Mężczyźni mówią o swoich uczuciach, ale często w cyniczny, sarkastyczny sposób. Albo komunikują coś przeciwnego, niż czują: pokazują złość właśnie wtedy, gdy potrzebują bliskości – i oczywiście jej nie dostają. Zamiast wsparcia doświadczają chłodu i odrzucenia. Czy jest szansa, że zobaczą, jak sami przyczyniają się do tego? Czy zrozumieją, że mogą powiedzieć, czego się boją, za czym tęsknią i wcale nie odbiera im to sprawstwa ani siły?
Autor: Paweł Pilich
Obecnie kobiety mogą się utrzymać i zapewnić sobie potrzebne usługi. Mogą żyć bez mężczyzn. W tym sensie mężczyźni przestali być funkcjonalni, ale wciąż chcą być kobiecie potrzebni. Kobiety potrzebują mężczyzn, ale nie po to, by coś załatwiali czy naprawiali, ale by po prostu byli, obejrzeli razem film i potrafili porozmawiać z nimi o emocjach, jakie on wzbudza.
Coraz więcej chłopców jest wychowywanych przez kobiety – matki, babcie, ciotki, opiekunki. Mężczyźni, nawet jeśli są, pozostają gdzieś z boku, w cieniu. W efekcie, gdy chłopcy dorastają, patrzą na siebie oczami matki. Co widzą?