Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

4 listopada 2016

Zdrowie szyte na miarę

202

Czasem jest jak wiatr, jak jabłko, albo jak niezawodny, szwajcarski zegarek. Zdrowie - najlepiej traktować je jak roślinkę. Jak o nie dbać? Prof. Helena Sęk mówi o zdrowej triadzie. Należą do niej: pozytywne emocje, więzi społeczne i przekonanie, że potrafimy przetrwać nawet trudne sytuacje i może nawet coś pozytywnego z tego wyniknie. Nawet z traumy można wyjść umocnionym. Prof. dr hab. Helena Sęk jest psychologiem, pracuje w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, emerytowany profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Specjalizuje się w psychologii klinicznej i psychologii zdrowia. Członkini Komitetu Nauk Psychologicznych PAN. Napisała wiele książek, m.in.: Wprowadzenie do psychologii klinicznej, Orientacja w sytuacjach społecznych, Psychologia zdrowia (z Ireną Heszen). Ostatnio ukazała się dedykowana Profesor Sęk praca Zdrowie i choroba pod redakcją Jerzego Brzezińskiego i Lidii Cierpiałkowskiej.

DOROTA KRZEMIONKA I PRZEMYSŁAW BĄBEL: Czy Pani Profesor zdrowo żyje?

HELENA SĘK: – I tak, i nie. Powiedzmy, że moje życie jest w osiemdziesięciu procentach zdrowe.

A co się mieści w tych pozostałych niezdrowych procentach?

POLECAMY

– Nie dopasowuję obciążeń do mojego wieku. Ciągle przyjmuję jakieś nowe propozycje. Jak mówi Jerzy Brzeziński, jestem fascynatką, i to mi chyba nie przejdzie. Ale jeśli to obciążenie zamieniam na pozytywne emocje – na wyzwanie i radość, to ciśnienie nie skacze mi tak bardzo, tętno utrzymuje się w normie. Staram się rozsądnie adaptować do siebie to, co wiem o zdrowym stylu życia.

Na przykład co takiego wprowadziła Pani w swoje życie dla zdrowia?

– Aktywność ruchową, ale taką dostosowaną do mnie i mojej rodziny. Uprawiam nordwalk, raz w tygodniu pływam, chodzę po lesie. A mam go tuż przy działce, blisko domu. Zdrowe elementy wkomponowuję w większą całość.

Jest Pani współautorką definicji zdrowia zawartej w preambule do ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Czym jest zdrowie?

– Nie ma jednej, powszechnie obowiązującej definicji zdrowia, ale wypracowaliśmy pewien styl myślenia o nim. Nie da się go doprecyzować poprzez wymienienie różnych kryteriów. Kiedyś w zakładzie psychoprofilaktyki próbowaliśmy znaleźć kryteria zdrowia i okazało się, że to jest ślepa uliczka. Zdrowie trzeba ujmować całościowo w aspekcie biologicznym, psychologicznym, społecznym, a także duchowym, jak to robi ostatnio profesor Irena Heszen. Osobiście najbardziej lubię myśleć o zdrowiu jako o procesie równoważenia możliwości i wymagań w zależności od sytuacji. A zatem nasz stan zdrowia zmienia się zależnie od czasu, osoby i wymagań.

Czy ludzie zazwyczaj w podobny sposób myślą o zdrowiu?

– Badania na temat subiektywnych koncepcji zdrowia rozpoczęliśmy w latach 80., trochę w opozycji do tego, o czym pisali nasi koledzy – że Polacy nie mają pojęcia o zdrowiu.

Dlaczego? Na czym opierali tę tezę?

– Na potocznych opiniach, że nie szanujemy zdrowia, nie dbamy o nie. Rozpoczęliśmy wtedy badania i dowiedzieliśmy się, że po pierwsze ludzie mają koncepcje zdrowia. Co więcej, nie uważają, że zdrowie oznacza brak choroby – jak przyjmuje się w biomedycznym modelu lekarskim. Znacznie częściej traktują je całościowo, jako coś, na co można wpływać, o co należy zadbać itd. Jeśli znamy takie potoczne koncepcje zdrowia u ludzi, to możemy do nich nawiązać. I zapraszać, aby coś w nich zmienili. Ale nie możemy narzucać im naszej koncepcji.

Jak się bada te koncepcje zdrowia?

– Badani podają metafory, kończąc zdanie „Zdrowie jest jak...”, albo mają narysować zdrowie. Takie badania prowadziła we Francji Claudine Herzlich, a w Polsce Irena Heszen. Ludzie podawali piękne metafory. Mówili, że zdrowie jest jak świeże jabł[-]ko, jak wiatr. Mężczyźni częściej określali zdrowie jako dobrze chodzący, szwajcarski zegarek albo jako rzecz ulotną, którą można stracić. Mniej niż się spodziewałam było metafor traktujących zdrowie jako dobro, o które trzeba walczyć, albo dbać i podlewać jak roślinkę.

Jak rozumiem, taki sposób myślenia jest najbardziej korzystny?

– Tak. Zofia Słońska, socjolog medycyny, przyjmuje, że dla promocji zdrowia najlepiej jest definiować zdrowie jako potencjał do realizacji wszystkich swoich fizycznych, psychicznych i duchowych możliwości. Podobnie ujmuje zdrowie definicja Światowej Organizacji Zdrowia.

Dlaczego psycholog zajmuje się zdrowiem? Specjalistą od zdrowia jest lekarz, co może wnieść psycholog?

– Już dawno w badaniach okazało się, że na nasze zdrowie w ponad pięćdziesięciu procentach wpływ ma nasze zachowanie, a zachowanie zależy od naszej psychiki, naszego przeżywania i sposobu myślenia.

W dodatku „Polityki” na temat zdrowia pisano niedawno, jak dbać o serce. Podkreślano wpływ różnych czynników, które notabene zaczynają się na literę „c” – czyli cholesterol, cukier nie za wysoki, czyste powietrze, czyli niepalenie, częstość tętna. Komentując, profesor Rynkiewicz mówi: „znamy wszystkie czynniki decydujące o ryzyku zawału, miażdżycy, itd., wiemy jak to działa, tylko jesteśmy bezradni wobec ludzi, bo oni bardziej są podatni na kampanie nikotynowe niż na nasze sugestie”. Dlaczego tak trudno zmienić niezdrowe zachowania?

– Łatwiej zachęcać młodych do robienia czegoś dobrego zamiast palenia, picia i innych szkodliwych dla zdrowia zachowań. Trudniej zmieniać negatywne, utrwalone nawyki, ponieważ choć są one szkodliwe, to dają ogromne wzmocnienie. Ludzie często nie wierzą, że potrafią zmienić swoje zachowania. Dlatego poszukujemy sposobów na zwiększenie własnej skuteczności. Ważne jest też wsparcie otoczenia. Robiliśmy taki projekt z pacjentami zagrożonymi chorobą niedokrwienną serca. Pielęgniarki rozdawały broszurki „Zadbaj o swoje serce”, odbyła się dyskusja o tym, co można zrobić. I okazało się, że podczas pobytu w szpitalu u pacjentów poprawiło się poczucie własnej skuteczności. Poczuli, że potrafią i chcą coś zmienić. Niestety, po wyjściu ze szpitala te dobre intencje nie zostały wzmocnione. Dlatego uważam, że lepsze jest przykrajanie stylu życia i szycie zdrowotnego ubrania na miarę potrzeb człowieka. Różne mody na jogging czy aerobik nie zawsze zdają egzamin, jeśli człowiek nie wkomponuje tego w codzienne życie, a jeszcze lepiej w życie rodzinne. Jestem fascynatką różnych zdrowotnych projektów rodzinnych. Jeśli gotuję, to coś smacznego, i dodaję coś dla zdrowia. A potem pytam moją rodzinę, czy im to odpowiada.

Jakie mamy w sobie zasoby odpornościowe? Które właściwości służą zdrowiu?

– Jest ich wiele. Na przykład temperament silny i dopasowany do aktywności. Ważna jest wiedza, zarówno praktyczna, jak i refleksyjna, gdy zastanawiamy się, co zmienić w życiu. Lepiej, gdy nasze schematy poznawcze są elastyczne, giętkie i dość szerokie. A przede wszystkim ważne są różne kompetencje: radzenia sobie z trudnościami, kompetencje emocjonalne, kontrolowania i rozpoznawania emocji, oraz społeczne, które pozwalają nam utrzymywać dobre stosunki z ludźmi. Moim zdaniem istnieje taka zdrowa triada: pozytywne emocje, więzi społeczne i poczucie umocnienia wewnętrznego, czyli przekonanie, że potrafimy przetrwać nawet trudne sytuacje i może nawet coś pozytywnego z tego wyniknie. Nawet z traumy można wyjść umocnionym.

Victor Frankl, austriacki psychiatra i terapeuta, będąc więźniem obozów koncentracyjnych zauważył, że niektóre osoby są w stanie przetrwać najtrudniejsze nawe...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy