Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca i pieniądze , Praktycznie

8 listopada 2016

Zysk z kryzysu

39

Co począć z pieniędzmi, gdy wskaźniki giełdowe spadają, kursy walut falują, a kryzys szaleje? Czy kupować akcje teraz, gdy są tanie? Czy wycofywać się z funduszy inwestycyjnych? Trudno o prostą receptę. Wiadomo, czego nie robić. Nie warto chować oszczędności do skarpety! – mówi prof. TOMASZ ZALEŚKIEWICZ.

DOROTA KRZEMIONKA: – Czy istnieje jakaś mądrość, która pozwala nam zawsze podejmować optymalne decyzje ekonomiczne?
TOMASZ ZALEŚKIEWICZ:
– Pyta Pani, czy jest coś w rodzaju elementarza decyzji ekonomicznych? Nie ma. Gdyby był, ludzie by z niego korzystali i nie byłoby kryzysów, albo aż takich kryzysów.

Jeśli nie ma dekalogu, algorytmów działania, to może przynajmniej są jakieś heurystyki, które pomagają nam w podejmowaniu właściwych decyzji finansowych?

– Właśnie wszystko rozbija się o to, że posługujemy się takimi heurystykami. Wydaje nam się, że są one dobre, właściwe, ale na końcu, niestety, nie najlepiej wychodzi. Jedna z takich heurystyk mówi: „rób to, co robią inni, ponieważ większość nie może się mylić”.

Na giełdzie „robienie tego, co inni” nie wychodzi nam raczej na dobre...

– Zgadza się. Większość graczy giełdowych ma tendencję do kupowania akcji, gdy kursy rosną, a sprzedawania, gdy maleją. Zazwyczaj efekty tak podejmowanych decyzji są odwrotne od zamierzonych. Ale ludzie posługują się tą heurystyką... Inna mówi: „rób to, co podpowiadają ci emocje”. Lecz emocje na giełdzie też nie zawsze dobrze podpowiadają.

Bo ogarnia mnie strach, że tyle tracę...

– Tak. Ci, którzy nie zdążyli wycofać się w dogodnym momencie, obserwują teraz stan swoich kont inwestycyjnych i widzą, że saldo jest ujemne. Ogarnia ich lęk, że tracą, przekładają to na jakieś konkretne wartości, a jednocześnie słyszą radę, że teraz warto dokupić akcji, bo są stosunkowo tanie. Lecz jeśli posługują się zasadą: gdy odczuwasz lęk, to nie podejmuj decyzji – nie kupują. A w tej chwili rzeczywiście jest moment na kupowanie akcji, w oczekiwaniu, że trend się odwróci.

Czyli zakładamy, że on się na pewno odwróci? Nie wiemy tylko, kiedy?
– Tak było zawsze. Obecny kryzys nie jest tak poważny, jak ten z lat 30. ubiegłego wieku. Zresztą, porównywanie ich nie jest słuszne. To ani ta skala, ani ten przebieg... Jednak nawet po największych kryzysach gospodarka zawsze się podnosiła. Te kilkadziesiąt lat po kryzysie lat 30. to był chyba okres najlepszego, najszybszego rozwoju gospodarczego na świecie. Nie ma żadnych wątpliwości, że sytuacja się odwróci, nie wiadomo tylko, kiedy to nastąpi. I to jest problem.

Czy w skali dziesięciu lat można oczekiwać, że akcje pójdą w górę?
– Kto wie, jak długo trzeba będzie czekać... Ludzie teraz dostają rzeczywistą lekcję tego, o czym pisze się w podręcznikach giełdy. Tam do znudzenia się powtarza: giełda to miejsce, gdzie bardzo trudno jest zarabiać szybko. A jak się próbuje zarabiać szybko, to podejmuje się wielkie ryzyko, bo równie szybko można bardzo dużo stracić. W czasie hossy ludzie patrzyli na te tezy podejrzliwie, uważali, że to takie gadanie profesorów. Podobnie traktowali słowa o tym, że giełda to miejsce, gdzie się zarabia długookresowo. A teraz okazuje się, że tak właśnie jest. I może się zdarzyć, że ten, kto jest na minusie, nawet kilka lat będzie musiał czekać, żeby uzyskać wynik dodatni. To może być bolesna lekcja.

A jeśli ktoś nie może pogodzić się ze stratą poniesioną na giełdzie i próbuje ją odrobić za wszelką cenę? Czym to może grozić?
– Wtedy zaczyna się hazard. Dokładnie w ten sam sposób myślą hazardziści. Hazardzista, grający na przykład w ruletkę, zakłada sobie, że ileś tam wygra. Ale przegrywa i nagle się orientuje, że w portfelu ma mniejszą kwotę niż wtedy, gdy zaczynał. Zatem próbuje się odegrać, a może to zrobić tylko w jeden sposób – grając coraz bardziej ryzykownie. Jeżeli dotychczas obstawiał jakieś pola o dużym prawdopodobieństwie wygranej, no to odegrać się może tylko obstawiając coś bardzo ryzykownego i wygrywając jednorazowo bardzo dużą sumę. Ale prawdopodobieństwo wygranej jest małe i zwykle straty zaczynają się pogłębiać. Przestrzegałbym przed próbami „odgrywania się” na giełdzie.

[nowa_strona] Czyli lepiej się pogodzić z tym, jak jest.
– Tak. Warto popatrzeć, jak giełda zachowywała się w historii, jak zmieniały się trendy, ile mniej więcej to trwało, ile czasu upłynęło, zanim po kryzysie giełda się odbiła i zaczęła przynosić zyski.

Czy teraz można w ogóle myśleć o inwestowaniu? A jeśli tak, to w co?
– Wszystko zależy od naszych indywidualnych preferencji. Jeżeli ktoś nie boi się podjąć ryzyka, to w tej chwili powinien kupować akcje lub inwestować w fundusze akcji, jeżeli nie chce sam podejmować decyzji. One są stosunkowo tanie w porównaniu do minionych lat. Ale trzeba się nastawić na to, że jest to inwestycja przynajmniej średnioterminowa. Bo nie ma żadnej gwarancji, że akcje stopniowo ruszą w górę, one mogą jeszcze przez jakiś czas zjeżdżać w dół. Osobiście zakładam, że to nie jest jeszcze dno. Sądzę, że będzie jeszcze gorzej w tym roku. Natomiast jeżeli ktoś nie lubi ryzyka, to ma różne możliwości bezpiecznego inwestowania. W tej chwili dosyć korzystnie oprocentowane są lokaty terminowe, można inwestować w obligacje. To są metody bezpieczne i jak na okres kryzysowy dosyć korzystne.

Tadeusz Tyszka przytacza słowa Richarda Thalera: „po zainwestowaniu pieniędzy nie sprawdzaj zbyt często stanu swojego konta”. Czy to dobra rekomendacja na czas kryzysu?
– Tak, to dobra zasada na kryzys, szczególnie dla drobniejszych inwestorów, którzy zwykle nie inwestowali bezpośrednio w akcje, a raczej w fundusze inwestycyjne. W obecnej sytuacji fundusze akcji mają ujemną stopę zwrotu, a jeśli tak, to i udziały w nich zapewne są na minusie. Pojawia się więc pytanie: po co to sprawdzać w tej chwili? Upewnianie się, ile się straciło, uruchamia niepotrzebnie dodatkowe negatywne emocje. I w niczym nie pomaga. Specjaliści od inteligencji emocjonalnej przekonują, że nie należy rozpamiętywać nieprzyjemnych zdarzeń. Jeżeli w pracy pokłóciłem się z szefem, to nie ma sensu w domu wciąż do tego wracać. Po prostu trzeba przyjąć, że t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy