Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

ARTYŚCI DUSZ

0 385

Kiedy duchowny pomyli chorobę psychiczną z opętaniem przez szatana, a terapeuta superego ze zdrowym sumieniem, cierpią na tym zawsze penitent i pacjent. Jest czas na terapię i czas na spowiedź. O roli księdza i roli terapeuty pisze JÓZEF AUGUSTYN SJ.

Jan Lechoń pisał: „Można zawsze znaleźć w swej inteligencji, woli, sercu coś/ co pomoże nam w walce z życiem, z ludźmi./ Ale na walkę z sobą – jest tylko modlitwa”. Zrozumieć człowieka możemy wyłącznie wtedy, kiedy uwzględnimy jego fundamentalną jedność psychiczną i duchową. Jednak niektóre współczesne „psychologie” pomijają duchową i religijną sferę ludzkiej istoty i sprowadzają ją do wymiaru psychicznego. W ten sposób głęboko okaleczają człowieka. Viktor E. Frankl nazywa ten proces redukcjonizmem psychologicznym i utożsamia go z nihilizmem. Okaleczają człowieka także te formy duchowości, które lekceważą w nim sferę fizyczną i psychiczną, czyniąc z niego jakąś nieziemską istotę. Angelizm ma niewiele wspólnego z duchowością (szczególnie w wydaniu chrześcijańskim, która w centrum stawia tajemnicę Wcielenia). Nieuprawnione jest zarówno zawłaszczanie religii i duchowości przez psychologię, jak też pomijanie przez duchowość fizyczności i psychiki człowieka.

W XX wieku pomiędzy duchowością chrześcijańską a psychologią w ujęciu freudowskim wywiązał się otwarty spór. Wzajemna niechęć prowadziła do nieufności. Cierpiał na tym przede wszystkim konkretny człowiek, potrzebujący zarówno wsparcia duchowego, jak i psychologicznego. Autonomia duchowości i psychologii winna mieć miejsce jedynie w obrębie „uprawianej nauki”, ale nie w bezpośredniej pomocy udzielanej człowiekowi. Tu konieczne są wzajemne poszanowanie, akceptacja i bezpośrednia współpraca dla dobra pacjentów i penitentów.

Niechęć Kościoła do nowoczesnej psychologii została zdecydowanie pokonana na Soborze Watykańskim II. Jego dokumenty wielokrotnie nawiązują do psychologii jako nauki, która pomaga człowiekowi w lepszym poznaniu siebie oraz wspiera go w jego misji i posłudze na rzecz bliźnich („Konstytucja duszpasterska o Kościele”, 4). Stąd też – podkreśla Sobór – „w pracy duszpasterskiej należy stosować nie tylko zasady teologiczne, lecz także zdobycze nauk świeckich, zwłaszcza psychologii”, by wiernych prowadzić do dojrzalszego życia („Konstytucja duszpasterska o Kościele”, 62). Vaticanum II podkreśla również potrzebę zastosowania osiągnięć „zdrowej psychologii” w osobistej i duszpasterskiej formacji księży („Dekret o formacji kapłanów”, 3).

Sobór, mówiąc o psychologii, dodaje jednak kilkakrotnie przymiotnik „zdrowa” – to znaczy taka, która nie chce utożsamiać się z religią, moralnością czy duchowością. Człowiek wierzący nie może korzystać z takiej psychologii, która – przekraczając granice swoich kompetencji – sprowadza doświadczenie religijne i duchowe do pewnych procesów psychicznych. Ujęcie przez psychologię religii i duchowości w ten sposób wynika nie z naukowej refleksji, lecz z przyjętych założeń ideologicznych. Viktor E. Frankl nawołuje więc do deideologizacji oraz rehumanizacji psychologii i psychoterapii. Pisze: „Jeżeli mamy rozumieć frustracje człowieka, musimy rozumieć jego motywacje, poczynając w szczególności od najbardziej ludzkiej z ludzkich motywacji, jaką jest poszukiwanie sensu przez człowieka. Jest to jednak niemożliwe, dopóki psychoterapia nie oderwie się od własnego redukcjonizmu. Wszystko, co nie jest ponownie uczłowieczoną psychoterapią, wzmacnia jedynie masową triadę neurotyczną: depresję, agresję i nałogi”.

Znakiem nadużyć psychologii pewnego rodzaju są publikacje, które chcą być nie tylko psychologicznymi poradnikami, ale także katechizmami czy podręcznikami moralności. Ich autorzy, pomijając pytanie, jaką duchowość i religię wyznaje czytelnik, narzucają mu własne rozwiązania moralne i duchowe. Mieszanie psychologii, religii, moralności i duchowości to podstawowy grzech wielu autorów. Lekceważenie doświadczenia religijnego i duchowego czytelnika (albo pacjenta czy klienta) jest lekceważeniem go jako istoty wolnej. Postępujący tak autorzy traktują czytelników jak małe dzieci, które nie potrafią stawiać sobie pytań egzystencjalnych i dokonywać samodzielnych wyborów zgodnie ze swoim światopoglądem.

Wymaganie zdrowej psychologii łączy się ściśle z wymaganiem zdrowej duchowości i religii. Wobec narastania fanatyzmu religijnego (nie tylko muzułmańskiego) postulat zdrowej duchowości jest dzisiaj koniecznością. Współczesny fanatyzm odsłania swoje niehumanitarne i bezbożne oblicze. Czyni on bowiem z wyznawców religii wrogów człowieka. Fanatycy potępiają wszystkich, którzy myślą, mówią i robią inaczej niż oni. I choć osądzają i potępiają innych, sami nie podlegają niczyjej ocenie. „Biada państwu, w którym tacy ludzie mają władzę” – stwierdził Mikołaj Gogol. Sztywne myślenie i fanatyczny ogląd świata nie pozwalają tego rodzaju osobom zakwestionować własnych postaw i zachowań oraz przyjrzeć się im krytycznie. Analiza psychologiczna to dla nich śmiertelne zagrożenie. Mogłaby ona bowiem zdemaskować neurotyczność ich doświadczenia, które nazywają religijnym i duchowym. Oczywista więc wydaje się ich wrogość wobec psychologicznego wglądu w człowieka.

Pokojowe współistnienie i współpraca ludzi różnych duchowości i wyznań możliwe są tylko dzięki osobistej wolności, poszanowaniu innych i wzajemnemu psychologicznemu rozumieniu się. Stąd też „Dekret o ekumenizmie” Soboru Watykańskiego II postuluje zdobywanie lepszej znajomość nie tylko doktryny religijnej, ale także psychologii religijnej. Badania psychologiczne i psychiatryczne są jednym z ważnych narzędzi rozeznania autentyczności doświadczenia religijnego i duchowego. Mają one za zadanie odróżnienie autentycznego doświadczenia duchowego i mistycznego od zjawisk chorobowych. Żaden fanatyk nie podda się taki...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy