Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

BLIZNA TRAUMY

139

Czy pamięć doświadczonego lęku trwale zmienia życie ofiar wypadku lub przemocy? - zastanawia się ELŻBIETA ZDANKIEWICZ-ŚCIGAŁA.

Każdy z nas mógłby przywołać lub opisać sytuacje, które wywoływały stany niepokoju, strachu, lęku, czy wręcz paniki. Dla niektórych pamięć tych doświadczeń będzie wspomnieniem z dzieciństwa – minionym, czasem może zabawnym. U innych lęk może pojawiać się tylko w pewnych sytuacjach. Jednak dla osób, które stały się ofiarami wypadków bądź doświadczyły przemocy, pamięć doświadczonego lęku trwale zmienia coś w życiu. Niby wszystko pozostaje normalne, ale nawet całkowicie wyleczony z obrażeń człowiek ciągle czeka na coś nieokreślonego, czuje się, jakby wypatrywał niebezpieczeństwa. Widzi absurdalność swoich zachowań, jednak lęk jest silniejszy niż wszystkie racjonalne argumenty. Trzeba nauczyć się z nim żyć.

W przeszłości każdej z tych osób dane były doświadczenia charakteryzujące się trzema parametrami: zagrożenie życia własnego lub bliskich; przeżycie w trakcie zagrożenia emocji negatywnych o ekstremalnym nasileniu, głównie strachu i przerażenia; utrwalenie i zgeneralizowanie reakcji strachu, która stanowi podstawę powstałego urazu psychicznego.

Z literatury przedmiotu wiadomo, że strach pojawiający się w odpowiedzi na „przypadkową stymulację bodźcową” niejednokrotnie kryje w sobie wcześniejsze doświadczenia traumatyczne. Trauma, z uwagi na ekstremalność zagrożenia życia własnego lub bliskich, pozostawia po sobie niezatarty ślad w postaci zmian funkcjonowania całego organizmu. Jednakże swoje największe piętno odciska w mózgu. Silna stymulacja centralnego układu nerwowego w czasie zdarzenia traumatycznego może stać się przyczyną trwałych zmian neuronalnych, które w negatywny sposób wpływają na uczenie się, habituację i dyskryminację bodźców. Zauważono, że nadmierna reakcja stresowa, przejawiająca się pobudzeniem psychofizjologicznym, występuje w odpowiedzi na specyficzne dla traumatycznego wydarzenia bodźce, które zostały skojarzone z przeżytą sytuacją.

Dzisiaj już wiemy, że pojawienie się lęku w odpowiedzi na stymulację zbliżoną do pierwotnej związane jest z pamięcią stanu. Powstaje ona w oparciu o dwa częściowo niezależne układy pamięci: tzw. pamięć emocjonalną (pamięć układu limbicznego) i pamięć deklaratywną (jawną, czyli pamięć hipokampa). Oba systemy pamięci, jak wykazali Antonio Damasio i Joseph LeDoux, mogą tworzyć spójną wewnętrzną reprezentację doświadczenia, ale w przypadku ekstremalnego stresu mogą działać częściowo odrębnie, lub wręcz oddzielnie. Czasem zapis pamięciowy traumy może być jedynie zapisem w pamięci emocjonalnej, pozbawionym elementów dostępnych w werbalnej, narracyjnej postaci.

Pamięć stanu może być w różnym stopniu dostępna świadomości. Wówczas gdy obie drogi aktywacji w mózgu (działając równolegle) tworzą spójny narracyjny opis zdarzenia łącznie z emocjonalnym przeżyciem, mamy do czynienia z pełnym odzwierciedleniem. Basil van der Kolk – niekwestionowany znawca przedmiotu – pisząc o kodowaniu doświadczeń traumatycznych, niejednokrotnie podkreślał odmienność kodowania i odtwarzania traumy od „zwykłych” przeżyć. Tym, co odróżnia pamięć traumy, jest fragmentaryczność reprezentacji, brak umiejscowienia w czasie i brak powiązania poszczególnych elementów w spójną narracyjną postać. Dominuje zapis opierający się o kodowanie zmysłowe, stąd odtwarzanie w postaci przebłysków (flashblacks).

Psychologiczną reakcją w obliczu ekstremalnego zagrożenia jest dysocjacja. Obejmuje ona wiele różnych mechanizmów psychobiologicznych, związanych z wyłączeniem się z zewnętrznego świata i skierowaniem uwagi na bodźce płynące ze świata wewnętrznego. Może to pociągać za sobą oszołomienie, odrętwienie, marzenia na jawie, fugę, fantazje, derealizację, depersonalizację oraz – w ekstremalnych przypadkach – omdlenie lub katatonię. Istnieje gradacja dysocjacji – od prostego śnienia na jawie po wywołaną torturami utratę przytomności. Gradacja stanów oderwania od rzeczywistego zagrożenia przekłada się na dokładność i kompletność zapisu pamięciowego. Oszołomienie i odrętwienie sprzyja pełnemu kodowaniu, a depersonalizacja czy omdlenie blokują poznawczy zapis doświadczenia.

Intensywność przeżywanych emocji, stopień zagrożenia życia, a także wiek i płeć ofiary decydują o tym, czy głównym neurotransmiterem uwalnianym w mózgu będzie noradrenalina, czy opiaty endogenne. Wpływają również na psychiczne „oderwanie się od realnego niebezpieczeństwa”. Noradrenalina jest głównym hormonem biorącym udział w wytworzeniu długotrwałego śladu pamięciowego. Jednakże w trakcie doświadczania traumy w szczególnych, zagrażających okolicznościach uwalniane są też inne neurohormony, na przykład endorfiny czy oksytocyna, które wpływają hamująco na konsolidację pamięci. Dou-glas Bremner w swojej ostatniej książce cytuje wyniki badań wskazujące, że uwalnianie neurohormonów, takich jak endogenne opioidy albo oksytocyna, z dużym prawdopodobieństwem może prowadzić do amnezji.

Fakt niepamięci wydarzeń traumatycznych nie wyklucza pamięci emocjonalnej doświadczenia, niedostępnej świadomości, jednakże aktywnej w sytuacjach przypominających traumę. Niekiedy do wywołania lęku czy przebłysków wystarczy minimalne podobieństwo do sytuacji pierwotnej, na przykład pisk opon przejeżdżającego samochodu. Szybkość reakcji powstającej w oparciu o aktywację układu limbicznego, ratując nam niejednokrotnie życie, ma też swoje drugie oblicze. Z uwagi na to, że układ ten działa automatycznie, poza kontrolą świadomości, reakcje są natychmiastowe i trudne do kontroli. Dodatkowo każdy, nawet „fałszywy alarm” wzmacnia układ strachu, który jest nie tylko czułym systemem alarmowym, ale staje się nadwrażliwym alarmem – przestaje więc skutecznie ostrzegać.

Przypadkowa stymulacja zewnętrzna lub neurofizjologiczne podobieństwo stanu organizmu wzbudza inne węzły w pamięci i – podobnie jak wybuchający z iskry pożar – obejmuje coraz większe obszary pamięci....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy