeszłością, trzeba zmierzyć się ze sobą tu i teraz. Jestem...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy