Zen niczego nie daje

inne I

Na pytanie o to, jak być szczęśliwym, mój nauczyciel odpowiedział: „Dlaczego pytasz mnie? Zapytaj sosnę”. Musiałam koniecznie dowiedzieć się, co to znaczy - mówi mistrzyni zen szkoły rinzai zen MARIA MONETA-MALEWSKA w rozmowie z Dariuszem Bugalskim, dziennikarzem radiowej Trójki, poetą i pisarzem.


DARIUSZ BUGALSKI:Reiko Toen: „Aromat Kwiatów” i „Brzoskwiniowy Sad”. Ładnie...

MARIA MONETA-MALEWSKA:
– Prawda?! To moje buddyjskie imiona.

W której roli jesteś prawdziwa? Lekarki, terapeutki, coacha, autorki książek, kobiety, rozwódki, matki, babki czy mistrzyni zen?
– W każdej. To nie są role, tylko części życia.

Jesteś pierwszą kobietą, która dostała w Twojej szkole tzw. przekaz dharmy: Twój nauczyciel uznał, że masz wgląd równy jego wglądowi, umysł równy jego umysłowi. Otrzymałaś również pieczęć inka, czyli zgodę na nauczanie. Osiągnęłaś coś dotąd niebywałego. To znaczy, że Reiko Toen jest ważniejsza od Marii Monety-Malewskiej.
– Nie.

Dlaczego?
– Trenujemy w sali medytacyjnej, zendo, po to, żebyśmy nie byli inni w zendo, a inni poza nim. Dochodzimy do prawdy o życiu, by żyć według tej prawdy: bez iluzji, przywiązań i pożądań. Tak rzadko jesteśmy uważni, tak bardzo nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się z nami dzieje! Ile sobie tym przysparzamy cierpienia! W zendo uczymy się żyć, normalnie: żyć. Tu i teraz. I żyjemy.

Co nam przeszkadza żyć normalnie?
– Ego. Mój nauczyciel, czyli Roshi, Saidan Oi mówi, że z ego walczy się do końca. Bo ono nie daje się tak łatwo strącić z wysokiego tronu w nicość! Jest jak hydra, której odrastają odcinane głowy. Jeśli nawet osiągniemy wgląd, to dopiero początek. Jeśli chcemy, aby się on utrzymał i pogłębiał, musimy praktykować stale.

Uczniowie często traktują mistrza jak świętego, jak boga: mój nauczyciel jest najlepszy...
– A dlaczego nie po prostu: mój nauczyciel jest dla mnie wystarczająco dobry? To właśnie ego. Ale przecież te pokłony, które składają przed nauczycielem, gdy wchodzą na doksan, indywidualną rozmowę, odnoszą się nie do niego, tylko do własnej pierwotnej natury, natury wspólnej nam wszystkim. Do głowy mi nie przychodzi, że ktoś się kłania mnie! Nie można zaprzeczyć największej prawdzie, która brzmi: jesteśmy jednością. Ze wszystkim i ze wszystkimi! Nie ma niczego, co jest poza tą jednością. Niczego!

I nikogo? To znaczy... Pozwól... To znaczy również: Adolfa Hitlera, wcielenia największego zła?
– Tak, to prawda.

Jak to?!
– Hitler postępował zgodnie ze swoim wielkim, rozbuchanym, pożądliwym ego... On był ten największy, wszyscy inni byli niczym. Prawdziwe poznanie polega na dostrzeganiu pierwotnej natury we wszystkich i wszystkim, nie zapominając, że ty jesteś Darkiem, a ja Marią.

Ile lat praktykujesz?
– 32 lata. Do oświecenia 16.

Co się zdarzyło w 1978 roku?
– Przechodziłam wewnętrzny kryzys i próbowałam psychoterapii. Dowiedziałam się wtedy o zenie. Olśniło mnie, że rozwiązanie zależy wyłącznie ode mnie, że to ja jestem autorką swego życia. Poczułam, jak odrosły moje podcięte skrzydła. Ale to długa droga, żmudny trening.

Żeby zostać, powiedzmy, mistrzynią świata w rzuci...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy