Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne

17 stycznia 2017

Zofka

Słucham właśnie audiobooka. Sprzedawca arbuzów, Marcina Mellera. Dopiero zaczęłam, a że łzy zaczęły cieknąć jak głupie ( a teraz cieknąć nie mogą, bo za chwilę mam pacjentkę), chwilowo zastopowałam, bo pod wpływem rozdziału "Kąpiąc Gucia", przepełniła mnie wielka ochota na opisanie mojej miłości, największej i niewyobrażalnej Miłości do mojej Małej Zofki...

Słucham właśnie audiobooka. Sprzedawca arbuzów, Marcina Mellera. Dopiero zaczęłam, a że łzy zaczęły cieknąć jak głupie ( a teraz cieknąć nie mogą, bo za chwilę mam pacjentkę), chwilowo zastopowałam, bo pod wpływem rozdziału "Kąpiąc Gucia", przepełniła mnie wielka ochota na opisanie mojej miłości, największej i niewyobrażalnej Miłości do mojej Małej Zofki...

POLECAMY

Zofka ma już 14 miesięcy i jest oczywiście największym Cudem jaki mnie spotkał... Ktoś bardzo mi bliski mówi: "Marzenia się spełniają, a cuda zdarzają" ( cytat książki "Droga do Marynarza- prawdziwa historia", autorka- Karina Kończewska). I słowa te trafiają w punkt...

Z moim Mężem o dziecko walczyliśmy długo. I, nie bez przeciwności losu, pewnego dnia, wyniki krwi pokazały, że nasze starania, nasz ból, mój pokłuty brzuch przyniosły upragniony efekt. Dla każdej pary, która miała problem z zajściem w ciążę wyjaśnię inaczej- beta była na poziomie 8 z hakiem... to było nasze pierwsze podejście do in vitro. Pierwsze, dlatego tak bardzo bałam się ucieszyć. Wierzyłam już w inseminację, a tam był klops, więc czemu teraz miałoby się udać... Na betę biegałam co drugi dzień. Mój lekarz ( najlepszy zresztą na świecie) śmiał się, za każdym razem jak mnie widział. Pielegniarki nie miały gdzie się wkłuwać, choć mnie już nic nie bolało, oprócz myśli: co jeśli to sen... (kurcze, miałam nie wyć)... I wtedy poszliśmy na pierwsze Usg, i wtedy zabiło serduszko...i uwierzyłam... Postanowiłam, że zrobię...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy