Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

16 kwietnia 2020

NR 4 (Kwiecień 2020)

Złość zamienić w wolność

160

Rozwód to nie lekcja savoir-vivre’u, w porzuconym partnerze aż kipi od emocji. Jak sobie z nimi poradzić, by nie zniszczyć siebie i dzieci?

Czasem ludzie tak bardzo oddalają się od siebie pod wpływem nagromadzonych i niewyjaśnionych nieporozumień, że już nie są w stanie odbudować bliskości i żyć dalej razem. Bywa, że zbyt długo zwlekają z rozmową o problemach, udają przed sobą i światem – z lęku przed konfrontacją, odrzuceniem i samotnością – że nic się nie dzieje, że dadzą radę. Zwykle jedna osoba „pęka” i zrywa więź, wchodząc często w inną relację. Zdradza, robi uniki, zaniedbuje dzieci. Ten kryzys w związku może trwać długo, ale w końcu zdrada wychodzi na jaw lub zdradzający nie ma siły na dalsze podtrzymywanie iluzji i decyduje się na rozstanie.

POLECAMY

W porzuconym partnerze aż kipi od emocji.

Para umiera, wali się świat

Poruszająco opisuje rozstanie Wisława Szymborska w wierszu „Rozwód”: 

Dla dzieci pierwszy w życiu koniec świata.
Dla kotka nowy Pan.
Dla pieska nowa Pani.
Dla mebli schody, łomot, wóz i przewóz.
Dla ścian jasne kwadraty po zdjętych obrazach.
Dla sąsiadów z parteru temat, przerwa w nudzie.
Dla samochodu lepiej, gdyby były dwa.
Dla powieści, poezji – zgoda, bierz co chcesz.
Gorzej z encyklopedią i sprzętem wideo, no i z tym poradnikiem poprawnej pisowni, gdzie chyba są wskazówki w kwestii dwojga imion – czy jeszcze łączyć je spójnikiem „i”, czy już rozdzielać kropką.

Oto rozwód widziany przez pryzmat zwierząt i przedmiotów, opisany spokojnie, z charakterystycznym dla poetki porządkiem. Ale czy z podobnym spokojem i rozsądkiem, z autorefleksją i elegancją można przejść przez rozwód w realnym życiu? Wydaje się to niemożliwe, bo jak tu się spokojnie pożegnać z najbliższą osobą, ukochaną i wyśnioną na całe życie, która dopiero co wbiła nam nóż w serce i wywierciła krwawiącą ranę? Przestała nas kochać, zdradziła i porzuciła, a my stoimy na zgliszczach naszego związku i świata, zastanawiając się, co tu się właściwie stało i dlaczego. Czujemy się winni, beznadziejni i niewarci miłości. 

Tak, rana się zagoi, a my się odbudujemy, ale nie stanie się to szybko. Najpierw trzeba przeżyć wszystkie uczucia, które nami targają, opłakać stratę, a dopiero potem poszukać w sobie siły na odnalezienie się w nowej rzeczywistości i przeorganizowanie swojego życia. 

Rozstanie bardzo rzadko poprzedzają zgodne negocjacje partnerów zakończone wspólnie podjętą decyzją. Zwykle jedna osoba oddala się wcześniej, aż wreszcie odchodzi lub zaniedbuje partnera tak długo i dotkliwie, że zmusza go do decyzji o rozstaniu. Rozwód to jedno z najbardziej stresujących doświadczeń, poprzedzone bolesnymi przeżyciami i silnymi emocjami.

Zraniona i opuszczona osoba czuje się tak, jakby umarł ktoś najbliższy, umarło wspólne życie, nadzieja, marzenia i plany. Traci dotychczasową postać rodziny, ale też często przyjaciół i inne ważne osoby, które odchodzą wraz z partnerem. Od teraz nic już nie będzie wyglądać tak samo – nowego życia jeszcze nie zna, a przyszłość przeraża. 

Lęk, żal, smutek, rozpacz, przerażenie, złość, bezradność, poczucie krzywdy, zazdrość, wstyd, niedowierzanie, oburzenie, niezrozumienie i zaprzeczanie temu, co się stało, miłość mieszająca się z wściekłością, uraza i poczucie poniżenia pomieszane z troską o partnera i poczuciem winy… Tak wiele uczuć się pojawia i wszystkie są jak najbardziej uzasadnione. 

Masz prawo do żałoby

Osoba, która właśnie została porzucona lub zmuszona do podjęcia decyzji o rozstaniu, czuje ogromny ból i przeżywa wiele trudnych, czasem sprzecznych emocji – i do wszystkich tych uczuć ma prawo. Zwłaszcza na początku może czuć się bardzo zagubiona, nie rozumie, co się z nią dzieje. Często nadal darzy uczuciem partnera, w końcu to najbliższy jej człowiek, z którym spędziła wiele lat. Czuje rozczarowanie i rozpacz, boi się o swoją przyszłość, o to, co będzie z nią i dziećmi. Ma poczucie winy, bo partner nieraz ją obwiniał. Współczuje partnerowi, bo tyle wycierpiał, czuł się niezrozumiany i poszukał szczęścia gdzie indziej. Wielu opuszczonych partnerów próbuje zaprzeczać rzeczywistości i nie dopuszcza do siebie możliwości rozstania. Nie chce pozwolić partnerowi odejść. 

Kinga, piękna i ambitna prawniczka, długo i na różne sposoby próbowała skłonić partnera do powrotu. Wydzwaniała do niego, wspominała dawne chwile, wysyłała zdjęcia dzieci, bo miała nadzieję, że to go wzruszy i zrozumie, co traci. 

Anna była totalnie zdruzgotana decyzją męża o rozwodzie, przeżyła lęk tak silny, jakiego nie doświadczyła nigdy wcześniej. W pewnym momencie nawet groziła, że się zabije. 

Wiele opuszczonych osób ma pokusę kontrolowania sytuacji, wierzą, że uda im się wpłynąć na ukochaną osobę. Ale na ogół jest za późno i nie mają już na partnera żadnego wpływu. Nie da się nikogo zmusić do miłości, nie możesz wyszarpać od kogoś czułości i uwagi, jeśli on sam jej dla ciebie nie ma. Może twój partner też cierpiał, ale to nie jest twoja wina. Nie obwiniaj się, bo to tylko przedłuży twoje cierpienie. Żeby zostawić przeszłość i pozwolić partnerowi odejść, trzeba rozpocząć proces żałoby i opłakiwania straty. 

Napisz list

Trudno jest pożegnać się z kimś bliskim i ważnym, z kimś, kogo się kochało. Napisanie pożegnalnego listu do partnera pomoże ci uporać się z tą ogromną stratą.

Możesz nie czuć się na siłach, by powiedzieć mu, co dla ciebie znaczył i osobiście się pożegnać. Jeśli nie chcesz, w ogóle nie musisz mu nic mówić ani nawet wysyłać tego listu. Zrób to dla siebie, aby zamknąć ten etap swojego życia.

W liście możesz zawrzeć wszystkie swoje uczucia: smutek, żal, złość, poczucie krzywdy czy niesprawiedliwości, może tęsknotę i poczucie opuszczenia. 

Nie obawiaj się pisać prawdy, niczego nie pomijaj, nie cenzuruj. Nie musisz dbać o składnię i eleganckie słownictwo. Uczucia przelane na papier nie będą tak mocno na ciebie oddziaływać i szybciej oswoisz się ze stratą.

 

Płacz, nie musisz się trzymać

Nie musisz udawać, że nic się nie stało i zbyt szybko dążyć do równowagi. To trudny moment i masz teraz prawo czuć się słabszy/słabsza i prosić o pomoc. Rozstanie jest ogromnym obciążeniem emocjonalnym. To ciągła huśtawka rozpaczy i frustracji, podszyta obezwładniającym lękiem przed samotnością. Z żałoby po utracie związku wychodzi się powoli i stopniowo, krok po kroku, dzień po dniu. Nie wstrzymuj płaczu i nie miej do siebie pretensji, że u...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy