Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

15 lutego 2016

Żeby było normalnie...

26

Mam 24 lata. Jestem DDA, mój ojciec jest alkoholikiem. O tym, że należę do tej niechlubnej grupy ludzi, dowiedziałam się z Waszego miesięcznika jakieś dwa lata temu.

Ojciec pił, od kiedy pamiętam. Wybaczyłam mu, że nie było go wtedy, kiedy go potrzebowałam. W rodzinie pełniłam rolę aniołka, niewidzialnego dziecka, zawsze starałam się nie naprzykrzać mamie, która i tak miała dużo na głowie. Moja rodzina to typowa rodzina współuzależniona. Do pewnego czasu staraliśmy się nie mówić o tym, co się dzieje w domu, starsi bracia sprowadzali ojca do domu i było wszystko OK. Milczenie przerwałam dopiero, jak zaczęłam spotykać się z chłopakiem, powiedziałam mu, że mam ojca alkoholika, wtedy jeszcze pił brat, ale teraz przestał.

Było mi ciężko, ale on stwierdził, że nie spotyka się z moim ojcem czy bratem, tylko ze mną. Bardzo mi to wtedy pomogło. Choć do tej pory mam jeszcze opory przed mówieniem o mojej rodzinie, już się nie wstydzę. Dzięki studiom, jakie podjęłam, wiem, że mój ojciec jest chory i że ja też jestem współuzależniona. Dzięki waszym artykułom rozumiem, dlaczego postępuję tak a nie inaczej, dlaczego wybieram na swoich partnerów nieodpowiednich ludzi.

Jakiś czas temu związałam się z mężczyzną, którego bardzo kocham, ale z którym nie jestem. Jedyna pamiątka, jaka mi po nim została, to nasza córka. Nie potrafiłam go przy sobie zatrzymać, a może nie chciałam. Będąc z nim nie wiem ile razy zrywałam, bez powodu, wtedy tego nie rozumiałam, ale teraz rozumiem: tak bardzo pragnęłam miłości i obecności drugiego człowieka, a z drugiej strony bałam się tego, bo nie chciałam cierpieć. Ostatecznie i tak cierpiałam, bo on mnie zostawił (...)

Nie jest mi łatwo, chciałabym żyć normalnie, ale nie wiem jak to jest mieć normalną rodzinę. Może kiedyś stworzę ją dla mojego dziecka. Na razie jestem zdana na rodziców. Mój ojciec, od kiedy przeszedł na emeryturę, pije zdecydowanie rzadziej. Jak nie pije, jest wspaniałym dziadkiem dla mojego dziecka. Szkoda, że dla mnie taki nie był. Wiem, że mnie kocha na swój sposób i wiem, że się o mnie troszczył jak byłam mała, z czasem ten kontakt się urwał; teraz poza „cześć” i innymi grzecznościowymi zwrotami nie rozmawiamy ze sobą. A szkoda. Chciałabym to jakoś zmienić, ale wiem, że to niemożliwe.

W naszej rodzinie nikt się nie liczy ze zdaniem ojca czy brata. Nie mam skąd wziąć przykładu i wzorca prawidłowo funkcjonującej rodziny, a taką chciałabym stworzyć dla mojego dziecka. Na razie jestem sama, bez pracy i perspektyw na przyszłość. Moja rodzina... wydawałoby się, że jesteśmy ze sobą zżyci, a tak naprawdę nie wiemy o sobie nic, wszyscy jesteśmy zamknięci, a w szczególności ja. Nie jest mi łatwo mówić o swoich uczuciach, o tym, że cierpię przez ojca mojego dziecka, że nie potrafię znieść myśli, że on jest z inną kobietą, że kocham go. Żyję ciągle marzeniami, które się nie spełnią, ale one pomagają mi żyć i nie zwariować (...)

Jest mi ciężko, bo nie mam z kim o ty...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy