Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

1 września 2017

Bariery, które sobie stwarzamy

58

To, że przeceniamy siebie lub odwrotnie – oceniamy zbyt surowo, jest rzeczą normalną. Problem zaczyna się wtedy, gdy przypisywanymi sobie zdolnościami lub wyimaginowanymi wadami zaczynamy tłumaczyć zaniechanie zmian, niepodejmowanie działań czy decyzji.

Trwała zmiana siebie, swojego postępowania najczęściej kojarzy nam się ze żmudnym procesem, pasmem trudnych postanowień i wyrzeczeń. Większość ludzi wyobrażających sobie zmianę w ten sposób, chce jej uniknąć lub przynajmniej opóźnić. Pomaga w tym m.in. pielęgnowanie fałszywych, wyimaginowanych wyobrażeń o swoich zaletach lub przeciwnie – wyszukiwanie i wyolbrzymianie swoich wad.

Czy jestem taka zła?

Rodzice najczęściej chcą widzieć siebie jako dobrych opiekunów. Dobrych, czyli takich, którzy realizują potrzeby i spełniają oczekiwania – dziecka, ale i otoczenia, które chce widzieć w rodzicu dobrą matkę czy ojca. Bywa jednak, że zachowanie dziecka odbiega od standardów i oczekiwań rodziców czy otoczenia: dziecko nie uczy się, wagaruje, jest agresywne…
Informacja płynąca wówczas z zewnątrz koliduje z przekonaniem rodzica o dobrze sprawowanej opiece nad dziec[-]kiem. Pojawia się dysonans, frustracja. Ukształtowany obraz siebie jako opiekuna rozpada się. Pojawiają się pytania: „co ja robię źle?”, „czego mi brakuje?”. Rodzic domyśla się, że potrzebne jest wprowadzenie innych zasad, przeorientowanie celów… Słowem: potrzebna jest zmiana. Ale z tą wiążą się zwykle trudności. Rodzą się wątpliwości: „Czy dam radę? Przecież sam mam problemy z systematycznością, koncentracją”. „Sama nie jestem wzorem. Nie jestem idealną matką. Bywam czasem matka złą, ale przecież…”

Czasem rzeczy drobne potrafią urosnąć do gigantycznych rozmiarów w błyskawicznym tempie. Bojąc się zmiany, podświadomie zaczynamy wyolbrzymiać swoje wady, nadawać im przesadne znaczenie. Zachowanie takie może wiązać się z perfekcjonizmem, narcyzmem, niedowartościowaniem, brakiem zrozumienia i akceptacji w dzieciństwie czy w latach szkolnych, z niską samooceną.

Powody te mogą się przeplatać i utrudniać konstruktywne podejście do własnych kompetencji, umiejętności, a dalej związanych z tym emocji i stanów psychicznych. Ale nadmierne eksponowanie swoich wad może też być usprawiedliwieniem, tarczą, za którą się kryjemy. Mamy wady, jesteśmy pełni słabości – nie wdrażamy zatem zmian, do których zmusza nas otoczenie lub brak rezultatów dotychczasowych działań.

Wady mamy wszyscy, to oczywiste, nie ma powodów, byśmy wierzyli we własną doskonałość. Jednak do własnych niedoskonałości warto podchodzić z pewnym dystansem i… szczerością. Zastanów się, czego nie potrafisz, a czego nie chcesz zrobić lub zmienić.

Groźny szef, dobry synuś

Aby uniknąć zmian, jedni na siłę szukają w sobie wad, inni wmawiają i udowadniają sobie oraz innym, że zmian wcale nie potrzebują, bo są...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy