Związani siecią

Wstęp

W sieci możliwe jest to, co wydaje się nie do pogodzenia: intymna bliskość i związek na odległość. Tu ludzie zwierzają się sobie z największych sekretów. Tu, ukrywając czasem swoją tożsamość, mogą być naprawdę sobą. Tu można pokochać kogoś, kogo się nigdy nie widziało, a nawet uprawiać seks.

Trzydziestoletni Mikołaj nie był szczęśliwy w małżeństwie. W cyberprzestrzeni poznał Weronikę, siedemnastolatkę, która łączyła w sobie świeżość dziecka z mądrością dojrzałej kobiety. Pisali do siebie e-maile i telefonowali. Gdy Mikołaj dzwonił, czasem odbierała matka Weroniki, Justyna. Opowiadał jej o swojej pracy i o swoich ambicjach, a ona żaliła mu się, że mąż ją porzucił. Po kilku miesiącach małżeństwo Mikołaja rozpadło się. Zapragnął spotkać się z Weroniką. Wtedy okazało się, że nie istniała żadna Weronika – to Justyna wymyśliła ją i udawała. Mikołaj nie miał do niej żalu, lecz czuł się nieszczęśliwy, bo stracił Weronikę, którą pokochał. Dziewiętnastoletnia Iwona mieszka w małym miasteczku na Mazurach. Fascynuje się sportami ekstremalnymi. Tam, skąd pochodzi, nie ma osób, które podzielałyby jej pasję. Od pewnego czasu Iwona jest bywalczynią internetowej grupy tematycznej. „Nigdy nie przypuszczałam, że poznam tak wiele osób, siedząc w domu!” – powiedziała. Szczególnie bliski stał się jej Michał z Zakopanego: „Nie mogę już doczekać się spotkania. Po wielu godzinach rozmów na gadu-gadu mamy sobie jeszcze wiele do powiedzenia”. Dwie historie, dwie strony Internetu. Sieć zbliża ludzi. Sprzyja przekraczaniu różnych, czasem ryzykownych granic. Badania przeprowadzone w 2001 roku przez agencję ARC Rynek i Opinia wskazują, że zdaniem blisko połowy użytkowników Internet ułatwia bezpośrednie kontakty, a jednocześnie dowodzą, że 27 proc. internautów przynajmniej raz w życiu próbowało udawać w sieci kogoś innego.

Logowanie się w raju


Na pytanie: „Po co wchodzicie na czat?”, jedna z internautek odpowiedziała: „Szukam nowych znajomości, przygód, nie tylko miłosnych”. Co czyni Internet tak atrakcyjnym medium? Aaron Ben-Ze’ev, autor książki „Miłość w sieci”, twierdzi, że najważniejsze cechy cyberprzestrzeni decydujące o jej niezwykłej sile przyciągania to wyobraźnia, interaktywność, dostępność i anonimowość. Cyberprzestrzeń jest dostępna dla każdego, w każdym miejscu i o każdej porze. Wystarczy się zalogować, by wkroczyć do wyimaginowanego raju. Wyobraźnia pozwala uwolnić się od ograniczeń ciała i okoliczności życiowych. Głównym motywem angażowania się internautów w związki miłosne online są ich fantazje i pragnienia niezaspokajane w związkach poza siecią. Kiedy pojawia się okienko komunikatora i ktoś nieznany inicjuje rozmowę, wyobraźnia gotowa jest wykreować obraz wymarzonego partnera. Uczestnicy badania Tomasza Lewandowskiego („Człowiek w sieci. Medialne komunikowanie interpersonalne”) przyznają, że podczas internetowej rozmowy nieświadomie wyobrażają sobie wygląd i cechy nieznanego człowieka. Joanna stwierdziła: „Zawsze staram się połączyć w całość strzępki informacji o moim rozmówcy. Przypomina to układanie puzzli, tylko nigdy nie wiesz, czy obraz, który tworzysz, jest prawdziwy”. Adam zaś powiedział: „Tu każdy jest taki, jaki chcemy, żeby był. A jeśli ci się nie podoba, zawsze możesz zakończyć rozmowę i pogadać z kimś innym”.
W Internecie mamy większą niż w rzeczywistości kontrolę nad związkami, możemy decydować o tempie ich rozwoju. Łatwiej nie odpisać na nieprzyjemnego e-maila niż powiedzieć komuś w oczy, że nie chcemy go więcej widzieć.
Wyobraźni sprzyja anonimowość. Każdy ma możliwość wcielenia się w dowolną postać. Szczególnie kusząca dla niektórych użytkowników Internetu jest możliwość zmiany płci, a także wyglądu i statusu. Można też przypisać sobie pożądane cechy osobowości. Anonimowy gość czatu zwierzył się: „Zdarzyło mi się udawać, że jestem kobietą, zrobiłem to raz, z ciekawości, i przekonałe...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy