Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

26 kwietnia 2016

Zbawicielka mówi: dość

88

„Zostaw go wreszcie” – słyszy od znajomych i rodziny. Ale ona nie wyobraża sobie życia bez niego, bez ciągłego czekania i błagania o jego uwagę, o miłość. Aż któregoś dnia pojmuje, że jest uzależniona tak samo jak on. I mówi: dość!
 

Przychodzi do gabinetu i nieśmiało się wita. Zapytana, co ją sprowadza, najczęściej mówi, że ma już dość. Dość płakania, czekania, proszenia. Dość wstydu, lęku, strachu. Jednym tchem stwierdza, że już nie może go znieść i że to przecież taki dobry człowiek. Po co więc tu przyszła? Bo kiedyś było inaczej, on się pewnie zagubił, a ona powinna go wspierać. Pewnie z nią coś jest nie tak… Może to depresja? Może potrzebne są jej jakieś leki?

Życie na polu minowym
Według Timmena Cermaka, terapeuty uzależnień, współuzależnienie jest chorobą. Pia Mellody, terapeutka amerykańska, autorka Toksycznej miłości i wielu innych książek, upatruje jej genezy w pochodzeniu z rodziny alkoholowej. Definiuje ją jako upośledzenie dojrzałości spowodowane urazem z dzieciństwa. John Bradshaw, doradca rodzinny i autor m.in. Toksycznego wstydu, sam będący dzieckiem alkoholika, mówi o cechach osobowości, które kształtują się na skutek życia w zaburzonym systemie rodzinnym. Inni autorzy upatrują podłoża współuzależnienia w psychopatologii, nerwicy, neurotyczności, jeszcze inni mówią o „toksycznej miłości”, o „toksycznych relacjach i kobietach, które kochają za bardzo”.
Już w latach 50. ubiegłego wieku Joan Jackson, terapeutka i autorka książki Alkoholizm i rodzina, zaproponowała koncepcję współuzależnienia jako reakcji na permanentny stres. Ten nurt, rozwijany do dziś, zakłada, że współuzależnienie jest próbą adaptacji do codziennych wyzwań i zagrożeń, jakie stwarza życie z uzależnionym partnerem.

POLECAMY

Bycie w związku z taką osobą to nie tylko, jak się potocznie mówi, „jazda bez trzymaki”. To życie w stałym stanie wojny, poruszanie się po polu minowym, pod ciągłym obstrzałem. Nigdy nie wiesz, czy, kiedy i w jakim stanie on wróci do domu. Ale wiesz, że będziesz na niego czekać. Obawiasz się, że może już przegrał całą wypłatę na automatach, może zaciągnął „chwilówkę”. Ale masz pewność, że będziesz ten kredyt razem z nim (a raczej za niego) spłacać. Nigdy nie wiesz, z iloma kobietami cię zdradził. Dlatego będziesz przeszukiwać kieszenie, telefon, komputer i płakać w poduszkę. Zastanawiasz się, czy jego wspaniały humor i beztroska to koniec kłopotów, czy działanie kolejnych dopalaczy, narkotyków. Ale będziesz trzymać go za rękę, wzywając pogotowie, i drżeć o jego życie, gdy przyjdzie „zejście” z tego haju. Jedno wiesz: będziesz wciąż walczyć o niego, o rodzinę, o wasze życie.

Dla mnie się zmieni?
Większość kobiet uzależnionych partnerów początkowo sądzi: „Mnie to nie spotka. Dla mnie się zmieni. Jeśli kocha, to przestanie…, zacznie…, pomyśli…”. A potem lata lecą, rodzą się dzieci, utrwalają się pewne nawyki, zachowania. Pojawia się strach przed nieznanym, przed zmianami. Wzrasta wytrzymałość, pozorna odporność na to, co wcześniej było nie do pomyślenia. Mechanizmy obronne pozwalają przetrwać, ale skutecznie zniekształcają rzeczywistość, tak że myślisz: „To przecież taki dobry człowiek był, muszę mu pomóc. Kto, jeśli nie ja? Inni się od niego odwrócili, ma tylko mnie, jestem jego jedyną nadzieją”. Takie przekonania pozwalają żyć, lecz zarazem utrwalają chorobliwy stan i nie pozwalają go zmienić. Karmią twoje złaknione pochwał i miłości ego, dzięki nim możesz utrzymać swój obraz jako bohaterki-zbawicielki. Tłamszą złość, która jest naturalną energią do zmian. Ta złość musi znaleźć gdzieś ujście, kierujesz ją więc albo do wewnątrz, na siebie – wyrzucasz sobie, że jesteś nie dość dobra, przewidująca, albo na dzieci, na koleżanki w pracy lub znajomych – że nie rozumieją, z czym się borykasz.

Lata lecą i masz wrażenie, że przeciekają ci przez palce. Zapytana o swoją historię, kończysz dość szczegółową opowieść na „i wyszłam za mąż”. A potem? „No, wie pani, dzieci, mąż, obowiązki…”. Pytana o szczegóły, potrafisz dokładnie opisać rozwój uzależnienia swojego partnera. Od kiedy jest źle, od kiedy gorzej. Ile razy wyciągałaś go z baru, od kolegi, czy pijanego odwoziłaś z imprezy rodzinnej. Jakie miałaś świetne pomysły: opisujesz swoje kłamstwa, jak tłumaczyłaś jego ciągi, by w pracy nikt się nie dowiedział. Pamiętasz, gdzie odnajdywałaś schowany alkohol i ile razy wylewałaś go do zlewu. Mówisz o detoksach, „wszywkach”, akupunkturach, hipnozie i stu innych deskach ratunku, jakich trzymałaś się sama i przez jakiś czas partner. Snujesz sieć intryg, które mają go zatrzymać w domu, skłonić, by zrezygnował z udziału w przyjęciu rodzinnym, odsunąć od kolegów czy też pomóc wyszukać pieniądze na pokrycie rosnących zobowiązań i długów. Wszystko inne znika lub schodzi na dalszy plan.

Dzieci? „Tak, są. Uczą się/ studiują/ pracują/ mają swoje rodziny”. A pani? „Co ja? Przecież mówię, że ze mną wszystko w porządku, byle tylko on nie pił”. Dopiero gdy udaje ci się nawiązać głębszą relację, przekierować swoją uwagę na siebie samą, dopiero po jakimś czasie terapii mówisz: „Ja nie żyłam! W ogóle nie pamiętam siebie z tych lat! Tylko on i on. Czy ja tam byłam? Gdzie jest moje ostatnie dwadzieścia lat? To jakby wielka, czarna dziura w pamięci”.

Błagając o miłość
Tak jak uzależniony partner nie chce zobaczyć strat spowodowanych swym nałogiem, podobnie jego partnerka wzbrania się przed doświadczeniem, jak wiele życia straciła, koncentrując się na partnerze. Lęk przed tym bolesnym doświadczeniem zatrzymuje uzależnionego partnera w nałogu i nie pozwala uwolnić się z niego. Osobie współuzależnionej ten sam lęk nie pozwala uwolnić się od uzależnienia, jakim jest życie czyimś życiem.

Niezależnie od ujęcia teoretycznego, współuzależnienie można dość jednoznacznie rozpoznać po charakterystycznych objawach, przejawianych zachowaniach i postawach. Badacze zgadzają się, że jego istotą jest związek z osobą uzależnioną. Często prowadzi ono do takich zachowań i postaw, które służą podtrzymaniu istniejącego związku.
I tu jest sedno sprawy. Podobnie jak uzależniony partner nie chce zaprzestać nałogowych zachowań, bo nie wyobraża sobie życia bez nich, tak współuzależniona osoba nie wyobraża sobie życia bez swego uzależnionego partnera. „Zostaw go wreszcie” – słyszy od znajomych, rodziny, rodziców czy dzieci. Jedn...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy